Kilka miesięcy temu pisaliśmy o psie, który z poranioną łapą trafił do miejskiego schroniska w Kożuszkach. O rannym zwierzaku powiadomiła nas czytelniczka, która prosiła redakcję o interwencję w tej sprawie. O tym, że interwencja była skuteczna, świadczy wiadomość, jaką ostatnio otrzymaliśmy od wolontariuszki schroniska pani Magdy Tuszewskiej. Pisze ona, że „Sidłak”, bo takie imię zyskał w schronisku, przeszedł pomyślnie operację łapy w klinice SGGW w Warszawie, a ostatnio znalazł nowych opiekunów i zamieszkał na warszawskim Mokotowie. „Sidłak” miał głęboko rozciętą prawą przednią łapę. Pracownicy schroniska podejrzewali, że złapał się w sidła (stąd jego przezwisko). Pani Magda uważa z kolei, że to niemożliwe, bo po sidłach łapa byłaby przecięta z przodu i z tyłu. Jaka by nie była przyczyna wypadku, w warunkach schroniskowych łapa przez 3 miesiące się nie goiła i ostatnio wyglądała już bardzo źle. Jak mówi wolontariuszka, „Sidłakowi” podczas chodzenia przez dziurę w skórze wyszedł kawałek mięśnia lub ścięgna, a łapa nienaturalnie pogrubiała. „Nie mogąc znieść tego widoku, uprosiłam pana doktora, który jest jednocześnie wykładowcą w warszawskiej SGGW, o przyjęcie „Sidłaka” do tamtejszej kliniki” – wspomina Magda Tuszewska. Od kilkunastu dni pies jest po operacji. Podczas jego rekonwalescencji w szpitalu trwało dramatyczne poszukiwanie dla niego domu, po to, aby nie musiał wracać do schroniska. Apel w Internecie zamieściła pani Magda. Starania zostały uwieńczone sukcesem. „Sidłak” ma już nowy dom, a że jest bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi mamy nadzieję, że sprawi wiele radości swoim właścicielom. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze