Reklama

Procent haiku w haiku - Jacek Margolak Samuraj Pióra 2008

Stowarzyszenie e-Sochaczew.pl
01/02/2009 10:34
Niestety, duża odległość od Sochaczewa – Jacek Margolak mieszka w Kielcach – sprawiła, że nie pojawił się w siedzibie e-Sochaczew.pl, aby odebrać nagrodę dla „Samuraja Pióra 2008”. Jednak zaraz po ogłoszeniu wyników konkursu zapewnił, że kiedy tylko otrzyma nagrodę – replikę miecza samurajskiego – prześle nam swoją fotografię z trofeum. Jak się okazuje, jednym z wielu.

Jak to się stało, że wziął pan udział w „Samurajach Pióra”? Zorientowaliśmy się już po fakcie, jest pan poetą utytułowanym i zdobywał pan laury w konkursach haiku na całym świecie.
Od jakiegoś czasu pałam antypatią do konkursów haiku organizowanych w Polsce. Głównym powodem jest oczywiście to, jakie utwory są w tych konkursach nagradzane, a pojawia się tych konkursów coraz więcej. Jakiś procent wyróżnianych utworów to rzeczywiście haiku, ale z edycji na edycję jest ich coraz mniej. W jednym z łódzkich konkursów pojawiło się nawet jakiś japońskie nazwisko (patronat honorowy), myślę, że to jedynie miało dodać prestiżu. W końcu postanowiłem spróbować szczęścia poza granicami. Z czasem przyszły małe sukcesy. A konkurs „Samurajowie pióra” był kolejnym ( jak się potem okazało, przyjemnym) etapem na drodze haiku.
Gdzie znalazł pan informację o „Samurajach”?
Mam profil na „Naszej Klasie” i drogą poczty pantoflowej dotarła do mnie wiadomość o tym konkursie.
Tegoroczni laureaci konkursu to grupa znajomych. Znacie się osobiście?
Nie, spotkaliśmy się na forach poświęconych haiku, krótko mówiąc, znamy się przez Internet. Kibicujemy sobie i winszujemy każdego sukcesu.
Jak zetknął się pan z haiku?
Zaczynałem od wiersza białego, ale taka poezja wydawała mi się przegadana. Momentem przełomowym było spotkanie z książeczką Miłosza „Haiku”. Po jej przeczytaniu uznałem, że to może być coś dla mnie.
Jak do pisania wierszy odnosi się rodzina?
Żona kibicuje mi, przygląda się, cieszy z sukcesów. Mam dwóch synów, z których starszy również próbuje pisać haiku. W tym roku zwyciężył w konkursie kanadyjskim poświęconym kwitnącym wiśniom. Następca już jest.
Co decyduje o dobrym haiku?
Recepty nie ma. Każdy musi odnaleźć sam sposób na zapisanie tych ulotnych chwil. Haiku to nie tylko cytowane przez wszystkich 5-7-5 onji czy kigo i kireji, to przede wszystkim sposób, w jaki na tacy podaje się czytelnikowi swoje myśli. To, jakich użyjemy przypraw zdecyduje czy utwór zadziała jak haiku czy też nie. Haiku to chwila, jeśli jest dobre wracamy by przeżywać tę chwilę jeszcze raz i jeszcze raz i… Ważne jest też wypracowanie własnego, niepowtarzalnego stylu i przede wszystkim trzeba umieć dostrzegać piękno w rzeczach małych.
Bierze pan udział w międzynarodowych konkursach? Czy sam tłumaczy pan wiersze na inne języki?
Żeby poznawać mistrzów zacząłem się uczyć angielskiego, ale samemu ciężko doprowadzić język do perfekcji. Tłumacząc haiku korzystam również z podpowiedzi na forum, jakoś się to udaje.
Jakie najlepsze haiku pan napisał?
Trudno wskazać na jedno, wśród tych ulubionych jest haiku o nartniku, wyróżnione nawet w konkursie, który organizowała pani ze Stanów Zjednoczonych:

cichy wieczór
nartnik ślizga się
na księżycu


Ważne są również te, które odwołują się do bardzo emocjonalnych przeżyć autora:

grób mojej matki
nocą – kamienna płyta
wciąż taka ciepła


Gdzie pan publikuje?
Zazwyczaj w Internecie. Moje wiersze pojawiły się również drukiem w trzech antologiach w USA i jednej rumuńskiej. W Nowej Zelandii moje haiku zostało wyryte na głazie w wyjątkowym projekcie alejki krajoznawczej. Tam przy najpiękniejszych miejscach umieszczone są kamienie z wykutym haiku odnoszącym się do piękna danego miejsca.
Jakie nagrody, prócz miecza oczywiście, otrzymuje się w konkursach haiku?
Różnie to bywa. Są dyplomy, książki, chusty na głowę, to akurat typowe dla Japonii, a ostatnio otrzymałem 1000 jenów. Ciekawą nagrodą był też obraz sumi-e.
Odwiedził pan Japonię?
Jeszcze nie, ale jeśli finanse na to pozwolą, to na pewno kiedyś się wybiorę. Pewnie wczesną wiosną, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie.
Skąd, pana zdaniem bierze się popularność haiku na Zachodzie?
Haiku jest uniwersalne. Można przy jego pomocy wyrazić, opowiedzieć wszystko. Miłość, tęsknotę, samotność, radość to wszystko znajdziemy w haiku, ale opisane raczej nie wprost. Konstruujemy obrazy, które budzą w czytelniku wspomnienia przeżytych chwil zmuszając do własnych, wewnętrznych refleksji. Ważną rolę gra tu też orientalna tajemniczość kraju, z którego haiku się wywodzi. Dla nas to coś odmiennego, nowego, coś, w co staramy się wniknąć. My wkładamy polską duszę, a poeci z innych krajów swoje klimaty.
Czym zajmuje się pan na co dzień?
Jestem poligrafem. Może jest to mało poetycka praca, bo drukuje się wszystko, tylko czasami są to książki. Ale i ta praca bywa czasem tematem haiku.
Tym razem nie mógł pan przyjechać do Sochaczewa, ale – jeśli będzie pan w okolicy – proszę nad odwiedzić.
Z pewnością to zrobię. Będzie okazja, żeby podziękować, za solidne podejście i za pracę, jaką włożyliście państwo w ten konkurs. Jeśli przejrzy się internetowe fora poświęcone haiku, to widać, że wszyscy byli mile zaskoczeni werdyktem. Zazwyczaj wygrywają wiersze „haikupodobne”, a tym razem zwyciężyło haiku i w tym kontekście, naprawdę nie jest ważne, że to byłem akurat ja. Pokazaliście właściwą drogę!
Dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia!

Rozmawiał Andrzej Gąsiorowski

Za tydzień rozmowy z kolejnymi laureatami.
Czytaj także: Jacek Margolak - Samuraj Pióra 2008
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama