Reklama

Rodzina Moniki potrzebuje pomocy

18/12/2011 21:51
Rodzina Moniki Babiuch z Sochaczewa, samotnie wychowującej trójkę malutkich dzieci, pilnie potrzebuje wsparcia materialnego. Nie mają lodówki, pralki, przydadzą się kołdry, pościel, witaminy dla chorujących dzieci, żywność. Spełnieniem marzeń Moniki będzie też niedrogie mieszkanie do wynajęcia, gdzie jej pociechy znajdą przestrzeń do zabawy i nauki.


Jakkolwiek nie zabrzmiałoby to banalnie, nie mogę nie zacząć od słów: czy po burzy słońce nie świeci jaśniej niż zwykle? Tak właśnie, na ciepło, dobrze, oślepia dziś Monika Babiuch, matka samotnie wychowująca troje malutkich dzieci. Światłem tym zjednuje sobie ludzi, a jeszcze niedawno, zaledwie cztery lata temu, mogło ją spotkać tylko… społeczne potępienie.

- Tak, pani redaktor, piłam tak, że nie wstawałam. Piłam w ciąży, piłam karmiąc piersią. Piłam do nieprzytomności, mając pod opieką własne, maleńkie dzieci – mówi Monika. Mówi to głośno, dobitnie, aż przeszywa mnie dreszcz. Pod koniec rozmowy już wiem, skąd ta siła. Dlaczego może mówić o tym z podniesioną głową.

Chudziutka, filigranowa robi wrażenie małej dziewczynki. Tylko twarz zdradza ciężkie przeżycia. Monika ma 28 lat i troje dzieci. Jej mąż, ojciec Andżeliki, zginął w wypadku, gdy dziewczynka miała 6 miesięcy. Dziś mała ma siedem lat i siłą rzeczy nie pamięta taty. Potem Monika poznała drugą - wie pani, wielką miłość i urodził się Dominik. Gdy miał cztery miesiące, zaszła w ciążę. Wysłała swojej wielkiej miłości tę wiadomość sms-em. Odpisał: masz, czego chciałaś. I więcej go nie zobaczyła. Czteroletni Dominik i trzyletnia Karolinka nie znają swojego ojca.

Zaczęła pić będąc jeszcze dzieckiem. Szybko wpadła w uzależnienie. Choroba alkoholowa doprowadziła do tego, że sąd zabrał jej Andżelikę. Na dwa miesiące. We krwi wówczas kilkumiesięcznego, karmionego piersią Dominika wykryto alkohol. Dostała nadzór kuratora i do bólu wyrazisty przekaz: zabierzemy ci dzieci, jeśli nie zwalczysz nałogu.

To był przełom. Monika ciężko przeżyła rozstanie z Andżeliką. Groźba utraty Dominika i najmłodszego dziecka, które już wtedy nosiła pod sercem, okazała się skuteczna. - Powiedziałam wtedy sobie, nie mają ojca, będą miały matkę - mówi Monika. I jak powiedziała, tak zrobiła. Od czterech lat nie miała alkoholu w ustach.

- Nie, nie chodziłam na żadną terapię. To jest moja najlepsza terapia - pokazuje na dzieci. Cała trójka siedzi cichutko, zaczepiane przeze mnie łagodnie się uśmiechają. Andżelika nie złazi z pleców matki, cały czas mocno wtulona. Karolinka też co i raz siada u jej boku. Tylko Dominik trochę z boku, trochę wycofany. - Jest zmęczony po chorobie - wyjaśnia Monika.

Nadal tym silnym, dobitnym głosem opowiada mi, jak wyszła z nałogu. Na początku nie rozstawała się z puszkami coca-coli. Nie mogła pozbyć się odruchu popijania. Potem nie były już potrzebne. Karolinka jako jedyne dziecko urodziła się bez niedowagi. Z kompletem punktów. I w szpitalu, bo Dominik w domu. Monika mówi o tym bez ogródek. - To była pierwsza ciąża bez alkoholu.

Mimo wszystko kurator sądowa zasugerowała, by oddała najmłodszą córeczkę. - Nie poradzisz sobie sama z trójką dzieci, mówiła mi wtedy w szpitalu. Przywiozła mi wszystko dla dziecka, bo ja nie miałam nic. Nawet pampersów, rożka, ciuszków. Poród mnie zaskoczył. Ale powiedziałam, że dziecka nie oddam. Miała tam jakieś papiery ze sobą, ale kazałam jej to schować .

- Jestem dumna z córki. Jestem tak dumna z córki, że aż nie potrafię tego wyrazić. Jestem dumna, że poradziła sobie z alkoholem. Ona teraz żyje tylko dla dzieci. Pamiętam, gdy pojechała na wesele, tam było ze dwieście osób. Wszyscy czekaliśmy z niepokojem, w jakim stanie wróci. A ona przyjechała trzeźwa, uśmiechnięta, z balonami dla dzieci - wtrąca pani Bożena, mama Moniki.

Mieszkają razem. Monika, jej troje dzieci, matka i dwóch dorosłych braci. Siedem osób w jednym pokoju. Bracia śpią w jednym łóżku, dzieci, babcia też parami, Monika na podłodze. Mieszkanie jest bardzo skromne, od wielu lat nie odnawiane. W pokoju wystarcza tylko miejsca na łóżka, meblościankę, szafę i ławę. Andżelika nie ma biurka, bo i tak nie byłoby gdzie go wstawić. O przestrzeni do zabawy dzieci mogą tylko marzyć.

Monika z rozrzewnieniem wspomina, jak jeszcze niedawno było lepiej. Wynajmowała niewielkie mieszkanie, za 450 złotych. Dzieci miały swój pokój. Właścicielka sprzedała jednak lokal, musiała przenieść się do matki. Nie stać jej na droższy wynajem, ale tylko takie na rynku.

Dochód Moniki stanowią: renta rodzinna po ojcu dla Andżeliki, alimenty wypłacane zaocznie przez sąd dla dwójki pozostałych dzieci i zasiłek rodzinny w wysokości 109 złotych. Pieniędzy nie starcza na godne, normalne życie, tym bardziej, że dzieci stale chorują. Nawet nasze spotkanie opóźniło się z powodu pobytu całej trójki maluchów wraz z matką w szpitalu.

Zapalenie uszu, oskrzeli, gardła – wszystko wciąż powraca. Antybiotyki nie pomagają. Lekarze podejrzewają u całej trójki alergię. Monika czeka w kolejce na testy. Andżelika, z powodu problemów gastrologicznych, od urodzenia jest pod opieką Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. U Karolinki wykryto szmery nad sercem, czeka w kolejce do kardiologa. Monika pokazuje mi dokumentację medyczną dzieci - sumiennie, starannie gromadzoną w książeczkach, teczkach, schowaną w barku.

- Proszę spojrzeć, te leki, wykupione w tym miesiącu, kosztowały mnie 400 złotych. Inhalator dla Karolinki 109 złotych - Monika pokazuje mi półkę zastawioną drogimi syropami, antybiotykami.

Dzwoni telefon. To proboszcz z Boryszewa. Pyta, co u nich słychać. - Monika bardzo zawierzyła Bogu. Chodzi z dziećmi do kościoła. Wszyscy chodzimy. Proboszcz jej pomaga - mówi szeptem pani Bożena. Po chwili Monika wraca do pokoju radośnie oznajmiając, że ksiądz ma dla nich paczkę.

Proboszcz jej zaufał. Zaufała też kurator sądowa. Jej nadzór mógłby się już skończyć, gdyby obie tego chciały. Ale nie chcą. Kurator wcześniej planuje pomóc Monice w znalezieniu pracy i mieszkania. Łatwo nie będzie. Monika skończyła tylko podstawówkę. Na dodatek choruje na padaczkę. Ale jest bystra i pełna energii. W przyszłym roku, gdy Dominik pójdzie do szkoły, a Karolinka do przedszkola, mogłaby dzięki pracy wzmocnić domowy budżet. Bardzo tego chce. Podobnie, jak kontynuować edukację.

Monice zaufał też Powiatowy Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Sochaczewie, wskazując jej rodzinę jako jedną z najwartościowszych wśród tych potrzebujących pomocy.

Skąd takie zaufanie, chęć wsparcia tej młodej dziewczyny, jeszcze niedawno odbierającej jedynie, słuszne przecież, potępienie? Właśnie stąd, że sama podźwignęła się z dna. Wytyczyła sobie jasny cel – bycia oddaną matką – pokonała nałóg, wygrała sprawę w sądzie o prawo do dzieci i odtąd wyłącznie im się poświęca. To najlepsza rzecz, jaką w swoim życiu zrobiła: - Dziś nie mieści mi się w głowie ten straszny czas. Pijane matki wzbudzają we mnie złość, nawet agresję.

Kiedy pytam, czego im najbardziej potrzeba, bez chwili wahania mówi – mieszkania. Pukała już nie raz do Urzędu Miasta, bezskutecznie. Nawet wynajęcie niedużego lokum za niewielkie pieniądze będzie dla niej spełnieniem marzeń. - Żeby tylko dzieci miały swój pokój, żeby miały się gdzie bawić, uczyć.

Ale mają też inne, mniejsze potrzeby. Przed świętami zostali bez pralki i lodówki. Stare sprzęty odmówiły działania. Monika pierze wszystko w ręku, czasami prosi znajomych o pomoc. Nie ma mowy, by z domowego budżetu starczyło na nowe egzemplarze. Brakuje nawet na jedzenie. - Ciuchy dzieci mają - mówi Monika, gdy pytam o tę sprawę. - Niedawno dostały sporo rzeczy. No, może tylko kapcie, bo w za dużych wykręcają nogi. Przydałyby się też kołdry, Dominik śpi pod kocem.

Jeśli ktoś z naszych czytelników chciałby wesprzeć Monikę i jej dzieci, zwłaszcza teraz, przed Bożym Narodzeniem, prosimy o kontakt z redakcją: biuro@e-sochaczew.pl, tel. (046) 811 15 55.

Na koniec, tak od siebie: brawo, pani Moniko. I oby nic panią nie złamało. Jak to się mówi, a w pani przypadku, ma to szczególne znaczenie: całe życie przed panią.

figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    medika_a 2011-12-20 12:34:29

    RZECZYWIŚCIE TO BARDZO ODDANA MATKA - DZIECI SĄ  ZAWSZE BLISKO NIEJ , CAŁY  ŚWIAT TEJ RODZINY  KRĘCI SIĘ  WOKÓŁ  MALUCHÓW - A BABCIA  TO PRZEMIŁA , CIERPLIWA  I ZAWSZE  UŚMIECHNIĘTA  OSOBA ... WIDAĆ ,ŻE  NAJWAŻNIEJSZE  W TEJ  LICZNEJ  SPOŁECZNOŚCI SĄ  DZIECIACZKI  - ZASŁUGUJĄ   NA UZNANIE  I POMOC ... 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kasia_soch 2011-12-18 23:10:58

    Podziwiam babcię maluchów. Pani Bożenka zawsze uśmiechnięta i pełna sił. Nigdy nie daje po sobie znać, że jest jej źle. O nic nie prosi. Powodzenia rodzinko!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama