Jak się dowiedzieliśmy od rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwony Śmigielskiej-Kowalskiej, do sądu w Sochaczewie wpłynęły trzy zażalenia dotyczące sprawy młodzieszyńskiego DPS-u.
Zażalenie na działania śledczych złożył, uznany już wstępnie jedynie za świadka i w takim charakterze przesłuchany, radny miejski Ireneusz Kisiołek. Radny, a jednocześnie pracownik DPS-u, zgłosił zarzuty w związku z jego zatrzymaniem. Twierdzi bowiem, że do takich posunięć nie było żadnych podstaw.
Skargi na wcześniejsze decyzje wniosły też dwie podejrzane. Jedna z nich to była dyrektor PCPR Barbara B., która skarżyła się na zastosowany wobec niej dozór policyjny i poręcznie majątkowe w wysokości 20 tys. zł. Druga to była kierownik działu terapeutycznego DPS, Elżbieta R. Tu z kolei przedmiotem skargi było wyznaczenie przez prokuraturę wysokiego poręczenia majątkowego w kwocie 30 tys. zł, zwłaszcza w kontekście innej podejrzanej - kasjerki Barbary P., której zasądzono tylko 3 tys. zł.
Sąd obniżył poręczenie
Sąd, po rozpatrzeniu skargi Elżbiety R., jak powiedział nam prezes Sądu Rejonowego w Sochaczewie Jacek Woźnica, uznał, że poręczenie majątkowe, wyznaczone początkowo na 30 tys. zł, w jej obecnej sytuacji materialnej jest zbyt wysokie. Wpływ na taką decyzję miał fakt, że Elżbieta R. straciła pracę w Domu Pomocy Społecznej i w związku z tym obniżył poręczenie do 10 tys. zł, inne środki zapobiegawcze utrzymując w mocy.
Natomiast w imieniu drugiej skarżącej się, byłej dyrektorki PCPR, jej pełnomocnik wnioskował o przesunięcie terminu posiedzenia, gdyż jego klientka przebywa na leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Sąd przychylił się do tego wniosku.
W przypadku Ireneusza Kisiołka sąd nie podzielił jego zarzutów uznając, że zatrzymanie było zasadne, legalne i prawidłowe.
Jak twierdzi prezes sochaczewskiego sądu, policja ma uprawnienia do zatrzymania osób, jeśli posiada dane uzasadniające przypuszczenie popełnienia przestępstwa przez zatrzymanego i obawy, które wskazywałyby na potrzebę zatrzymania. Natomiast sąd w swoim postanowieniu wskazał na fakt, że pan Kisiołek, zatrudniony w DPS na stanowisku administratora bezpieczeństwa informacji, bardzo ściśle współpracował z podejrzaną, byłą dyrektor ośrodka.
Sławomir Burzyński
Więcej we wtorkowej "Ziemi Sochaczewskiej"
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze