Reklama

Po prostu lubię malować - Barbary Jachimowicz portret słowem malowany

Urząd Miasta w Sochaczewie
23/01/2014 09:00

Barbara Jachimowicz to jedna z bardziej znanych postaci świata artystycznego Sochaczewa. Na co dzień prowadzi pracownię malarską w Miejskim Ośrodku Kultury przy Żeromskiego. Czasem wystawia coś sama. Czasem wysyła swoje prace na konkursy. To, co pochłania ją na co dzień to uczenie, przekazywanie swoich umiejętności i pasji innym. Tym młodszym i tym starszym, bo na zajęcia w pracowni przychodzą nie tylko dzieci i młodzież. Starsi też.

Ekonomia? Raczej nie

Pani Barbara urodziła się w Sochaczewie. Tu, gdy miała 5 lat, po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę tych, którzy potrafią docenić sztukę. Matka chrzestna wysłała jej rysunki na jakiś konkurs i od razu było I miejsce. Potem była Szkoła Podstawowa nr 3, a po niej Technikum Ekonomiczne. Tam Pani Barbara zrobiła maturę. Później pracowała nawet przez chwilę jako ekonomista w zakładach Mera-Błonie, ale to nie był zawód dla niej. Zakład pracy też zresztą dopatrzył się, jakie jest jej powołanie i przez kolejnych dziewięć lat była w Merze plastykiem zakładowym. Takie było zresztą wtedy zapotrzebowanie zakładu i państwa będącego jego właścicielem. Robiła więc to samo co przedtem w technikum, tyle, że teraz dekorowanie studniówek czy potańcówek zastąpiło ozdabianie uroczystości zakładowych. Cały czas jednak malowała. Taką czuła potrzebę. Wysyłała też swoje prace na konkursy i urządzała wystawy.

Reklama

Prestiżowy tytuł

Konkursy i wystawy ściągnęły na nią uwagę profesorów Akademii Sztuk Pięknych. To oni zaproponowali jej studia pod swoim kierunkiem. Studiowała więc malarstwo u profesora Aleksandra Turka i grafikę u profesora Mariana Sztuki. Potem dużo malowała, wystawiała i startowała w konkursach. Praca, praca i jeszcze raz praca. Praca, która została dostrzeżona również na samej górze - w Ministerstwie Kultury i Sztuki, które przyznało jej tytuł artysty malarza. W 1986 roku w uznaniu wysokiego poziomu artystycznego i dotychczasowych osiągnięć otrzymała nagrodę Ministra Kultury.

Reklama

Wystawy

Pani Barbara tworzy głównie malarstwo sztalugowe i grafikę. Nie będę próbował opisać tego co robi, bo sztuka takim opisom się nie poddaje. Najlepiej zobaczyć i posmakować samemu. Na pięterku MOK-u przy Żeromskiego jest wystawa prac jej uczniów, a obok kilka dzieł samej Pani Barbary. Warto zobaczyć. Jej prace były już prezentowane nie tylko w Sochaczewie. Widział je Malbork. Widziały: Warszawa, Wałbrzych, Wyszogród, Lublin, Rzeszów, Skierniewice, Łowicz, Wrocław, Leningrad, Samarkanda, Lee (Francja) i Malma. Nagrody i wyróżnienia w konkursach plastycznych i na wystawach sypały się jak z rogu obfitości. Jej twórczość wiele razy prezentowana była na łamach prasy i w telewizji. Uczestniczyła w licznych ogólnopolskich i zagranicznych plenerach malarskich. Jej prace znajdują się w zbiorach prywatnych w różnych stronach świata.

Reklama

Lubię malować

Sama o sobie mówi: - Po prostu lubię malować, mam do tego profesjonalne przygotowanie, cieszy mnie świat i życie. Często maluję kwiaty, martwą naturę, abstrakcje, pejzaże poplenerowe. Mieszkam blisko Żelazowej Woli, dlatego częstym tematem moich prac jest ten słynny dworek urodzenia Fryderyka Chopina. Maluję go w różnych ujęciach i o różnych porach roku. Prezentowałam swoje prace na wielu wystawach indywidualnych i konkursowych.

Ponad 30 lat w MOK-u

Własna twórczość jest bardzo ważna, ale z rozmowy z Panią Barbarą odniosłem wrażenie, że równie ważne, jeżeli nie ważniejsze jest to, co Pani Barbara robi w tej chwili. Pracownia plastyczna i ci, co tam przychodzą, są jej oczkiem w głowie. Pracuje tu już 31 lat, a zaczęła właściwie przez przypadek. Profesor Marian Sztuka namawiał ją do pracy w sekcji plastycznej MOK-u w Grodzisku Mazowieckim. W tym czasie pracowała jako plastyk w jednej z jednostek wojskowych. Na szczęście usłyszał o tym Stanisław Kaźmierczak, który dyrektorował wtedy sochaczewskiemu Domowi Kultury. Nie przepuścił na szczęście takiej okazji i od 1982 roku Pani Barbara pracuje w tym samym miejscu do dzisiaj. - To prawda, że długo już pracuję w Miejskim Ośrodku Kultury. Chyba dlatego, że moja działalność jest doceniana przez wieloletnią dyrektor MOK, Halinę Pędziejewską. Mam dużo swobody w działaniu, czego efekty widać.

Reklama

Twórcza cisza

Od tego czasu przez jej pracownię przewinęły się setki, jeśli nie tysiące ludzi zainteresowanych malarstwem. Jedni czerpali z tego tylko przyjemność. Inni po pewnym czasie dochodzili do wniosku, że sztuka nie jest ich powołaniem. Ale wśród tych ludzi znalazło się około czterdziestu osób, które ze sztuką związało swoje życie na dłużej. Wielu z nich ukończyło Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie. Wielu skończyło studia na Akademii Sztuk Pięknych. Wszystko dzięki pedagogicznej i artystycznej pasji Pani Barbary. Dzięki temu, że potrafiła im pokazać co w sztuce jest piękne, ale też i nauczyć ich pracy. Wszystkim swoim uczniom tłumaczy, że praca nie hańbi. Jeśli ludzie chcą kupować ich dzieła, mają je sprzedawać. Jeśli się uda, dobrze jak zarobią na farby i płótno. Muszą też wiedzieć, że jest czas na zabawę i czas na pracę. Gdy malują, w pracowni musi być cisza i skupienie. To, co tworzą musi pochodzić z ich wnętrza. Muszą wiedzieć, że ich dzieła to tylko około 20% talentu. Pozostałe 80% to praca. Czasem ich to złości. Nie zawsze się z tym zgadzają. Dopiero później większość dochodzi do wniosku, że to jednak Pani Barbara ma rację. Do tego trzeba dojrzeć. Tylko czasem trzeba wywiesić w pracowni tabliczkę z napisem Podczas pracy twórczej obowiązuje idealna cisza. Tak jak w trakcie mszy.

Reklama

Królowa Koloru

Pani Barbara wspomina wiele rzeczy. Przede wszystkim uczniów, których było już tylu, że nie zawsze pamięta wszystkich z nazwiska. Szczególnie ceni sobie, gdy odwiedza ją ktoś z pośród nich po to, by opowiedzieć o sobie. O tym, co przynosi zwykły szary dzień. Wspomina plenery, które są za nią. Łąkie z ZHP i Pińsk na Białorusi, z którego o mały włos nie przyjechałaby do Polski żadna praca. Ileż to trzeba było się natłumaczyć białoruskim celnikom, że nie jest to próba przemytu dzieł sztuki. Pod koniec października w MOK przy ul. Chopina odbyła się prezentacja wystawy poplenerowej Ukraina - 2013. Pani Barbara wraz z 9 uczniami z sekcji plastycznej zaprezentowała ponad 40 prac olejnych. Głównie były to obrazy z Gródka Podolskiego i okolic.

Reklama

  Wspomina także, jak w trakcie jednej z wystaw w Boryszewie została wybrana Królową Koloru i koronował ją ówczesny burmistrz Bogumił Czubacki. Wspomina również swój upadek z konia i kilka miesięcy gipsu. Niewiele brakowało, by ta niefortunna przygoda nie wyłączyła jej z tego co robi. Udało się na szczęście powrócić do zdrowia i cały czas jest się z czego cieszyć. Bo taki zresztą jest chyba charakter Pani Barbary. Tworzyć i cieszyć się tym, co przynosi życie. Tego możemy jej zazdrościć.

Piotr Gadziński Echo Powiatu

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości