Już w szkołach próbuje się rozbudzać u młodych ludzi świadomość obywatelską poprzez inicjowanie aktywności w samorządzie uczniowskim oraz zachęcanie do uczestnictwa w życiu społecznym. Próbuje się nawet zasiać ziarno postawy obywatelskiej poprzez organizowanie uczniowskich prawyborów, by zainteresować młodzież sprawami samorządowymi oraz zmotywować ich do udziału już w dorosłym życiu w prawdziwych wyborach. Szczególnie to ostatnie zagadnienie nabiera wagi w czasach, kiedy ludzie tracą zaufanie do polityków oraz wiarę, że mogą mieć jakikolwiek wpływ na to, co dzieje się wokół. W efekcie zanika zainteresowanie sprawami społecznymi i samorządowymi, ludzie przestają chodzić na wybory, a słowo polityka, jak to mówią niektórzy, wkurza. Z drugiej strony, jeśli człowiek cokolwiek się interesuje swoją małą ojczyzną, krajem, światem, a jeszcze ma swój pogląd na sprawy i gdzieś go wyrazi, i zdarzy się, że pogląd ten różni się od poglądu innego świadomego obywatela, dzieję się, oj, bardzo się dzieje... Wiecie o tym doskonale.
Wciąż zastanawiałam się, jak to jest, że najpierw uczy się młodzież i zachęca do interesowania się otaczającym światem, a później taki człowiek mocno dostaje w kość za to, że ma i wyraża swoje przekonania. I chyba odkryłam przyczynę. Wszystkiemu winny jest trigger... Zapytacie, cóż to za zwierzę. Wyzwalacz (alarm, zapalnik, czerwona lampka) powodujący naszą automatyczną reakcję. Kiedy ktoś nadepnie na naszą wartość, budzi się trigger.
Już mecenasowie dobrego wychowania, znawcy etykiety i dobrych manier oraz twórcy praktycznej literatury savoir-vivre zauważyli, że pewnych tematów absolutnie nie porusza się w towarzystwie, bo można się mocno pogniewać z członkami rodziny, przyjaciółmi, a nawet gospodarzem imprezy. Jakie to tematy? Oczywiście polityczne, ale nie tylko. To także kwestie aborcji, eutanazji, płciowości (homoseksualizm i ostatnio gender), religii. To te same gorące tematy również na forach internetowych, w programach telewizyjnych, debatach radiowych. Wiecie, dlaczego gorące? Otóż dlatego, że podczas takich rozmów wyrażamy swoje przekonania, które zbudowaliśmy na fundamencie naszych wartości. To podobne wartości stoją za tym, że z niektórymi ludźmi tak bardzo nam po drodze i szeroko dla nich otwieramy drzwi, natomiast trochę zgrzyta nam w relacjach z ludźmi o odmiennych wartościach. Podczas spotkań z tymi drugimi często pojawiają się triggery. Ile razy zdarzyło Wam się nie zapanować nad reakcją i nakrzyczeć na kogoś, być nieuprzejmym, niemiłym, złośliwym lub pogniewać się?
Triggery pojawiają się także w naszym codziennym życiu i są zupełnie niepolityczne. Każdy z nas przypomina sobie zapewne powtarzające się sytuacje powodujące, delikatnie mówiąc, nasze wkurzenie i niekontrolowane zachowanie, którego później żałuje się. I chociaż nasza reakcja nam się nie podobała, przy następnej okazji zachowujemy się identycznie, zupełnie jakby ktoś nas zaprogramował.
Mimo wszystko uważam, że triggery są potrzebne. To strażnicy naszych wartości, którzy informują nas, że pojawiło się zagrożenie dla tego, co jest dla nas ważne. Triggery jednak nie każą nam od razu rzucać się do ataku. Robimy to sami, choć często nieświadomie i niekontrolowanie. Często później żałujemy naszej automatycznej reakcji, ale mleko już rozlane. Reakcja powinna być, ale bardziej świadoma, będąca wynikiem naszej decyzji, bo niebezpiecznie jest działać w afekcie.
Jeśli nasze reakcje nie podobają się nam, zawsze możemy spróbować je zmienić. Triggera trzeba przede wszystkim dobrze poznać i zorientować się, jaką naszą wartość porusza. Najpierw warto skojarzyć najczęstsze sytuacje, w których się pojawia i zastanowić się, jakie zachowania nam wówczas towarzyszą. Następnie trzeba doprecyzować moment, kiedy już nie można powstrzymać reakcji – znaleźć tę sekundę, kiedy czerwony wyłącznik w ostatniej chwili mógłby zadziałać. I opracować plan awaryjny na ten ostatni moment, kiedy jeszcze możemy coś zrobić, by sprawy potoczyły się inaczej, po naszej myśli.
Wiem, wiem, to nie jest takie proste... Dlatego na początek proponuję poobserwować swoje triggery oraz towarzyszące im afekty i reakcje.
Zatem udanego rozpoznania w terenie i oswajania triggerów ;)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Coś w temacie triggerów, tigerów i wzajemnego pożerania się... Klasyka :)
Tadeusz Różewicz
List do ludożerców
Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym
zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie
Kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami
zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie
Kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie
Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę
Czasem przebieg zdarzeń toczy się tak szybko, iż trudno zapanować nad emocjami co widać po wypowiedziach pana jerzyka na forum...:)
Pozdrawiam serdecznie, Karol
Ja bym powiedział że to nie trigger, tylko tiger. ;) Ciekawy artykuł. :)
Coś w temacie triggerów, tigerów i wzajemnego pożerania się... Klasyka :)
Tadeusz Różewicz
List do ludożerców
Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym
zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie
Kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami
zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie
Kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie
Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę
Czasem przebieg zdarzeń toczy się tak szybko, iż trudno zapanować nad emocjami co widać po wypowiedziach pana jerzyka na forum...:)
Pozdrawiam serdecznie, Karol
Ja bym powiedział że to nie trigger, tylko tiger. ;) Ciekawy artykuł. :)