Ten stan pomiędzy słońcem a śniegiem, pomiędzy obojętną na wzrastanie Ziemią i zamkniętym na błękit Niebem. Ten stan.
Smutek.
Rozkminiam to uczucie. Pojawia się
wtedy, kiedy odczuwamy brak. Brak słońca, brak radości, brak szczęścia, brak
uśmiechu, brak przyjaznego gestu, życzliwości, brak bliskiej osoby. Kiedy myślimy
o tym wszystkim, co nas nie spotkało, co się nie przydarzyło.
Kiedy myślimy o tym wszystkim, czego nie mamy i kogo już nie zobaczymy. Kiedy koncentrujemy się na tym, jak mogłoby być, a nie
jest. Kiedy wspominamy niespełnione marzenia i niezrealizowane
plany oraz wszystkie szanse, które przeszły obok.
Nic w przyrodzie nie ginie, a życie nie lubi próżni. Dlatego kiedy zwalnia się miejsce w naszym pojmowaniu, bo przecież tyle wszystkiego tam brakuje, wybrakowana przestrzeń szybko wypełnia się... smutkiem.
Beata Pawlikowska znalazła na to sposób:
Na smutek najlepsze jest sprzątanie łazienki.
Kiedy będziesz szorować białą glazurę,
wyobraź sobie,
że to twoja dusza.
Sprawdziłam, działa ;)
Jednak jakby na to nie patrzeć, smutek to także brak, brak WDZIĘCZNOŚCI. Wyrzucam więc te wszystkie pochmurne myśli i pozostawiam tak modny ostatnio minimalizm, ale jakże obfity w swym znaczeniu. Pozostawiam wdzięczność za życie, całe dobro, którego mogę doświadczać, ale i trudności, z którymi mam siłę i odwagę się zmagać. Za najbliższych i przyjaciół. Za ludzi, których codziennie spotykam i od których tak wiele się uczę. Za to, że wszystko dzieje się w odpowiednim miejscu i czasie. I za każdy dzień, który jest wielką tajemnicą i niespodzianką. Także ten mglisty, pochmurny, dzięki któremu później tak bardzo będzie można docenić słońce.
Za co odczuwasz wdzięczność?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziękuję :) W związku z tym, że prezent dzielę z Czytelnikami, więc niech będzie DziękujęMY ;) To jeden z tych upominków, który jak się go dzieli, to się go mnoży.
Poeci to dziwna nacja. Czasami wezmą ołówek do ręki i słowa same się piszą.Powiedzmy że jest to prezent na Mikołaja dla Pani i czytelników pani blogu. :)Pozdrawiam.
zaczęły być znikać :) Zaczęły znikać. Po prostu są usuwane.
Magdo i Karolu, dziękuję za dobre słowa, zważywszy na aurę, można by rzec - jasne słowa.
Co do kwestii poruszonej przez Karola, należą się Wam wyjaśnienia, bo coraz częściej o to pytacie... Sama zapytałam u źródła, kiedy niektóre moje teksty zaczęły być znikać z głównej strony portalu. Od pana Marcina Ryńskiego (prezesa e-Sochaczew) oraz pani Moniki Figut, (Dyrektora Biura) otrzymałam odpowiedzi, że główna strona portalu jest przeznaczona wyłącznie dla tekstów związanych tematycznie z Sochaczewem i okolicami, a moje takie nie są. Co wiem, to przekazuję, ale nie pytajcie, czy rozumiem ;) Miło, że mimo utrudnień zaglądacie, czytacie i jesteśmy w kontakcie.
Gaj, wiersz pulsuje magią, tajemnicą, nieuniknionym, trochę życzeniem-spełnieniem. Aż mnie korci, żeby zapytać ,,co poeta miał na myśli”.
Pozdrawiam mikołajkowo :)
Przez przypadek wkleiłem wersję "na brudno". Bez korekty i wersyfikacji. To wersja poprawiona. :)
List do św. Mikołaja
Pod mikroskopem nie było poznania zatopione w stawie niczym Excalibur czeka na znak - ognie św. Elma tańczące nad martwym pniem pradawnej sekwoi na księżycową ścieżkę do zapomnianego kamiennego kręgu druidów gdzie magia czystej nieskalanej ciekawości formuje ołtarz z korzeni słońca liści księżyca i szelestu ziemi
Tak tam za eon czasu kiełkujące nasiono dotknie membrany wzbudzi echo słowo nabierze kształtu i siły dotknie wyklętych i karmione ich płomieniem urośnie sięgnie słońca oplecie księżyc złoży pocałunek na ustach ziemi...
Zmaże ciemność z moich palców usunie kleksy z pergaminu i da gwiazdę polarną pod choinkę
List do św. Mikołaja
Pod mikroskopem nie było poznania zatopione w stawie niczym eskalibur czeka na znak - ognie św. elma tańczące nad martwym pniem pradawnej sekwoi na księżycową ścieżkę do zapomnianego kamiennego kręgu druidów gdzie magia czystej nieskalanej ciekawości formuje ołtarz z korzeni słońca liści księżyca i szelestu ziemi
Tak. tam za eon czasu kiełek nasiona dotknie membrany wzbudzi echo słowo nabierze kształtu i siły dotknie wyklętych i karmione ich płomieniem urośnie sięgnie słońca oplecie księżyc złoży pocałunek na ustach ziemi... Zmaże ciemność z moich palców usunie kleksy z pergaminu i da gwiazdę polarną pod choinkę
. . .
Za smutek który sprawia że szukam radości :)Pozdrawiam
Przepraszam, nie mogę zrozumieć dlaczego Pani blog trzeba szukać a durne teksty wiszą tygodniami na głównej stronie, mało tego są dublowane. Ktoś to robi celowo czy bezmyślnie?
Pozdrawiam serdecznie, życząc więcej słońca i uśmiechu, dziękuję że pisze Pani, Karol
Za co odczuwam wdzięczność?
Na przykład za te proste, mądre słowa.
I każdego dnia odczuwam zdumienie jak wiele mam powodów do szczęścia.
A na smutek polecam wsłuchać się w "Decymy" N.Kukulskiej. Uwielbiam !!! :)
:)
Dziękuję :) W związku z tym, że prezent dzielę z Czytelnikami, więc niech będzie DziękujęMY ;) To jeden z tych upominków, który jak się go dzieli, to się go mnoży.
Poeci to dziwna nacja. Czasami wezmą ołówek do ręki i słowa same się piszą.Powiedzmy że jest to prezent na Mikołaja dla Pani i czytelników pani blogu. :)Pozdrawiam.