Reklama

Pojedynek stulecia: Buczyński kontra Osiecki!

Uczniowski Klub Sportowy Taekwondo i Karate Goju - Ryu "Wiking"
07/02/2018 19:58

Mateczka nam śpiewała, że przyjdzie taki czas.
Gdy w rejs ruszymy długi, a wiatr poniesie nas.
Za sterem dumnie stoję, bo oto nadszedł  dzień.
Gdy złupię obce kraje, a wrogów wyrżnę w pień!

Pieśń z filmu Wikingowie

Tak wygląda walka o władzę. Władza  to łupy i bogactwo. To  pławienie się w dobrobycie i luksusie. To narzucanie innym swojej woli. To zmuszanie człowieka do uległości, aby służył  temu który rządzi.  Ci co mają władzę są bezwzględni, okrutni, mściwi, brutalni, chciwi i zrobią każde świństwo, aby tylko móc rządzić. Dlatego jak uczy historia mordowano książęta, królów, cesarzy itp. Dlatego panują wojny i morduje się miliony ludzi.

Jeżeli ktoś myśli, że mamy tak zwaną demokrację i o wyborze decydują "rozsądne argumenty" czy tak zwane "programy" polityków, to winszuję mu dobrego humoru i dziecięcej naiwności. Kto pamięta komunę, to widział czołgi na ulicach, słyszał strzały karabinów i oglądał trupy przyjaciół, kolegów, członków rodziny. To władza pozabijała robotników i nie słuchała żadnych próśb, postulatów, czy argumentów. Najemni bandyci w policyjnych mundurach "wyrzynali wrogów w pień".

Czy musi tak zawsze być? Nie musi. Potomkowie Wikingów w krajach skandynawskich przeszli ewolucję, czy też wypracowali system, a być może zasłużyli na to, aby żyć w dobrobycie i pokoju. Trudno nam pojąć, że każdy jest bogaty. Byłem i widziałem. W Polsce każde pokolenie praktycznie zaczyna od zera. Wciąż jeszcze dominuje prymitywna walka o byt, o pieniądze, o dobra materialne. I mało kto wierzy w jakiekolwiek zmiany na lepsze.

Ale kto wie jak osiągnąć cel, może mieć w życiu wszystko! Pisałem już wielokrotnie, że często pytacie mnie o wyprawy, treningi, o plany na przyszłość. Codzienne monotonne, szare, męczące życie jest pozbawione radości i entuzjazmu. A moje wyprawy są ciekawostką, mitem, legendą, bajkowym światem marzeń, gdzie ludzie są dobrzy, wspaniali, szlachetni. Moje życie to "Odmienna Rzeczywistość" jak pisał Carlos Castaneda. Na pewno widziałem i przeżyłem więcej niż inni.

Ale ostatnie lata mojego życia pragnę przeżyć normalnie, w pokoju. Mam dobrą pracę, lubię i szanuję ludzi, z którymi pracuję. Chciałbym mieć dom, rodzinę, żonę, być może Ukrainkę, bo Polki nie akceptowały i nie akceptują mojej osobowości. Chciałbym  mieszkać na wsi, malować obrazy i cieszyć się spokojem i każdym dniem. Ale ludzie władzy bezwzględni, cyniczni i okrutni nie pozwalają mi na to i zmusili mnie, abym znów stanął do walki!

W tym roku obchodzimy 100-lecie odzyskania niepodległości. Dla uczczenia tego niezwykłego wydarzenia postanowiłem przepłynąć łodzią wiosłową ocean Atlantycki. Ale czy będzie to z korzyścią dla innych ludzi, dla mieszkańców Sochaczewa? Po Atlantyku pływają już inni, a dla mnie byłaby to wycieczka krajoznawcza w cieple tropikalnego słońca, a nie sportowy wyczyn. Dlatego szukałem innego celu. Większego i trudniejszego. Celu który będzie służył innym i być może poprawi codzienną egzystencję. Pomógł mi w tym burmistrz Piotr Osiecki, rzucając jak psu ochłapy zamiast dotacji w konkursie ofert dla organizacji pozarządowych. I znów zrobił ze mnie pośmiewisko. Zawsze byłem lojalny, bo to mój obowiązek i broniłem burmistrza przed tymi, którzy go krytykują i nienawidzą. Ale lojalność też ma swoje granice. Nie może zamienić się w służalczość i znoszenie poniżania. Bo tak traktuje mnie burmistrz Osiecki. Poniża mnie, ośmiesza i odbiera godność. I wiem, że  innych traktuje podobnie.

Aby nie być pośmiewiskiem w Sochaczewie udałem się na rozmową, ale nie z prośbą tym razem, ale warunkami mojej lojalności. - Musisz siedzieć cicho i słuchać - dostałem odpowiedź. Dlatego wypowiedziałem lojalność. Wyszedłem bez pożegnania i trzasnąłem drzwiami. Mam teraz inny cel i niezwykle trudnego, bezwzględnego przeciwnika.

Będę kandydować na burmistrza Sochaczewa i zmierzę się z panem Osieckim w najbliższych wyborach samorządowych.

Niedawno w ramach treningu i przygotowań zgłosiłem swoją kandydaturę na stanowisko prezesa spółdzielni. Przeciwnikami byli pan Szulczyk - były burmistrz i pan Czapigo. Obaj towarzysze partyjni, pachołkowie poprzedniego systemu. Obaj w wieku ponad 70 lat z dużymi emeryturami, mogli żyć w dobrobycie, spokoju i cieszyć się każdym dniem. Ale chciwość i żądza władzy przeważyła. I stanęli ze mną do walki. A w walce nie ma reguł i zasad, godności, prawości i uczciwości. Nie liczy się ani wiedza, ani talent, ani profesjonalizm. Dlatego nie zostałem wybrany na prezesa spółdzielni. Ale i tej walki nie przegrałem. Nadal żyję, piję wino i kocham się z kobietami, a być może niedługo zostanę burmistrzem. A pan Szulczyk i Czapigo po kilku miesiącach umierali w cierpieniach i stoją teraz na sądzie ostatecznym, a tam, jak mówi Biblia, będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Kto będzie burmistrzem Sochaczewa?

Reklama

Mój pierwszy przeciwnik to groźny, silny i bezwzględny Triumwirat. Pan Osiecki, pan Małolepszy i pan Fergiński. Zdobyli władzę 8 lat temu. Podzielili łupy między swoich. I oni robią chwilowo w Sochaczewie co chcą! Są to ludzie zdolni, inteligentni, pracowici, bezwzględni. Dwaj z nich to byli sportowcy, rugbiści, twardzi faceci i pan Fergiński, muzykant discopolowy, człowiek kulturalny, miły i sympatyczny. Czy mają zdolności i kompetencje do  sprawowania władzy i czy ich zarządzanie i administrowanie jest korzystne dla naszego miasta? Czy mieszkańcy Sochaczewa żyją spokojnie i szczęśliwie?

Odpowiedź otrzymamy w nadchodzących wyborach. W rozmowach ze znajomymi nie słyszałem jeszcze, aby ktoś chwalił pana Osieckiego, a wielu reaguje podobnie jak 8 lat temu na nazwisko poprzedniego burmistrza, z niezwykłą nienawiścią.

Reklama

Niech wygra wszystko jedno kto, byle nie  Osiecki!

Burmistrz ma wielu sojuszników. Urzędników których opłaca, firmy które otrzymały kontrakty, stowarzyszenia, którym rozdaje pieniądze w ramach dotacji. Emerytów, dla których są wycieczki i bale. Dyrektorów podległych placówek, którym rozdaje nagrody. I zapewne będzie miał jeszcze innych sojuszników. Ale władza nigdy nie ma przyjaciół i bardzo wielu zagorzałych wrogów. Ja jestem sam. Liczyć mogę jedynie na wiedzę, którą zdobyłem, intuicję i wsparcie Boskiej Opatrzności, na której nie zawiodłem się nigdy! Poza tym nie wszyscy mnie lubią. Jestem pewny siebie, jestem człowiekiem sukcesu, jestem zwycięzcą. A takich w Polsce nie lubimy. Ale to właśnie być może ja  jestem Wam teraz potrzebny.

Reklama

Wspiera mnie KUKIZ 15 ze swoim hasłem: Polsko Potrafisz!
I  moje hasło jest proste:

Ja potrafiłem i Wy potraficie!
Ja zwyciężałem i Wy zwyciężycie!


Pytanie jest tylko czy chcecie walczyć? Czy chcecie zwyciężać? Czy będziecie biadolić, skarżyć się i narzekać? Czy wierzycie w siebie i w to, że można coś zmienić?

KUKIZ 15 wyznaczył nam proste zadanie. Mamy rozbijać kliki. Moim zadaniem jest poprowadzić Was na sochaczewski Ratusz. Zdobyć stanowisko burmistrza i próbować budować lepszy świat, oparty na sprawiedliwości, równości i wzajemnym szacunku. Jeśli zwyciężymy ja będę rozdawał "łupy" i nie będziecie już biedni.

Nie będę Państwa prosił, przekonywa, ani namawiał. Dobrym burmistrzem będzie na pewno pan Żelichowski, jeżeli zechce kandydować. Możecie też wybrać ponownie pana Osieckiego. W jednym z miasteczek obok nas burmistrzem jest kierowca samochodu dostawczego. Można i tak. Dla mnie nie ma to specjalnego znaczenia. Zostało mi jak "Rannemu Wojownikowi" niewiele czasu. Chcę spokojnie pracować, normalnie żyć, mieć dom i rodzinę, malować obrazy, pisać wiersze, słuchać śpiewu ptaków, leżąc pod drzewem i służyć Firmie HELIO w Brochowie, która chwilowo jest moim domem.

Reklama

Ale jeżeli moim przeznaczeniem jest rządzić i jeśli takie będzie życzenie mieszkańców Sochaczewa, to zostawię spokojne życie i będę służył Wam, jako burmistrz, a intuicja, wiedza i doświadczenie podpowie mi co należy czynić. Ale nie chciwość i władza jest motywacją! Wiking kocha walkę. Walczy dla sławy, aby skaldowie śpiewali o nim pieśni na ucztach i aby wejść do Walhalli. Dlatego przez najbliższe miesiące walcząc z burmistrzem Osieckim będę szczęśliwym człowiekiem. Tu i teraz przeżywam życie bardzo intensywnie. Nie ma przeszłości i przyszłości. Jest radość życia, radość chwili, radość walki.

Leżąc na zawał w szpitalu widziałem czarny tunel, złote światło i postać z wyciągniętymi ramionami w zapraszającym geście. Wiem, że jest Bóg, Stwórca i inne światy. Być może jest biblijny Raj i Walhalla Wikingów. O tym przekonam się już niedługo, kiedy następnym razem przejdę przez czarny tunel, a być może na białym koniu zabierze mnie złotowłosa Walkiria lub obudzę się w innym śnie!

Dlatego nie ma dla mnie wielkiego znaczenia kto zostanie burmistrzem!
Ale tylko ja mogę dać Wam nadzieję!
Razem z KUKIZ 15!

Reklama

Ja potrafiłem i Wy potraficie!
Ja zwyciężałem i Wy zwyciężycie!

Krzysztof  Buczyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kolo6 2018-02-15 19:33:03

    I po przeczytaniu tych wypocin uznaje pani że to jest właśnie ta świeża krew.No to panie Viking jeden głos pan ma

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    elzbieta-kowals 2018-02-15 12:27:50

    PANIE BUCZYŃSKI ,JEŚLI BURMISTRZ MA W SZKOŁACH 3000-UCZNIOW A KADRY NAUCZYCIELSKIEJ -1000- OSÓB TO JEST TO JEGO NAJWIERNIEJSZY ELEKTORAT WYBORCZY NIE DO RUSZENIA W SOCHACZEWIE.BO TO W TYCH SZKOŁACH SĄ OKRĘGI WYBORCZE A W KOMISJACH SIEDZĄ PRACOWNICY UM LUB KADRA.SZKODA BO PRZYDAŁABY BY SIĘ ŚWIEŻA KREW NA BURMISTRZA.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robroy 2018-02-13 17:01:32

    .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama