Tadeusz Głuchowski, który w lutym ubiegłego roku zajął miejsce w radzie powiatu po zmarłym Marcinie Kubiaku z zamiarem autolustracji nosił się już od dawna. Dlaczego? Choć był przekonany, że w IPN nie ma żadnych materiałów na jego temat, to jednak uważa, że osoby zajmujące funkcje publiczne, pracujące w samorządach, pełniące funkcje kierownicze, powinny poddać się procedurze autolustracji i pokazać, że nigdy nie miały do czynienia ze służbami specjalnymi.
Podobnej procedurze poddał się w minionym roku zastępca burmistrza Jerzy Żelichowski. Przypomnijmy, w Polsce autolustracji można dokonać jedynie pośrednio, występując do IPN o status osoby pokrzywdzonej. W ankiecie, której wypełnienie rozpoczyna procedurę, należy jednak odpowiedzieć na pytanie, czy było się współpracownikiem tajnych służb. Podanie fałszywej odpowiedzi skutkuje odpowiedzialnością karną.
- Muszę przyznać, że bezpośrednią motywacją była lista Wildsteina, na której moje imię i nazwisko znajdują się dwukrotnie - komentuje Głuchowski. - Po jakimś czasie redaktor którejś z sochaczewskich gazet pytał mnie, czy cokolwiek łączyło mnie ze służbami specjalnymi i 7 marca wystąpiłem z pismem do IPN. Na odpowiedź przyszło mi czekać 9 miesięcy. Na początku grudnia otrzymałem pismo, że żadne akta dotyczące mojej osoby nie istnieją.
Tadeusz Głuchowski powiedział nam także, że coraz dłużej przychodzi czekać na odpowiedź instytutu. Pytany o to, czy zdarzały się przypadki rzucania podejrzeń na jego osobę po ukazaniu się listy, odpowiada, że kilkakrotnie pół żartem pół serio pytano go o to czy to ten „Tadeusz Głuchowski” znajduje się na liście. - Ale przeważnie podobne sugestie padały ze strony politycznych przeciwników - żartuje radny. - Jednak ponieważ będę startował w wyborach do rady powiatu, to chciałem wyjaśnić tę sytuację i wyprzedzić nieco wydarzenia. Uważam, że każdy, kto będzie się ubiegał o mandat, powinien to zrobić. Kiedy rozpocznie się kampanię, może być już za późno, a takie rzeczy w politycznej rozgrywce mogą być zawsze wykorzystywane. Dzisiaj się o tym nie mówi, ale w kampanii wyborczej padną takie pytania. Wtedy osoby, które pewne są swojej sytuacji, nie będą już w stanie tego udowodnić - dodaje.
Tadeusz Głuchowski w wyborach do Rady Powiatu startował z listy „Przymierze dla Powiatu”. Jednak zaraz po wyborach, kiedy „Przymierze” weszło w koalicję z SLD, opuścił jego szeregi, z uwagi na inne ustalenia przedwyborcze. Obecnie jest szefem klubu „Wspólnota Samorządowa” w skład której wchodzą Wiktor Gajda i Adam Jeznach. Wpoprzedniej kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Powiatowej Komisji Oświaty. Jak się czuje po procedurze? - Mimo wszystko bardziej komfortowo - odpowiada. - W tamtych czasach ludzi wrabiało się w pewnie rzeczy. W roku 80-tym należałem do „Solidarności”, a samo to powodowało, że nie można być do końca pewnym. Procedura ostatecznie rozwiewa te wątpliwości.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze