Reklama

Schronisko to tęsknota

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
10/02/2005 11:24
Mają różne „biografie”, można powiedzieć, że są zwierzętami po przejściach i raczej bez różowej przyszłości. Jedne trafiły tu z osiedlowych blokowisk, inne porzucono pod płotem schroniska. Wiele szczeniaków wylądowało tu, bo po prostu przerzucono je wieczorem przez ogrodzenie. One nie znają innego życia niż w schronisku, ale też mają największe szanse na adopcję. Nie to co tzw. emeryci, którzy pewnie w tym miejscu dożyją swych dni. Taka jest rzeczywistość każdego schroniska, także tego w Kożuszkach Parcel.
Smutna konieczność
Przypomnijmy, że powstało ono kilka lat temu w odpowiedzi na ustawowy obowiązek, jaki nałożono na gminy, a dotyczący opieki nad bezpańskimi zwierzętami. Budowano je z myślą o 30 zwierzakach, w ciągu lat ich ilość wzrastała i niewiele pomogło dobudowanie nowych wiat. Dzisiaj w schronisku mieszka 120 psów i kotów, część w zamkniętych boksach, część w budach rozstawionych na całym wolnym terenie. Z konieczności muszą być na łańcuchach.
Schronisko to raczej przygnębiający widok, i nie dlatego, że psy są wyjątkowo zaniedbane czy źle traktowane. To po prostu takie miejsce, w którym, jak mało gdzie, widać opuszczenie, tęsknotę i zwierzęce przywiązanie do człowieka. Pierwsze minuty pobytu na placu to jeden wielki jazgot. Psy podnoszą alarm, ujadają, rzucają się na łańcuchach. Powoli jednak szczekanie cichnie, a zwierzaki najpierw przyglądają się bacznie przybyszom, potem zaczynają się łasić. Podstawiają karki i łby do głaskania, i zaraz widać jak na dłoni, czego potrzebują najbardziej. Nie jedzenia, nie ciepłego kąta. Potrzebują nas i naszego dotyku, głosu, potrzebują swego pana.
Brakuje imion
Opiekun schroniska, młody człowiek o imieniu Sebastian oprowadza nas po pomieszczeniach gospodarczych, gdzie przygotowuje jedzenie dla psów. Jak mówi, dostają jeść 2 razy dziennie. Rano suchą karmę, później ciepłe pożywienie. Jest to najczęściej kasza gotowana w wielkim parniku, do tego Sebastian dorzuci parę porcji mięsa mielonego, które przekazał market Globi- Champion. W skrzynkach leżą kości, w pudełkach saszetki z kocią karmą z Masterfoods Polska. Gdyby nie pomoc firm w dokarmianiu, miasto musiałoby wydać na ten cel fortunę.
Sebastian prowadzi nas do boksów, gdzie odbywa się kwarantanna dla zwierząt świeżo przywiezionych do schroniska. Jeśli nie są chore lub wyjątkowo agresywne, po dwóch tygodniach trafiają do pozostałych zwierząt. Opiekun zwraca się do nich po imieniu, choć przyznaje, że nie wszystkie je mają, bo skąd wziąć tyle różnych imion?
Bliżej ludzi?
Od 1 stycznia pieczę nad schroniskiem powierzono Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej. Jego dyrektor, Andrzej Nagłowski mówi, że największą bolączką jest ciasnota. Niewiele zwierząt trafia ostatnio do adopcji, a nowych przybywa. Dlatego też miasto zdecydowało się na budowę nowego schroniska. Rozbudowa już istniejącego jest niemożliwa, bo miasto jedynie dzierżawi działkę, a jej właścicielka nie zgadza się na powiększenie terenu przeznaczonego dla bezpańskich zwierząt.
Nowe schronisko ma zostać wybudowane na miejskiej działce przy ul. Wodociągowej w Chodakowie. Na wykonanym już projekcie obiekt wygląda jak bajka: ciekawa architektura, duży teren, wkomponowana zieleń.
Dyrektor Nagłowski pytany, czy ta lokalizacja nie znajduje się zbyt blisko ludzkich siedzib, odpowiada, że teraz tendencje są takie, aby nie wyrzucać schroniska w szczere pole, gdzie trudno trafić. Powinno ono zostać wkomponowane w jakiś teren rekreacyjny, gdzie przychodzić będą całe rodziny i może wracać z nowym członkiem. Tu mogłyby się odbywać lekcje wyjazdowe, w czasie których miałaby miejsce tak ważna edukacja ekologiczna, ale i humanitarna. Dlatego Urząd Miasta chciałby, aby nowe schronisko było swego rodzaju centrum edukacyjnym.
Agnieszka Kupryjaniuk z Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej UM pytana, kiedy może powstać nowy obiekt, powiedziała nam, że pierwsze pieniądze na ten cel przewidziano w tegorocznym budżecie, ale biorąc pod uwagę kosztorys, który opiewa na 2,5 mln zł, trudno przewidzieć termin zakończenia inwestycji.
Szukanie sprzymierzeńców
Zaplanowane na ten rok 80 tys. wystarczy zapewne jedynie na sfinansowanie dokumentacji, a w najlepszym wypadku na uzbrojenie terenu w niezbędne media- prąd, wodę itp. Miasto wystąpiło do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska o dofinansowanie przedsięwzięcia. Chciałoby także zainteresować projektem firmę Masterfoods Polska, producenta karmy dla zwierząt. Koncern włącza się w takie przedsięwzięcia na terenie Polski, być może i w Sochaczewie zechce współuczestniczyć w budowie Centrum Edukacji Humanitarnej i Ekologicznej. Miasto chce też zaproponować współpracę samorządom gminnym, które również mają obowiązek opieki nad zwierzętami.
Miejska działka przy Wodociągowej ma powierzchnię ok. 1,3 ha, jest 10 razy większa od obecnego terenu schroniska. Budowa centrum musi więc przebiegać etapowo ze względu na koszty, powierzchnię do zagospodarowania oraz wymogi, jakie stawia tego typu obiektom Minister Rolnictwa. Może to potrwać kilka lat, chyba, że znajdą się ekstra pieniądze.
Pomóżmy
Na razie więc funkcjonować musi obecne schronisko w Kożuszkach. Dyrektor Nagłowski, zarządzający nim w imieniu ZGM, ma nadzieję, że przyniosą efekt apele o adopcję. Przypomnijmy więc, że zwierzęta można oglądać w godzinach otwarcia schroniska: od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00, w soboty i niedziele 8.00-12.00, w środy schronisko jest nieczynne. Adopcji może dokonać tylko osoba pełnoletnia. Szczegółowych informacji udzielają pracownicy schroniska na miejscu lub pod nr. tel. 0692-005-758. Zarządzający schroniskiem liczą też na większą współpracę z młodzieżą w ramach wolontariatu. Z doświadczenia wiadomo, że młodzi ludzie mogą wnieść wiele dobrego w życie schroniska i jego mieszkańców.
Jolanta Sosnowska
Cennik zwierząt przeznaczonych do adopcji:
- pies- 30 zł
- pies po kastracji- 40 zł
- suka po sterylizacji- 60 zł
- kot- 10 zł
- kotka po sterylizacji- 30 zł
- pies rasowy- 100 zł
- szczenię (do 1 roku życia)- 50 zł
W szczególnych przypadkach dyrektor ZGM może odstąpić od pobierania opłaty za zwierzę oddane do adopcji. Ponadto przez dwa tygodnie posiada ono bezpłatną opiekę weterynaryjną, a miasto na rok zwalnia z podatku od psa właściciela adoptowanego zwierzęcia.
(s)


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    marecki 2005-02-22 00:00:00

    Ja też byłem w sochaczewskim schornisku i to co tam widziałem pamiątam do dziś! Rozumiem autorkę artykułu, dlaczego opisała rzecz tak delikatnie ale uważam, że trzeba także powiedzieć wprost: w sochaczewskim schronisku ŁAMANE SĄ PRAWA ZWIERZĄT!!! Jest tam ponad 100 psów z czego około połowa stoi przy budach na ciężkich łańcuchach, w błocie, przez 24 h na dobę! Niektóre od miesiąca, niektóre od roku, niektóre od kilku lat!!! Plac z budami nie jest zadaszony - jak jest 30-stopniowy upał to te zwierzęta się tam smażą!
    Psy są karmione dwa razy dziennie? To ciekawe, bo nie trzeba się specjalnie przyglądać, żeby zobaczyć, jak tym psom żebra wychodzą na wierzch!!
    Miasto zwaliło swój obowiązek wyżywiania tych zwierząt na znajdującą się nieopodal fabrykę Masterfoods - tylko że to, co oni dają - to są dary, które pojawiają się od czasu do czasu - ta firma nie ma obowiązku stałego wykarmiania bezdomnych zwierząt!!!
    Taki obowiązek ma miasto i okoliczne gminy!

    Obowiązująca w Polsce ustawa o ochronie zwierząt mówi wyraźnie:
    "Art.4 Ilektorć w ustawie jest mowa o:
    (...)humanitarnym traktowaniu zwierząt - rozumie się przez to traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę,
    (...)rażącym zaniedbaniu - rozumie się przez to drastyczne odstępstwo od określonych w ustawie norm postępowania ze zwierzęciem, a w szczególności w zakresie utrzymywania zwierzęcia w stanie zagłodzenia, brudu, nie leczonej choroby, w niewłaściwym pomieszczeniu i nadmiernej ciasnocie.
    Art. 6 (...) Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpie, a w szczególności:
    (...) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa(...)
    trzymanie zwierząt na uwięzi, która powoduje u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz nie zapewnia możliwości niezbędnego ruchu."
    Natomiast Roporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi w rozporządzeniu dot. warunków wymaganych przy prowadzeniu schronisk dla zwierząt określa wyraźnie:
    "§4.1 Pomieszczenia lub boksy dla zwierząt oddziela się przegrodami.
    (...) W pomieszczeniach lub boksach zapewnia się zwierzętom swobodne poruszanie się, legowisko oraz stały dostęp do wody zdatnej do picia."

    Nie ma mowy o trzymaniu psów na łańcuchach!!

    Wizją cudownego schroniska jesteśmy mamieni od kilku lat - i co? I NIC SIE NIE ZMIENIA! Inwestycja warta 2,5 mln złotych?!? Willę można wybudować za 500 tysięcy - a tutaj plac z boksami ogrodzonymi siatką i budami oraz budynek gospodarczy ma kosztować 2.5 miliona?!?! Toż to jakaś parodia! To chyba będzie najdroższe schronisko w Europie!
    To co się rzekomo robi w tej sprawie to jakaś kpina!

    Chyba najwyższy czas zawiadomić prokuraturę, że miasto, które ma obowiązek rozwiązywać problem bezdomych zwierząt, zapewniając im humanitarne warunki pobytu - pozwala na takie rażące zaniedbanie!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    goralka 2005-02-10 00:00:00

    Półtora roku temu odwiedziłam schronisko w Kożuszkach. Widok zwierzaków w nim przebywających rzeczywiście pozostaje w pamięci na długo. PRAGNĄ desperacko dotyku, zainteresowania i wielkich pokładów miłości. Jedno z tych stworzonek, które wylądowało w tym smutnym miejscu z powodu głupoty i nieczułości człowieka jest teraz ze mną w domu. Nie wyobrażamy sobie w tej chwili życia bez siebie. Ten psiak całym swoim ciałem, sercem i duszą okazuje bezgraniczne uczucie i wdzięczność za normalne, spokojne życie w ciepłym domu i z pełną michą codziennie.
    Każdemu, kto chciałby mieć prawdziwie oddanego, mądrego przyjaciela w postaci kudłatego stworzenia polecam wizytę w schronisku. Nie kupowanie drogich szczeniaków pięknych i popularnych ras, ale właśnie wybranie psa ze schroniska, który może się okazać o wiele cenniejszą "zdobyczą" niż jakikolwiek inny rodowodowy pies, czy kot. Całym sercem życzę wszystkim zwierzakom i ich przyszłym właścicielom takiego szczęścia, jakie spotkało mnie i Felkę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama