Reklama

Prawo prasowe i kodeks etyczny wg Expressu...

Urząd Miasta w Sochaczewie
24/07/2006 08:39
Żaden sąd, organizacja dziennikarska czy Rada Etyki Mediów nie jest w stanie zmusić „Expressu Sochaczewskiego” do przestrzegania prawa prasowego i rzetelnego opisywania otaczającej nas rzeczywistości. Oto kolejny jaskrawy przykład wykorzystywania swej pozycji w relacjach z opisywanymi przez gazetę instytucjami i osobami publicznymi.
W 28 numerze „ES”, z dnia 11 lipca, szeroko relacjonowano obrady ostatniej przed wakacjami sesji Rady Miejskiej. Wiele uwagi tygodnik poświęcił osobie wiceburmistrza Jerzego Żelichowskiego, o którym napisano m.in.:
Jerzy Żelichowski, zastępca burmistrza, ubolewał ostatnio, że Wydział Promocji Urzędu Miejskiego ma za mało pracowników, bo tylko czterech, i dlatego niektórych działań nie jest w stanie należycie zrealizować. Tak na wszelki wypadek, gdyby zapomniał, przypominamy mu, że w Wydziale Oświaty, Kultury i Sportu pracuje zaledwie trzech urzędników i jakoś sobie radzą z większym zakresem obowiązków, chyba że Żelichowski ma lepszą wiedzę na temat ich pracy. („Zastępca ubolewa” str. 20) Podobny w swym tonie był też tekst „Ofiara upałów”, zamieszczony na str. 2, w którym czytamy: „Na ostatniej sesji radni miejscy zgodzili się na zakup przez miasto od firmy Parkridge prawie 7 ha pól czerwonkoskich. Zrobiono to na wyraźną prośbę burmistrza, który na tym terenie chce wybudować m.in. kemping. Z kolei zastępca burmistrza Jerzy Żelichowski stwierdził, że nie ma jeszcze koncepcji co na tym terenie ma powstać. Oznacza to, że jak się kupi – to się pomyśli. Albo – jak się nie wymyśli, to się sprzeda. I wszystko wskazuje na to, że cała sprawa będzie miała właśnie taki finał (…).” Z kolei na str. 8 ostro skrytykowano J. Żelichowskiego za rzekome obiecywanie zakupu kosiarki i podarowanie jej KS BZURA. „Władze miasta wbrew obietnicy danej zarządowi KS Bzura nie zakupią dla klubu samobieżnej kosiarki. Co było do przewidzenia od początku. Jak stwierdził podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Jerzy Żelichowski zastępca burmistrza, władze klubu nie mają co liczyć na kosiarkę, a jeżeli chcą ją mieć, to niech same postarają się o sponsora, który ją im kupi. Według Żelichowskiego miasto ze względów formalno – prawnych nie ma możliwości zakupu takiego sprzętu dla potrzeb klubu Bzura (…).”
Prawo prasowe, obowiązujące wszystkich dziennikarzy w kraju, a także liczne kodeksy etyczne wskazujące dobre praktyki w relacjach redakcja – czytelnik, zobowiązują redaktorów naczelnych do drukowania odpowiedzi na krytykę prasową. 14 lipca „ES” otrzymał polemiczną odpowiedź na zamieszczone teksty, a oto jej pełna treść:
„Jest już normą, że ilekroć podczas Sesji Rady Miejskiej skieruję uwagę lub pytanie pod adresem redaktora naczelnego Pana Jerzego Szostaka, jego irytacja znajduje wyraz w kolejnych numerach Expressu Sochaczewskiego. Pan redaktor odreagowuje próbując mi dokuczyć na łamach swojej gazety poprzez pisanie nieprawdziwych informacji lub przyzwolenie na to innym. Fakt, że wśród czytających może być kilkudziesięciu uczestników obrad Rady Miejskiej, którzy są w stanie zweryfikować rzetelność dziennikarską poprzez porównanie tego, co zostało napisane z tym, co było mówione, zdaje się nie mieć dla autorów artykułów większego znaczenia.
Nie utożsamiam się z dywagacjami Pana Jerzego Szostaka, który w tekście pt. „Ofiara upałów”, dość płytko konfabuluje co będzie można zrobić z zakupioną od firmy Parkridge działką. Ja natomiast podczas dyskusji z radnymi stwierdziłem, że kupno tej działki jest doskonałym dla miasta interesem. Tego Pan Szostak nie wspomniał. Czyżby upał przeszkodził?
W kwestii zakupu kosiarki dla KS Bzura, muszę zdementować twierdzenie „dota” w artykule „Bzura bez kosiarki”, że władze miasta obiecały zarządowi klubu jej kupno. O kosiarkę zabiega od dawna Prezes klubu, działającego w formie Stowarzyszenia. Samorząd miejski udziela dotacji finansowych różnym stowarzyszeniom, w tym również klubowi Bzura. Ale wydatkowanie tych pieniędzy jest ściśle określone przepisami o finansach publicznych. Sugerowanie na łamach prasy rozwiązania, które ma obejść obowiązujące przepisy jest kuriozalne i tej filozofii myślenia należy unikać. Czy miałby z niego korzystać samorząd działający przejrzyście, fair play i zgodnie z zasadami coraz lepszej jakości pracy?
Czy z tego typu porad korzysta sochaczewski samorząd powiatowy, którym współrządzi środowisko bliskie dziennikarzom gazety? Czy można się doszukiwać związku z faktem, że powiat sochaczewski od początku tej kadencji jest pierwszy w Polsce w rankingu najdroższej administracji? Myślę, że ten wątek wymagałby odrębnego potraktowania, co sugerowałem Panu Jerzemu Szostakowi. Express Sochaczewski wykazywał dotychczas duże zainteresowanie rankingami dotyczącymi miasta. Szczegóły znajdują się w piśmie samorządu Terytorialnego „Wspólnota” z 24 czerwca 2006 roku. Czy jednak, nie jest to dla Pana Szostaka i jego gazety temat „tabu”?
Konstatuję po lekturze tekstu pt. „Zastępca ubolewa”, że upał i zmęczenie podczas sesji dały się najbardziej we znaki Panu redaktorowi, gdyż pozwolił kompletnie pomieszać fakty dotyczące zatrudnienia w referacie Promocji Urzędu Miasta. Stwierdziłem wbrew temu co napisano, że referat funkcjonuje bardzo wydajnie a jest tam tylko dwóch pracowników, a nie czterech jak w Wydziale Promocji Starostwa, gdzie pracuje Pan Małecki. To właśnie do Pana Przewodniczącego adresowałem moją wypowiedź, po tym jak wygłosił w mojej ocenie niezasadne zastrzeżenia do pracy referatu.
Panie redaktorze, proszę mi uwierzyć, że nie mam problemów z policzeniem pracowników w wydziałach oraz z rzetelną oceną ich pracy. A Pan i Pańska gazeta, jeśli nie chcecie być ciągani po sądach, na co się uskarżacie w licznych tekstach, piszcie jak najwięcej prawdy i nie utrudniajcie publikowania uzasadnionych sprostowań.
Jerzy Żelichowski, Z-ca Burmistrza

Co zrobił redaktor naczelny Expressu Sochaczewskiego? Nie zamieścił odpowiedzi wiceburmistrza, do czego zobowiązuje redakcję prawo prasowe, lecz przekazał ją dziennikarzowi podpisującemu się pseudonimem „LEO” słynącemu z niekiedy niewybrednych komentarzy publikowanych na ostatniej stronie. Podobno strona ta ma charakter „satyryczny”, dlatego najbardziej zjadliwe opinie o burmistrzu i jego współpracownikach zamieszczane są właśnie tam (prawdziwa satyra podlega szczególnej ochronie prawnej).
W 29 numerze Expressu, z dnia 18 lipca br. znajdziemy dwa teksty odnoszące się do przesłanej odpowiedzi. W artykule „Laurka za ciąganie po sądach” czytamy: Wiceburmistrz Sochaczewa uznał, że ma monopol naprawdę i nie kryjąc swoich intencji grozi nam w taki oto mało wysublimowany sposób „A Pan i Pańska gazeta, jeśli nie chcecie być ciągani po sądach, na co się uskarżacie w licznych tekstach, piszcie jak najwięcej prawdy…”.
Jak widać, Express wybrał sobie wygodny dla gazety fragment odpowiedzi i bezwzględnie wykpił. Wyrwane z kontekstu zdanie, posłużyło gazecie do postawienia się w roli ofiary zmagającej się z bezdusznymi urzędnikami.
Kolejny przytyk znalazł się w tekście „Ratunek w ochłodzeniu”, który zacytujemy w całości. Jak było do przewidzenia zwrócenie uwagi – przez redaktora naczelnego ES – Jerzemu Żelichowskiemu, aby zachował dobre maniery i nie przerywał innym wypowiedzi, co miało miejsce podczas sesji Rady Miejskiej, spotkało się z nerwową reakcją zastępcy burmistrza. W piśmie rozesłanym do lokalnych mediów daje on upust swojemu zdenerwowaniu – zarzucając nam wszystkie możliwe grzechy. Należy mieć tylko nadzieję, że te objawy nadmiernego pobudzenia emocjonalnego ustąpią wraz ustaniem upałów”.
Nie wiadomo skąd „ES” wziął informację, że odpowiedź J. Żelichowskiego była rozesłana do wszystkich mediów. Najwyraźniej kolejny raz nie sprawdzono przekazywanej czytelnikom informacji, gdyż odpowiedź przesłana została TYLKO do red. naczelnego Expressu.
Warto przypomnieć, że o bezprawnym i nieetycznym działaniu „ES” już dwa razy wypowiedział się niezależny sąd. W styczniu br. Sąd Okręgowy w Płocku podtrzymał wyrok sochaczewskiego Sądu Rejonowego, który uniewinnił rzecznika prasowego burmistrza od zarzutu poniżania tygodnika w oczach czytelników. Po serii artykułów na temat władz miasta rzecznik D. Wachowski stwierdził publicznie, że Express Sochaczewski łamie prawo prasowe. Opinia ta bardzo zabolała wydawcę tygodnika Janusza Szostaka (byłego radnego powiatowego pozbawionego mandatu po uprawomocnieniu się wyroku skazującego za dokonane przestępstwo), który złożył pozew do sądu, ale sprawę przegrał. Przedstawiony przez rzecznika materiał dowodowy potwierdzający łamanie prawa prasowego liczył kilkadziesiąt stron!
Podobnie jest z drugim procesem. Burmistrz zawiadomił prokuraturę o łamaniu przez Express prawa prasowego, a konkretnie niedrukowalnie rzeczowych i odnoszących się do faktów sprostowań. Prokurator sformułował akt oskarżenia, przesłał go do sądu, a ten wydał nieprawomocny wyrok skazujący.
Mimo tylu przegranych procesów, gazeta nadal działa nieetycznie. Sądy mówią dziennikarzom „ES”, że sprostowania i odpowiedzi należy zamieszczać, że trzeba szanować prawo prasowe, pisać rzetelnie i zgodnie z prawdą, lecz Express nie przejmuje się takimi głupstwami. Gazeta ma własny kodeks etyczny, własne prawo prasowe…
Na koniec pozostaje zadać pytanie, co Państwo o tym sądzicie?

Daniel Wachowski
Rzecznik Prasowy Burmistrza
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    anrut 2006-07-24 16:03:40

    Nie wiem wogóle kto czyta te bzdury zawarte w tej śmiesznej gazetce...napiszą tam wszystko, jak dobrze zapłacisz! A te babcie z głębokich wsi żyją tymi wiadomościami od wtorku do wtorku! bo tylko taką gazetkę sprzedają w biednych wiejskich sklepikach! FE!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Daniel Wachowski 2006-07-24 14:58:36

    Jeśli Pan pozwoli, to odniosę się bardzo krótko do kilku spraw wspomnianych w tym elaboracie.
    1. Prawo prasowe nie nakazuje, by sprostowania przekazywać pisemnie, z pieczątką itp. Mówi jedynie o identyfikacji autora sprostowania, a tego "ES" może dokonać bez najmniejszego trudu otrzymując wyjaśnienia stanowiące część rozsyłanego przeze mnie Serwisu Informacyjnego. Czyżby sugerował Pan, że nie wie, od kogo otrzymuje Serwis. Jeśli tak, mogę wysyłać go do "ES" pocztą...
    2. Pisze Pan, że upublicznianie pisma do redakcji jest nieetyczne. Cieszę się, że wreszcie Pan to zrozumiał, bo cały mój tekst tego właśnie dotyczy - upublicznia korespondecnji.
    3. Po pierwsze nigdy nie przekazał mi Pan krytyki prasowej - w formie pisemnej, o którą Pan tak walczy. Jeśli za przekazanie uznać wydrukowanie tekstu, to powiem szczerze, przy tej ilości tekstów dotyczących miasta i jednostek podległych nie miałbym czasu na pracę, a współpracuję z 16 redakcjami. Z 15 relacje układają się bardzo dobrze i mam wobec nich konkretne zobowiazania. Nie mogę całego czasu poświęcić Expressowi.
    4. Dla mnie trzy wyroki, to wiele, a jak na jedną redakcję - zbyt wiele, zważywszy iż zapadły w odstępie 5 miesięcy. Pierwszy w Sądzie Rejonowym i po apelacji drugi w Okręgowym w Płocku (sprawa łamania prawa prasowego przez Express). Trzeci zapadł w Sądzie Rejonowym w Płocku (niedrukowanie rzeczowych i odnoszących się do faktów sprostowań).
    5. Jako osoba publiczna: wydawca gazety; były radny pozbawiony wprawdzie mandatu, ale jednak; były szef wydziału promocji w starostwie; działacz polityczny - może powinien Pan ujawnić wszystkie metiariały na temat swego wyroku. "ES" nawołuje do pełnej jawności, prześwietlania polityków, a Pan chyba znowu będzie kandydował. Niech Pan przekaże opinii publicznej treść i uzasadnienie swego wyroku, nie byłoby niedomówień....
    6. Jakie wykształcenie ma burmistrz, wiadomo od conajmniej 2002 roku, gdy kandydował na to zaszczytne stanowisko. Może to Panu umknęło, ale na stronie internetowej miasta od 2003 roku są te informacje w dziale WŁADZE.
    Apropos ZSMP i ZMS - ja też jestem winien. Należałem do komunistycznej Ligi Ochrony Kraju oraz esbeckiej Szkolnej Kasy Oszczędności. To straszne, ale brałem czynny udział w apelach szkolnych, a prywatnie lubię (choć mamy różne zdanie na wiele spraw) liderów sochaczewskiej lewicy np. Józefa Gołębiowskiego, Andrzeja Wacha, Jolantę Popiołek itd. Przyznaję się i wiem, że jestem w tym mieście spalony...
    7. Nie wiem, dlaczego wybory mają się odbyć 15 listopada w środę, ale to chyba kolejny przejaw niesprawdzania podawanych informacji. A jeśli chodzi o przyszłość obecnych władz, to wyborcy ocenią ich dokonania, a nie Pan, choć trzeba przyznać bardzo się Pan od 5 lat stara, by maksymalnie obrzydzić ludziom takie nazwiska, jak Czubacki, Żelichowski, Brymora...i moją skromną osobę.

    Gorąco pozdrawiam
    Daniel Wachowski

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Leo 2006-07-24 10:03:21

    Do rzecznika burmistrza Sochaczewa
    Szanowny Panie

    Po pierwsze- jeśli pan lub pana pryncypał chce zamieszczać sprostowania lub odpowiedzi, to prosimy nadsyłać je drogą pocztową a nie mailami. Taki jest wymóg prawa prasowego. Każdego dnia dostajemy setki maili w tym spamów i raczej ich nie publikujemy. Poza tym upublicznianie pisma przeznaczonego dla naszej redakcji jest nieetyczne.

    Po drugie - Pan sam notorycznie łamie prawo - nie odpowiadając na nasze pytania kierowane do pana pisemnie lub odpowiadając po 70 dniach od ich otrzymania. Odpowiada pan tylko na pytania wygodne, te trudne nałogowo pomija.
    Wielokrotnie wykazaliśmy na łamach gazety łamanie prawa przez z pana przełożonych są nawet w tym względzie wyroki sądów, a będą kolejne.

    Po trzecie - Prawo Prasowe Art 6 § 2. mówi:" Organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne oraz organizacje spółdzielcze są obowiązane do udzielania odpowiedzi na przekazaną im krytykę prasową bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca."
    Nigdy nie zdarzyło się abyście odpowiedzieli na krytykę prasową w ustawowym terminie. To także łamanie prawa.

    Po czwarte - Wyrok Sądu w Płocku jest nieprawomocny. Kłamstwem jest stwierdzenie: "Mimo tylu przegranych procesów, gazeta nadal działa nieetycznie." Jakich wielu wyroków???!!! Nie istnieje „wiele wyroków”. Nieetyczne są takie właśnie pańskie insynuacje.

    Po piąte - Podaje pan do publicznej wiadomości kolejne kłamstwo: ”Opinia ta bardzo zabolała wydawcę tygodnika Janusza Szostaka (byłego radnego powiatowego pozbawionego mandatu po uprawomocnieniu się wyroku skazującego za naruszenie nietykalności cielesnej nastolatka)"
    Szanowny panie wielokrotnie wyjaśniałem – w tym w mediach, że nie zostałem skazany z pobicie lecz groźby karalne i to nie w stosunku do jednego nastolatka lecz grupy chuliganów, która regularnie znęcał się i okradała mojego 12 –letniego syna. Wystąpiłem w jego obronie. I zrobiłbym to w obronie każdego dziecka - niekoniecznie mojego - zawsze. Poza tym nie przypominam sobie, aby sąd jako karę dodatkową skazał mnie na podanie wyroku do publicznej wiadomości, co pan uczyni, zmieniając go zresztą. To bardzo nieetyczne zachowanie i właściwie kwalifikujące się do sądu

    Po szóste - Niech pan zamiast pisać o rzekomej autolustracji wyjaśni publicznie - Czy pańscy przełożeni działali w ZMS i ZSMP i czego wówczas dokonali, czy byli radnymi z ramienia komunistycznych organizacji, czy tworzyli w szkołach struktury ZSMP? Niech pan poinformuje - czy i kiedy burmistrz Czubacki zdał maturę? Jaka ukończył uczelnię? Na odpowiedz na te pytania mieszkańcy Sochaczewa czekają od dawna.

    Po siódme - na szczęście po 15 listopad (wybory) pan i pan mocodawcy odejdą w zapomnienie. Ja jednak będę o was pamiętał, jako o okazach wyjątkowo zadufanych w sobie bufonów i tanich efekciarzy. Was czas dobiega końca.
    Janusz Szostak

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama