Reklama

Przeżyli, ale spłonął ich cały dobytek – pomóżmy

17/05/2016 23:00

W chwilach takiego dramatu,sens życia jest szczególnie wyraźny. Ta matka, ten ojciec, te dzieci, cieszą się, że żyją. Że wciąż mają siebie. Ale poza tym nie mają nic. Niedzielny pożar strawił ich skromny, ale przecież cały dobytek. Od 15 maja 2016 roku, od dwóch dni, nie mają domu, nie mają rzeczy, nie mają najmniejszego poczucia bezpieczeństwa. Jak to mawiają, biednemu zawsze wiatr w oczy… Drodzy sochaczewianie, dotknięta materialną tragedią rodzina z Rozlazłowa potrzebuje dziś naszej pomocy.

 

Reklama

To była czarna niedziela dla sochaczewskich strażaków. 15 maja 2016. Dwa dni temu. Wszystko zaczęło się właśnie tu, w Rozlazłowie. Około 20.20 w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej odebrano zgłoszenie o pożarze domu mieszkalnego. – W chwili przybycia ogień trawił część murowanego domu, a przede wszystkim przylegające do niego budynki gospodarcze. Udało się uratować konstrukcję domu, ale straty są duże. Spalił się drewniany dach, elewacja, wnętrza – mówił nam w poniedziałek rano Rafał Krupa, rzecznik prasowy KPPSP w Sochaczewie. Akcja gaśnicza trwała dwie godziny. Jeszcze zanim się skończyła, strażacy dostali zgłoszenie o pożarze w Miszorach. A potem w Dzięglewie.

 

Reklama

W Miszorach paliła się sucha trawa, 6 hektarów, w Dzięglewie palił się pustostan. Ale w Rozlazłowie palił się dom. Dom rodziny z trojgiem małych dzieci. Sami chłopcy. Bliźniaki 5 lat i ich starszy o drugie tyle brat. Wszyscy zdołali wybiec na zewnątrz, zanim dosięgły ich płomienie i duszący dym. Ktoś wyskoczył oknem, ktoś próbował ujarzmić żywioł wężem ogrodowym. Z motyką na słońce. Strażacy cieszą się, że zdusili pożar, zanim ten powalił dom, ba, domek, na kolana. Ale prawda jest taka, że chłopcy i ich rodzice od dwóch dni domu nie mają. Płaczą i tulą się. Cieszą się, że żyją. Ale pogorzelisko rozdziera serca rodziców. Nigdy nie mieli łatwo, ale to prawdziwa tragedia. Cały mozolnie, z trudem wypracowany dobytek – nie istnieje.

 

Reklama

- Dobrze, że samochodzik się nie spalił – mówi nasz fotograf do starszego syna, widząc, jak radośnie na nim jeździ. Wrażliwość dziecka. – Nie, to nie, to ludzie dali teraz – odpowiada ojciec.

 

Ludzie już dają, ale potrzeba znacznie więcej niż zabawek. W spontaniczną akcję pomocy włączył się Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Sochaczewie oraz radna gminna z Rozlazłowa Agnieszka Offerczak – Ciura.

 

Czego potrzeba? Tego wszystkiego, co pozwoli na odbudowę domu i przywrócenie naszym sąsiadom choć podstaw do normalnego życia. Wymieńmy za GOPS:

Reklama

- okna,

- materiały na pokrycie dachu,

- cegła, cement, płytki,

- wyposażenie kuchni, łazienki,

- płyty gipsowe do ścian i sufitów,

- farby do malowania ścian i sufitów,

- łóżka, materace, pościel, odzież,

-  meble do pokoju oraz inne artykuły wyposażenia  gospodarstwa domowego itd.

 

Radna Agnieszka Offerczak – Ciura podaje szczegóły: chłopcy ubrania rozm. 110-116 i 140-146. Buty rozm. 28 i 37-38. Rodzice Mama rozm. 44-46, buty 39. Tata 190, rozm. XL buty 45. - Szukamy pomocy budowlańców, ponieważ musimy odbudować dom od nowa. Każde ręce i cegiełka się liczą – mówi radna, zachęcając jednocześnie do włączenia się do akcji sprzątania pogorzeliska już jutro, w środę 18 maja.

Reklama

 

Kochani, pomóżmy.

 

Podajemy wszelkie telefony kontaktowe:

- GOPS 0-46-864-26-18 ;

- poszkodowana rodzina: 510-243-135 lub 570-154-266;

- Agnieszka Offerczak – Ciura: 501 200 992;

- e-Sochaczew.pl:  731 719 677

 

figa

foto Wiktor Wachowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daniel5 2016-05-20 10:08:09

    Numer konta jest gdzieś dostępny, parę groszy bym wpłacił. Zabawek etc. niestety nie mam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robroy 2016-05-19 19:04:01

    myślę że ludzie pospieszą z pomocą,ale znając życie będzie kilka stołów,wiele krzeseł może kilka wersalek,foteli,ja proponuję aukcję tak dla orientacji-oferowałbym kamerę Philips (rok produkcji 1985)oczywiście na duże kasety,osprzęt,tylko trzeba dokupić niewielki akumulator motocyklowy 12 volt-pokrowiec i podłączenie jest,pełna dokumentacja (gruba)jest,firma Philips,jak do nich złożyłem ofertę dawała mi 10.000$,plus dwie najnowocześniejsze kamery i zapas baterii na 10 lat i szmatkę do przecierania obiektywu, superkomputer Commodore z magnetofonem i legendarnym śrubokrętem+ cartrige startowe i z grami, -wieżę, Technics,nieprzestrojoną na ukf ale z głośnikami,i UWAGA-UWAGA-z ADAPTEREM ! do tej oferty dorzuciłbym komplet płyt długogrających "Pan Tadeusz" dla gimbusów: kaseta-nośnik informacji video wielkości małej bombonierki z taśmą cartridge-takie cóś co wkład się do Commodore(ówczesna karta pamięci) płyta długogrająca-czarny krążek wielkości średniej pizzy na który opuszcza się łapkę z igłą i wtedy gra orkiestra cena wywoławcza,tych cudeniek-po 50 zł. Jak się dokopię w piwnicy do tych skarbów zamieszczę zdjęcia mimo żartobliwego przedstawienia mojej oferty jest ona całkiem poważna,jeżeli portal zorganizowałby taki jarmark cały zysk przeznaczyłbym na pomoc tym poszkodowanym przez los,myślę że wielu z Was ma coś ,co mogłoby przeznaczyć na ten szlachetny cel ,howgh rzekłem i pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pułkownik Kwiatkowski 2016-05-19 18:56:25

    Pułkownik Kwiatkowski melduje się na rozkaz! :-) robroyu, przybij pięć ;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama