Trafił do nas pies, którego pan zachorował - zachorował na
starość - i musiał opuścić swój dom. Na podwórku został pies.
Ktoś rzucił zapleśniałą kromkę chleba, ktoś litościwy czasem zostawił coś lepszego do zjedzenia. I tak sobie żył, w nędznej budzie, ale na swoim.
Kiedy nawet zabrakło suchego chleba - pies przyjechał do nas i JEST.
Nazwałam go SAM, bo tak długo sam pilnował dobytku swojego Pana.
Pies ma ok. 5 lat, jest bardzo miłym, puchatym kundlem. Uwielbia głaskanie, jest możliwe, że wcześniej był psem, o którego wychowanie ktoś dbał. Pies potrafi wykonywać podstawowe polecenia.
SAM zostanie oddany tylko do domu, w którym będzie miał kontakt z człowiekiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze