Reklama

Pojedynek stulecia – Buczyński kontra Osiecki: odpowiedź dla Pana Arkadiusza Szulczyka

Chcę wierzyć, że istnieje na świecie Ktoś, kto nie kłamie, nie oszukuje i nie idzie na kompromis. Kto jest zawsze Szlachetny.

Krist Krwawy Topór - wódz wikingów

Szanowny Panie Arkadiuszu Szulczyk. Niepotrzebnie mnie Pan prowokuje do walki, której nie może Pan wygrać. Ja opisuję tylko autentyczne wydarzenia, fakty i konsekwencje takiego, a nie innego postępowania. A Pan teoretyzuje.

Dla mnie Pan Szulczyk był również wybitną Osobowością. Człowiekiem znanym, szanowanym i zasłużonym dla Sochaczewa. Był dla mnie również wzorem do naśladowania. Wielkim sochaczewianinem. I w TO wierzyłem. Ale większość społeczności Sochaczewa była innego zdania. Pan Szulczyk przegrał wybory i to już po pierwszej kadencji i po prostu został wyrzucony z Ratusza. Dlaczego mieszkańcy Sochaczewa nie docenili jego zasług, które Pan tak licznie wymienia? Niestety w demokracji większość ma zawsze rację. Gdyby ludzie byli zadowoleni z rządów pańskiego ojca Pan Szulczyk nadal byłby burmistrzem. Takie są prawa demokracji. Widać to w naszej gminie. Pan Orliński ponad 20 lat jest wójtem. Od niepamiętnych czasów wygrywa wybory. Widocznie ludzie są zadowoleni z jego rządów i nieliczni tylko twierdzą, że jest przyspawany do stołka.

Czy tygrys idzie przez życie „po trupach”  bo rozszarpuje i zabija swoje ofiary? Takie są reguły gry na tym świecie. Tygrys jest po prostu tygrysem. I to TYGRYS jest wspaniały i szlachetny, a nie świnie, szakale i hieny.

Nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek, gdyż nie jest to zgodne z - nazwijmy to - kodeksem rycerskim, którego przestrzegam, czy jak kto woli, zasadami BUDO, obowiązującymi w sztukach walki. Za taką postawę otrzymałem, jako jeden z niewielu Europejczyków Honorowy List Gratulacyjny od Prezydenta Światowej Federacji Taekwondo z Korei. Ale rycerz czy samuraj oprócz godności, honoru i kultury osobistej ma też u pasa miecz, który bynajmniej nie służy bo ozdoby. Mamy Prawo a nawet obowiązek bronić Prawdy i Sprawiedliwości.

Jeżeli Pan, Pana Rodzina, czy też Inni czują się obrażeni, to jako człowiek honoru PRZEPRASZAM teraz wszystkich publicznie i proszę o wybaczenie. Moją wadą a może zaletą jest TO, że jak stwierdził Pan burmistrz Fergiński: Pan mówi tylko Prawdę, ale może zbyt dosadnie!

Jeżeli odrzucicie Państwo osobiste emocje, to być może zrozumiecie, że obaj Panowie mogli wybrać inny wariant. Wtedy dziś ja byłbym prezesem Spółdzielni, a Pan Szulczyk i Czapigo dalej zajmowaliby prestiżowe stanowiska i żylibyśmy razem w pokoju, przyjaźni i zgodzie. I takie były moje intencje i zamiary.

Jestem już starym i zmęczonym człowiekiem, ale walka ze mną nie będzie łatwa, bo sprowokowany przez Pana muszę opisać jak było naprawdę. Po pierwsze, w ogłoszeniu dotyczącym wyboru prezesa był ograniczony wiek kandydatów do bodajże 55 lat. Dlaczego więc Rada Nadzorcza dopuściła w ogóle Pana Czapigo do konkursu? A o tym decydował Pan Szulczyk jako przewodniczący. Ale wszystko zaczęło się kilka miesięcy wcześniej.

Spółdzielnia od zawsze była źle zarządzana, dlatego kto mógł tworzył wspólnoty mieszkaniowe. Od razu było widać efekty. Niższe czynsze, zadbane trawniki, wokoło czysto. Widać, że jest gospodarz, który dba o swój dom. Wielokrotnie chodziłem z interwencjami do Pana Dziekońskiego, którego znam osobiście od wielu lat. Pamiętam jak sprzedawał materiały w sklepie, a potem był agentem ubezpieczeniowym. Jakie miał kompetencje na prezesa spółdzielni?

Kiedy wchodziłem do gabinetu zawsze przypominała mi się rozmowa z moim stryjem: Dlaczego się zeświniłeś i wstąpiłeś do partii? Pytałem. Byłem robotnikiem i stałem przy maszynie. Teraz mam gabinet, wygodny fotel, palmę i sekretarkę. Nic nie muszę robić i jestem ważną osobą. Znałem również pozostałych prezesów i zrozumiałem wreszcie, że nie są oni złymi ludźmi, ale po prostu nie potrafią zarządzać.

Wreszcie i Rada Nadzorcza też miała ich dosyć i zostali wyrzuceni! Jako prawy i uczciwy obywatel zgłosiłem się na prezesa spółdzielni. Nie miałem pracy. To była szansa na godne życie. Kto był bezrobotnym to zrozumie. Udałem się do Rady Nadzorczej, aby przedstawić moją osobę. Pierwszy z członków Rady wybuchnął entuzjazmem: Bardzo dobrze robisz, takich ludzi nam potrzeba. Jesteś znany. Ludzie Cię szanują. Ale drugi był innego zdania: Tak naprawdę to nie masz szans. już ustalono kto będzie prezesem. Kolejnym rozmówcą był Pan Czapigo. Wręczyłem na pamiątkę moją książkę i rozmawialiśmy przy kawie: Panie Stanisławie chciałbym kandydować na prezesa spółdzielni. Ale Pan jest bardziej kompetentną i zasłużoną postacią dla Sochaczewa. Jeśli Pan będzie kandydował to ja się wycofam. Nie, ja nie będę kandydował. Odpowiedział Pan Czapigo. Zresztą nie mogę jako członek Rady Nadzorczej.

Następny z rozmówców powiedział: Jesteś uczciwy, ludzie Cię znają i takich nam trzeba, bo już czekają cwaniaki, którzy wyprowadzili kasę i rozłożyli wiele spółdzielni. Ich nie możemy dopuścić. Ostatnim rozmówcą był Pan Szulczyk. Kiedy był burmistrzem poszedłem prosić o wsparcie dla klubu, ale szybko wyrzucił mnie z gabinetu. Mimo to nie pamiętałem urazy i wyciągnąłem rękę na zgodę: Panie burmistrzu, jest Pan człowiekiem znanym i szanowanym. Wiele Pan zrobił dla naszego miasta. Wybudował Pan basen i obwodnicę i za to my sochaczewianie jesteśmy Panu wdzięczni. Dla mnie jest Pan mistrzem w swoim fachu. Zna się Pan na wielu sprawach. Chciałbym się od Pana uczyć. Proszę moją książkę z dedykacją na pamiątkę. Mam nadzieję, że to Pan będzie prezesem Spółdzielni i wreszcie będzie ona dobrze zarządzana. Na to Pan Szulczyk: Nie, ja nie będę kandydował. Pan też jest znany i zrobił Pan dużo dla Sochaczewa. Niech Pan składa papiery. Opowiedziałem wszystko znajomemu z Rady: Nie wierz Im. Oszukują Cię. Czapigo ma być prezesem. Wymyślą jakiś numer. Nie oddadzą władzy. Tam jest duża kasa. Nie dopuszczą Cię.

Wróciłem do entuzjastycznego członka rady: Ale ja nie mam wyższego wykształcenia. To może być przeszkoda. To nic. zaraz pokaże Ci statut. Wykształcenie wyższe może być preferowane, ale nie jest konieczne. Pomogę Ci z papierami. Do dokumentów dołączyłem oświadczenie mojego wychowanka i przyjaciela profesora doktora habilitowanego Zbigniewa N., który jest ekonomistą i wykłada zarządzanie nieruchomościami w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, a który był doradcą wielu prezydentów miast i burmistrzów. W oświadczeniu jest napisane, że jeśli zostanę prezesem to będzie moim doradcą.

Wszyscy byli mili sympatyczni i życzliwi. Życzyli mi powodzenia. Timeo Danaos et donna ferentes. Nie ufaj Danajom nawet gdy niosą dary. Szybko odrzucono moje dokumenty uzasadniając to brakiem wyższego wykształcenia. Pismo podpisał przewodniczący Pan Szulczyk. A wystarczyło tylko powiedzieć…

Prezesem został Pan Czapigo chociaż wymagane było 55 lat. Potem na miejsce Pana Michalaka wskoczył Pan Szulczyk. Genialna taktyka...byłem zafascynowany. Nie powstydziłby się wójt i Czerepach z filmu RANCHO. Właśnie tego chciałem się uczyć… Tak zostałem  wykołowany ja, mieszkańcy spółdzielni i inni kandydaci.  Jak była i jak zarządzana jest spółdzielnia wiedzę ci co tam mieszkają. Teraz na fotel wskoczył  Pan doktor Krupa i zaczęło się od podwyżki czynszu…Pan doktor bierze wypasioną emeryturę i inkasuje jeszcze co miesiąc około 6 500 zł podczas, gdy my pracujemy za  2 000 zł  miesięcznie i trudno nam powiązać koniec z końcem. I Pan doktor nie przejmuje się, że odbiera pracę  młodym ludziom, którzy nie mają za co żyć…
                                   
E  FINITA  LA  KOMEDIA

Co jest największym złem jakie spotyka nas ze strony rządzących: ONI nas blokują. Nie pozwalają się rozwijać,  Dusimy się i wegetujemy na granicy ubóstwa. Marnujemy nasze talenty dane od Boga i nasze krótkie życie na Ziemi. I za zmarnowane życie moje i innych Polaków nie będę NIKOGO  PRZEPRASZAŁ!

Moje teksty łamią schematy myślowe jakie nam wpajano. Ale można poczytać sobie Ziemię Sochaczewską. Tam już dawno jesteśmy drugą Japonią. A Sochaczew tak się rozwija, że Nowy York, Londyn czy Paryż to prowincje i slumsy w porównaniu z naszym miastem. Moje treningi też nie podobają się niektórym, bo trzeba uczciwie pracować. Ale ja przekazuję tylko to co mnie przekazali Wielcy Mistrzowie. I nie będę się nikomu podlizywał. Dlatego jesteśmy Mistrzami Europy i Wicemistrzami Świata.

I nie kieruję się resentymentem i nienawiścią do nikogo. Mimo, że mnie wykołowano nie mam  pretensji. Ogarnia mnie tylko śmiech na myśl o tych komediantach. I nie chciałbym być w ich skórze, gdyż jak mówi Biblia BÓG karze za grzechy aż do czwartego pokolenia. Dlatego JA nie łamię Boskich Praw. Znam swoją wartość. Jestem pewny siebie. Zawsze chroniła mnie Boska Opatrzność i zawsze budowałem Lepszy Świat. I taka jest PRAWDA. Chcę wierzyć, że istnieje na świecie Ktoś, kto nie kłamie, nie oszukuje i nie idzie na kompromis. Kto jest ZAWSZE SZLACHETNY!

Ale jeżeli jesteście Państwo innego zdania i chcecie zamiatać prawdę pod dywan, to NIE CHCĘ być Waszym burmistrzem. 

P.S. Panie Arkadiuszu. Nasi ojcowie to przeszłość, a przyszłość przed NAMI. Nie Pan jest moim wrogiem. Moi WROGOWIE siedzą w Ratuszu w wygodnych fotelach. Zapraszam na spotkanie. Podajmy sobie ręce. Może Pan także wstąpić do mojego Oddziału KUKIZ ARMY, którego zadaniem jest ROZBIJAĆ  KLIKI! Wypijemy na zgodę po kieliszku szampana i spróbujemy RAZEM budować LEPSZY ŚWIAT, aby nasi ojcowie byli z NAS  DUMNI!
                                               
Krzysztof  Buczyński
                                 
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    adam11111 2018-03-08 17:24:16

    WIKING NA PREZESA SPÓŁDZIELNI. KRUPA NA WÓJTA A MOŻE NAWET NA SOŁTYSA....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kacperskyy 2018-03-08 12:06:49

    sama prawda

    "ogłoszenia daje się jedynie w mediach, których nikt nie czyta" a to? przez 20 lat nie slyszalem o jakim kolwiek glosowaniu wyborach,, gdzie oni to kur.... ogłaszali? chyba na scianie spółdzielni tylko...
    potrzebna jest inicjatywa ktora zbierze ludzi i cos z tym zrobią. społecznik ktory zacznie sie tym interesowac, uswiadamiac i przekonac ze ludzie moga to zmienic... ale w dzisiejszych czasach.. społecznik? taki kraj, że kazdy młody na dorobku albo w waw albo zagranicą, średni - wychowanie dzieci a starsi to juz mają dość...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RafZielak 2018-03-08 08:18:11

    Jeszcze do niedawna, do końca stycznia 2018 byłem członkiem Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Sochaczewie. Po blisko dwóch latach zrzekłem się mandatu członka RN motywując to brakiem zgody na dalsze legitymizowanie moim nazwiskiem działań i zaniechań Zarządu i Rady Nadzorczej z którymi się nie zgadzam, co do których mam wątpliwości natury prawnej, które w moim mniemaniu ograniczają prawa członków spółdzielni i wykraczają poza kompetencje wymienione w statucie i regulaminach.
    Kandydując do RN miałem wielkie plany w kwestii rzetelnego wykonywania swoich obowiązków NADZORCY, a stałem się przyklepywaczem, chciałem przynajmniej spróbować nieco zreformować ten skostniały twór, ale ... do wszystkiego potrzebny jest jednak zgodny kolektyw. Jeden przeciwko wszystkim nic nie zdziała, zwłaszcza, jeśli wszyscy tak jak to już zostało tu powiedziane "od dawna są dogadani". Już uczestnicząc w Walnych Zebraniach byłem przerażony frekwencją, a w zasadzie jej brakiem. Na 3200 członków SML-W na zebrania przychodziło 50. Głosowania w imieniu całej spółdzielni przechodziły 26 głosami (na 3200 uprawnionych do głosowania). Do RN od lat kandydują i otrzymują mandaty te same osoby. Zarządy to od lat ludzie mniej lub bardziej skumplowani, a nie fachowcy. Na walnym średnia wieku oscyluje wokól 65, a ilość osób poniżej 40 nie przekracza dwóch. Ale niby jak miałoby byc inaczej jeśli mieszkańców/członków to w ogóle nie interesuje, ogłoszenia daje się jedynie w mediach, których nikt nie czyta, a postronni myślą, że prezes w spółdzielni zarabia 3000 i nikt kompetentny nawet nie chce kandydować?
    e-Sochaczew nie jest miejscem do roztrząsania brudów, nawet nie wolno mi tego robić gdyż spółdzielnie są organami samorządnymi i pewne informacje powinny pozostać jedynie w gronie członków toteż z tego miejsca poproszę jedynie o jedno ... o większe zaangażowanie ogółu, o to by jednak zainteresować się bądź co bądź swoim mieniem i pieniędzmi i zacząć uczestniczyć w życiu spółdzielni, przynajmniej raz do roku, przynajmniej na walnym. Zainteresujcie się Państwo protokołami (jako członkowie macie do tego pełne prawo) z obrad rozszerzonej komisji rewizyjnej, któraprzeprowadziła kontrolę dokumentów z działalności Zarządu SML-W w Sochaczewie za okres całego roku 2016, a nawet syn Śp. Pana Szulczyka posypie głowę popiołem.Wszelkie audyty, kontrole, biegli rewidenci nie sprawdzają zasadności i racjonalnosci wydawania pieniędzy tylko poprawne ich wpisywanie w tabelki księgowe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama