Reklama

Pojęciowa analiza hamburgera

Tygodnik Echo Powiatu
14/12/2004 09:57
Nie jedz tego świństwa! - słyszę jakże często, kiedy zatapiam zęby w pachnącym hamburgerze, hot-dogu czy kebabie. Pomijam już, że to denerwujące i psuje po prostu radość z jedzenia, pomijam także, że nikt z paplających podobne uwagi nie ma tu na myśli etycznych wątpliwości, jakie pojawiają się w związku z jedzeniem mięsa dla przyjemności, jednego jednak pominąć nie mogę - pojęciowej analizy hamburgera. Oczywiście temat ten nie jest specyficznie sochaczewski, ale w kontekście pojawienia się wielu nowych hamburgerowych budek nie całkiem od rzeczy.
Czym są hamburger czy hot-dog? Połączeniem bułki, kawałka mięsa lepszej czy gorszej jakości, niewielkiej ilości surówki, smażonej cebulki, keczupu, majonezu i musztardy. Kiedy jemy w domu te produkty w różnych konfiguracjach (także w identycznych jakie znajdują się w hot-dogu i hamburgerze) nikt nie nazywa tego świństwem, nikt nie mówi, że to niezdrowe. Kotlety mielone są w porządku, serdelowa w porządku, bułeczki w porządku, musztarda, keczup i majonez w porządku. Nie daj Boże, jak ktoś to połączy w hamburgerze czy hot-dogu.
Polacy mają specyficzne podejście do żywienia. Na rodzinnych imprezach, a w szczególności świętach, które za pasem, pochłaniamy koszmarne ilości jedzenia popijając to wszystko równie koszmarnymi ilościami alkoholu. Złoży się z tego niejeden hamburger pływający w alkoholowym sosiku. Nikomu jednak wtedy do głowy nie przychodzi wytykanie komuś niezdrowego odżywiania się. Kup hamburgera, natychmiast usłyszysz złowrogie Nie jedz tego świństwa! Zwariować można. Polaków boli zatem pojęcie hamburgera, pojęcie którego nie analizują, bo w domu, nie myśląc o tym, owe hamburgery i hot-dogi pożerają.
Jakiś Amerykanin nakręcił ostatnio film, w którym pokazuje się, że po jedzeniu miesiącami w fastfoodach nieboraczek się zaokrąglił. Kolejne wstrząsające odkrycie amerykańskich twórców filmowych. Oto od przeżerania się człowiek tyje! (sic!). Nie myślę poświęcać czasu temu filmowi, podobnie jak nie myślałem o oglądaniu równie absurdalnego Fahrenheita. Kierowane modą, pokusą popularności i wypchanego portfela pastwienie się nad własną kulturą, stało się w ostatnich latach modne na Zachodzie. Pasjami robią to także twórcy rockowi, odstręczając mnie od słuchania ich skądinąd znakomitych nagrań. Moim rodakom film ten pewnie się spodoba. Przed i po projekcji wypalą po dziesięć papierosów, a potem w pubie przy hektolitrach piwa będą się intelektualizować, rozmawiając o zgubnym wpływie fastfoodów na nasze życie. W domu poprawią mielonym, serdelową, parówkami, musztardą etc. etc. Następnego dnia, kiedy kolega kupi sobie hamburgera, powiedzą Nie jedz tego świństwa!
Na zakończenie stawiam pytanie: czym się różni zjedzenie hot-doga w fastfoodzie od zjedzenia serdelowej z bułą w domu? Jaka jest natura tej różnicy. Odpowiedzi proszę nadsyłać, itd., itp...

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szakal 2004-12-21 00:00:00

    Z tej strony szakal z barby.
    Chciałbym się z Pana wypowiedzią ak najbardziej zgodzić. Uważam że takie właśnie porównywanie hamburgerów jest bezsensowne. Nie wiem czy to ma odstraszać od tak wspaniałego tłustego jedzenia czy od samego pojęcia "hamburger" czy "hot-dog". Jestem zwolennikiem tłustego żarcia i jakoś żyję. w tej chwili wszystko naszpikowane est chemią. Jedyną rzeczą, którą każdemu polecam to jest zakup mięsiwa na wsi. Wiele razy to już robiłem i mówię wam nic tak nie pachnie ak swojska wędlina czy wędzony boczek.

    z poważaniem
    Szakal

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2004-12-14 00:00:00

    Dzięki:-)))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    belcia 2004-12-14 00:00:00

    Przyznaję - ja też mówiłam Andrzejowi, kiedy ze smakiem pożerał hamburgera, żeby tego nie jadł :)) Wprawdzie mam usprawiedliwienie - nie znoszę serdelowej ani ketchupu - ale to nie zmienia faktu, że tekst - choć przewrotny - jest jak najbardziej prawdziwy. Smacznego Andrzejku :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama