Ostatnie rachunki za ogrzewanie, mówimy tu o lokatorach sochaczewskich spółdzielni mieszkaniowych, choć problem dotyczy chyba wszystkich, wywołały falę wzburzenia wśród mieszkańców. Odnaleźliśmy kilka powodów wyjątkowo słonych opłat: srogą zimę w grudniu, podwyżki taryfy za gaz ziemny wprowadzone przez SIME Polska (te, które były, i te, które wejdą w życie lada dzień), większy VAT. A i to nie wszystko.
- Moim zdaniem przede wszystkim takie ceny spowodowała sroga zima, która odcisnęła największe piętno na wysokich cenach ogrzewania za grudzień. Rachunki zaskoczyły mieszkańców, stąd ich wzburzenie – mówi wiceprezes ds. technicznych największej w Sochaczewie Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Zbigniew Starzyński. Prezes dodaje też pocieszająco, że styczeń był pod tym względem o wiele łaskawszy i ceny ogrzewania będą za ten okres niższe o 18-23 %.
Sroga zima – owszem. Ale też kilkakrotnie zmieniła się taryfa za ciepło, zatwierdzona przez URE w styczniu 2010 roku. Jak wyjaśnił nam dyrektor techniczny sochaczewskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Jarosław Dorociak, zatwierdzona przez URE taryfa może się zmienić wyłącznie wówczas, gdy zachodzą okoliczności mające wpływ na koszt ogrzewania, na przykład zmienia się cena paliwa. A takie okoliczności miały miejsce w ostatnim czasie kilkakrotnie.
Musimy tu wyjaśnić, że w tej chwili wszystkie duże kotłownie PEC-u, które ogrzewają spółdzielcze bloki, wykorzystują do produkcji ciepła gaz ziemny, doprowadzany przez firmę SIME Polska. – Pierwszą podwyżkę gazu odnotowaliśmy w lipcu, kolejną w październiku – mówi J. Dorociak. Z powodu konieczności każdorazowego zatwierdzenia przez URE, odpowiednio większe taryfy zostały przez SML-W wprowadzone nieco później. – Od pierwszego października w związku ze wzrostem cen gazu wprowadziliśmy nową taryfę większą o około 2%, przy czym mówię to w wielkim zaokrągleniu. Z tego samego powodu od pierwszego grudnia cena jednego gigadżula wzrosła o jakieś 2 – 3%- podsumowuje te podwyżki prezes Starzyński.
Dodajmy do tego jeszcze podwyżkę VAT-u z 22 na 23 %, która również podniosła ceny ogrzewania (od 1 stycznia tego roku). W sumie daje to kilka ładnych punktów procentowych. A przed nami kolejna podwyżka. Bo od 26 stycznia w Sochaczewie zdrożała taryfa za gaz, choć wszędzie ceny tego paliwa spadły. O przyczyny zapytaliśmy dyrektora SIME Polska Jerzego Trzcińskiego: – Faktycznie, stawki za gaz nieco spadły, ale my musieliśmy uwzględnić koszty transportu paliwa, w tym podatki od nieruchomości i opłaty za zajęcie pasa drogowego, które musimy ponosić, gazyfikując Sochaczew. Ostatecznie, końcowy koszt pozyskania gazu wzrósł od 2 do 7 %. J. Dorociak wyjaśnił nam, że w związku z tą ostatnią podwyżką, nowa taryfa za ciepło zostanie wprowadzona po zatwierdzeniu przez URE w ciągu najbliższego miesiąca.
Dyrektor Trzciński podkreśla, że i tak ceny gazu ziemnego są nieporównywalnie niższe od cen paliw węglowodorowych, w tym oleju opałowego. Dodaje przy tym, że w ciągu ostatniego kwartału ceny oleju wzrosły o około 10%. Potwierdza to dyrektor Dorociak, który przy okazji wyjaśnił nam, dlaczego odbiorcy PEC-owskiego ciepła nie odczuli ulgi z powodu zmiany paliwa na gaz. – W momencie przejścia na gaz wszystkie kotłownie PEC-u wykorzystywały do produkcji ciepła olej średni, który wówczas miał cenę zbliżoną do gazu. W przeciwieństwie do o wiele droższego oleju lekkiego, dlatego od niego odeszliśmy – mówi J. Dorociak.
Dodajmy, że w tej chwili również ceny oleju średniego znacząco wzrosły, zdecydowanie bardziej niż gazu, więc gdyby PEC nadal korzystał z tego paliwa – byłoby znacznie drożej. To tak na pociechę – że jednak przejście na gaz ziemny się opłacało. Pocieszające są również zapewnienia dyrektora Trzcińskiego, że koszty transportu gazu, na które SIME ma wpływ, na pewno już do końca roku się nie zmienią. Cena samego gazu uzależniona jest od dostawcy - PGNiG SA, ale też przynajmniej do końca kwartału nie powinna się zmienić.– Co będzie po 1 kwietnia, zobaczymy – mówi J. Trzciński.
Prezes Starzyński zwraca też uwagę na jeszcze jedną okoliczność w istotny sposób wpływającą na zużycie, a zatem koszty ciepła. Lokatorzy spółdzielni zdecydowanie mniej oszczędzają, zatem zużywają więcej ciepła. Powód – cały czas zwiększa się liczba mieszkańców rezygnujących z podzielników kosztów. Swego czasu założono takie podzielniki w większości bloków spółdzielczych, by umożliwić indywidualny system rozliczania ciepła, by każda rodzina mogła mieć wpływ na wysokość rachunków za ogrzewanie. Część oszczędzała ciepło, pilnowała zakręcania kaloryferów w czasie wietrzenia czy nieobecności domowników, inni nie. W efekcie jedni mieli nadpłaty (bo indywidualne rozliczenie następuje po sezonie grzewczym, w trakcie jego trwania wszyscy płacą po równo), inni zaś niedopłaty. To wywoływało sąsiedzkie spory. Zaczęto więc masowo rezygnować z podzielników. – W blokach, gdzie lokatorzy odeszli od podzielników, obserwuje się dużo większe zużycie ciepła, średnio o 20, 30%. Ludzie przestali uważać – mówi Z. Starzyński.
figa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
www.podzielniki.info
Jak działa SYSTEM
Każdej zimy Spółdzielnia Mieszkaniowa zamawia ciepło (jeśli sama nie ma własnej kotłowni). Załóżmy, że mamy 100 równych powierzchnią mieszkań i zamawiamy ciepło za 100 000 zł, za które - czy go zużyjemy, czy nie - i tak musimy zapłacić.
Po sezonie grzewczym kwotę należną za CO dzielimy na poszczególne mieszkania. W mojej Spółdzielni odbywa się to w następujący sposób:
Rozliczenie dzielone jest na dwie kwoty:
- kwotę stałą - 40 % całości - w naszym przypadku 40 000zł (opłaty za części wspólne bloku – klatki schodowe, korytarze, nieopomiarowane łazienki) dzielona jest wg powierzchni poszczególnych mieszkań
- kwotę zużycia (zmienną) – 60 % całości w naszym przypadku 60 000 zł-wyliczona jest z podziału całego zużycia na poszczególne mieszkania.
Przykład 1
Załóżmy, że zimą mamy + 20 ° C na dworze i nikt nie korzystał z ogrzewania. Podzielniki wskazały zerowe zużycie. Całą kwota 100 000 zł Spółdzielnia Mieszkaniowa podzieli na mieszkańców według powierzchni ich lokali
100 000 zł /100 mieszkań = 1 000 zł na jedno mieszkanie
Przykład 2
Znowu załóżmy, że zimą mamy + 20 ° C na dworze, nikt nie korzysta z ogrzewania. Tylko przysłowiowemu Kowalskiemu dziecko odkręciło termozawór tzw. „głowicę” na krótką chwilę. Z tego powodu w całym rozliczanym bloku, jako jedyny wykazał zużycie w wysokości jednej jednostki. Otóż zgodnie z przyjętym systemem rozliczeń kwota stała zostani podzielona na wszystkich mieszkańców:
40 000 zł /100 = 400 zł
99 mieszkań w rozliczanym bloku za okres rozliczeniowy dostanie rachunek w wysokości 400 zł
Kowalski jako jedyny wykazał zużycie więc jego rachunek wyniesie:
400 zł kwoty stałej + 60 000 zł kwoty zmiennej = 60 400 zł !!!
Kwota zmienna - dla przypomnienia - to kwota wyliczona z sumy zużycia jednostek rozliczeniowych z całego bloku dzielona na zużycie jednostek poszczególnych mieszkań
Oto jest sekret tzw. „sprawiedliwego" dzielenia kosztów przez niektóre spółdzielnie.
Pakowanie kolejnych milionów w PEC chyba jest trochę bez sensu. Już tyle kasy tam w pakowano... Co ciekawe w chodakowie jest taniej. Tam za ciepło odpowiada geotermia mazowiecka. Może tedy droga?
W artykule czytamy między innymi: „Swego czasu założono takie podzielniki w większości bloków spółdzielczych, by umożliwić indywidualny system rozliczania ciepła, by każda rodzina mogła mieć wpływ na wysokość rachunków za ogrzewanie.” Tymczasem fakty są takie, że podzielniki w żaden sposób NIE UMOŻLIWIAJĄ rozliczania ciepła. Podzielnik absolutnie nie jest legalnym aparatem pomiarowym. Jedynym pozytywem z jego stosowania jest wychowywanie osób przyzwyczajonych za PRLu do tego, że kaloryfery grzeją w sezonie grzewczym na full, zawory są stare i lepiej nie dotykać, bo jeszcze zaczną cieknąć a korektę temperatury w mieszkaniu najlepiej wykonać, otwierając okna. Dziś takich osób już nie ma, za to podzielniki sprzyjają zachowaniom patologicznym. Podam przykład sąsiadki mojej kuzynki: Starsza pani, o której wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest biedna, zainwestowała w ocieplone mieszkanie z oknami na południe, z sąsiadami po obu stronach lokalu; kaloryfery z podzielnikami, zawory przy kaloryferach na minimum, kilka swetrów na grzbiecie i śmiało patrzyła w przeszłość w trakcie „mrozów stulecia”, jakie były kilka lat temu. Niestety – chłód w mieszkaniu doprowadził tą panią do otarcia się o śmierć, kiedy się od niego rozchorowała, a latka już nie te… A ile na leki wydała!!! Warto dodać, że sąsiedzi owej pani, z również podzielnikami, niepotrzebnie przepłacali za ogrzewanie, bo przecież ściany pomiędzy lokalami NIE SĄ izolowane ani styropianem, ani wełną mineralną, ani innymi „docieplaczami”.
Nie wiem jak w spółdzielniach, ale w przypadku wspólnot mieszkaniowych podważanie legalności podzielników jest szczególnie łatwe: z mocy prawa współwłaściciele odpowiadają za koszty nieruchomości proporcjonalnie do udziału w metrażu ogólnym i dotyczy to także ogrzania budynku. Warto dodać, że nierozsądne oszczędzanie energii cieplnej „na siłę” skutkuje tylko niszczeniem ścian (i zdrowia) przez pleśnie.
Czytając ten artykuł,jasno widać że ludzie mają już dość "kosmicznych " rachunków za C.O.
Może już pora na działanie ,a nie tylko na narzekania ,że monopolista w naszym mieście jakim jest PEC ,dyktuje nam ceny a my je musimy ze smutkiem ponosić,często kosztem wielu wyrzeczeń.Może już czas zebrać siły społeczne i napisać petycję do włodarzy naszego miasta o budowę jednej dużej centralnej kotłowni,która zasilałaby dużą liczbę odbiorców a co za tym idzie zmalałyby koszty ogrzewania i ciepłej wody,w myśl zasady im więcej odbiorców ,tym mniejsze koszty.Ciekawe czy ktoś wie ile PEC ma w naszym mieście kotłowni,które trzeba utrzymać,konserwacja urządzeń itp rzeczy ,a to kosztuje, a my wszyscy płaczemy i płacimy,bo przecież nikt nie lubi marznąć w swoim własnym mieszkaniu.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko, z nadzieją czekając na wiosnę :-)))
Mieszkam we wspólnocie, która dwa sezony temu dołączyła do obsługiwanych przez PEC. Nie chciałem się wychylać, więc i u mnie zawisły kaloryfery. Wcześniej grzałem się prądem, grzejnikami konwekcyjnymi (na akumulacyjne mam za mało miejsca; w konsekwencji jest drożej, bo odpada nagrzewanie grzejnika wyłącznie tańszą energią i przy mrozach grzeje się non stop, także wtedy, gdy energia jest droższa - piszę o liczniku ee z dwoma liczydłami). Po podłączeniu grzania z PEC komfort cieplny nie zmienił się (o oszczędzaniu ciepła na siłę nie było i ma mowy z uwagi na maleństwo w mieszkaniu), a nawet się zmniejszył - w czasie, kiedy trzeba poczekać na rozpoczęcie sezonu grzewczego a temperatury za oknem już spadają; zależność od dostaw energii elektrycznej też się nie zmniejszyła - przecież mamy elektryczne pompy obiegowe, bez których kaloryfery nie będą grzały. Dodatkowo (za czym stanowczo lobbowałem) docieplono nam budynek niemal równocześnie z montażem instalacji CO. Mimo tego nie mam "lepiej" a za ogrzewanie płacę w skali roku więcej niż wtedy, kiedy grzałem się energią elektryczną! Do tego dochodzi wyższy fundusz remontowy na spłatę zobowiązań za instalację CO i docieplenie budynku.
U nas w bolku jest piec w kotłowni Pec nam pali , ale powiesili juz pisemko na tablicy ze od czerwca Pec rozwiazuje z nami umowe. Przed sezonem grzewcznym namawiali mieszkanców zeby podlaczyc sie pod ogrzewanie gazowe z kotłowni, obiecali ze bedzie stała cena i napewno nie bedzie drozej niż płacimy teraz( a tu ten artykuł) ale oczywiście nikt sie na to nie zgodzil, mamy swoj piec i to wychodzi najtaniej.A jesli chodzi o usługi wykonywane przez Pec to zaden z mieszkanców napewno nie jest zadowolony, jesli chodzi o dokładanie do pieca jak i o awarie z którą nie mogli sobie poradzić przez dluższy czas.
To, że dla Ciebie taki "luksus" jest nie do osiągnięcia to nie oznacza, że mieszkancy tych "luksusowych" mieszkań mają płacić krocie za CO, wodę i ścieki. Nie masz pojęcia jakie koszty są z tym związane i jak trzeba oszczędzać by jedna pensja starczyła na opłaty. Rąbią nas na tych opłatach jak tylko się da i to jest poruszane w tym temacie. Twoja sprawa wydaje mi się odrębnym problemem wspólnoty. Nie chciałem być niemiły tylko konkretny. A Ty stanęłaś w pewnym sensie po nieodpowiedniej stronie. Kiedy już będziesz miała ten "luksus" podłączenia się do sieci PEC-u wtedy zrozumiesz moją wypowiedź. Radzę waszej wspólnocie na postawienie własnej kotłowni jak tu już ktoś wspomniał, wychodzi zdecydowanie taniej. My musimy walczyć z monopolistą na naszym terenie, więc nie przeszkadzaj, gdy mamy taką możliwość. Pozdrawiam Karol
KAROLU nie musisz być taki niemiły , a moje uwagi mają wiele wspólnego ztematem b chciałam powiedzieć ,że warto czasem zapłacić i mieć luksus ciepła bo dla mnie to dalej jest nieosiągalny luksus ...KAROLU JAKIŚ NERWOWY JESTEŚ
Chyba dobrym rozwiazaniem jest odłaczenie sie od pecu i zamontowanie w piwnicy swojej kotłowni. śą wspólnoty które tak zrobiły i nie narzekają. Chyba ze sie myle? pozd.
A Ty się dobrze czujesz? Zmień lekarza lub dostawcę!!! Twoje żale nie mają nic wspólnego z tematem! Karol
ludzie cieszcie się ,że nie musicie nosić węgla , wyrzucać popiołu , sprzatyac po sezonie piwnicy z miału! Ja jestem tuz przed zebraniem wspólnoty naszego bloku i modlę się żeby tym razem sąsiedzi dojrzeli do decyzji o podłączeniu nas do PECu - w tej chwili żyjemy jak w sredniowieczu i żałuję ,że odgórnie nie można narzucić na blok takiego obowiązku ... palenie w piecu - SZOK ... OSZCZĘDZĘ NA WSZYSTKIM A ZAPŁACĘ RACHUNEK ZA CIEPŁO PŁYNĄCE W RURKACH BEZ MOJEJ CIĘŻKIEJ PRACY ....
Jak tak czytam wypowiedź Pana Prezesa Starzyńskiego to widać że zabiega głównie o własne interesy- czyli o jak najwyższe rachunki odbiorców ciepła. Po pierwsze oszczędzanie ciepła przez odbiorców w blokach odbywa się poprzez całkowite zakrecenie wszystkich kaloryferów i czekanie na zwrot. Nie wspomina Pan juz o wrowadzaniu wilgoci w tych mieszkaniach. to dopiero generuje koszty dla takiej wspólnoty. Nastepna sprawa- mniejsze żużycia czytaj mniejsze odczyty na podzielnikach powodują tylko że cena jednostki jest większa- bo suma na rachunku dla danej wspolnoty jest taka sama a skutkuje to tylko tym że jedni płacą za ciepło a drudzy nie. Suma na rachunku będzie taka sama. Po trzecie bzdurą jest że rezygnacja z podzielników powoduje wzrosty kosztów ogrzewania o 20-30%- w moim bloku właśnie zrezygnowalismy z tej metody rozliczania w tym sezonie i rachunki o dziwo są niższe niż przed rokiem. Niesamowite ale prawdziwe Panie Prezesie! Trzeba ogrzewać swoje mieszkania oczywiście z rozsądkiem - i to jest jasne. Ale siedzenie w mieszkaniu w grubum swetrze i kapciach zakrywających kostki, otwieranie łazienki gdzie jest jedyny grzejnik bez podzielnika i udawanie że jest nam ciepło to jest cywilizacyjne cofanie się tył i głupota. To co się zaoszczędzi na ogrzewaniu wydawane jest na leki przez tych ludzi.
Panie Starzyński zapomniał pan dodać, iż w klatkach schodowych (tych pionowych) zamykaliście grzejniki co powodowało wilgoć i pleśń. Oszędność, owszem ale nie kosztem zagrzybienia lokalu, bo takie macie durne przeliczniki co przyznaje Pan w rozmowach prywatnych. Podzielniki nie dają możliwości oszędzania ciepła w blokach nieocieplonych ze starymi oknami na klatkach i lokalach (wymienialiście je nawet w grudniu i to nie wszędzie jeszcze). Zaoszczędzjąc na rok średnio 200 zł mieszkańcy marzli w mieszkaniach rozlicznych z podzielników. Dziękuję za taką oszczędność z takim wyliczeniem, czym mniej zużyje ciepła tym stawka jest wyższa o tym też zaponiał Pan powiedzieć. Fundusz remontowy pobieracie co miesiąc od lokatora a remonty wykonywane są raz na 20 lat . O PEC-u wolę się nie wypowiadać, szkoda moich słów. Karol
Sochaczew to dziwne miasto - najwyższe w województwie ceny za ogrzewanie, wodę i ścieki. Ciekawe dlaczego?
www.podzielniki.info
Jak działa SYSTEM
Każdej zimy Spółdzielnia Mieszkaniowa zamawia ciepło (jeśli sama nie ma własnej kotłowni). Załóżmy, że mamy 100 równych powierzchnią mieszkań i zamawiamy ciepło za 100 000 zł, za które - czy go zużyjemy, czy nie - i tak musimy zapłacić.
Po sezonie grzewczym kwotę należną za CO dzielimy na poszczególne mieszkania. W mojej Spółdzielni odbywa się to w następujący sposób:
Rozliczenie dzielone jest na dwie kwoty:
- kwotę stałą - 40 % całości - w naszym przypadku 40 000zł (opłaty za części wspólne bloku – klatki schodowe, korytarze, nieopomiarowane łazienki) dzielona jest wg powierzchni poszczególnych mieszkań
- kwotę zużycia (zmienną) – 60 % całości w naszym przypadku 60 000 zł-wyliczona jest z podziału całego zużycia na poszczególne mieszkania.
Przykład 1
Załóżmy, że zimą mamy + 20 ° C na dworze i nikt nie korzystał z ogrzewania. Podzielniki wskazały zerowe zużycie. Całą kwota 100 000 zł Spółdzielnia Mieszkaniowa podzieli na mieszkańców według powierzchni ich lokali
100 000 zł /100 mieszkań = 1 000 zł na jedno mieszkanie
Przykład 2
Znowu załóżmy, że zimą mamy + 20 ° C na dworze, nikt nie korzysta z ogrzewania. Tylko przysłowiowemu Kowalskiemu dziecko odkręciło termozawór tzw. „głowicę” na krótką chwilę. Z tego powodu w całym rozliczanym bloku, jako jedyny wykazał zużycie w wysokości jednej jednostki. Otóż zgodnie z przyjętym systemem rozliczeń kwota stała zostani podzielona na wszystkich mieszkańców:
40 000 zł /100 = 400 zł
99 mieszkań w rozliczanym bloku za okres rozliczeniowy dostanie rachunek w wysokości 400 zł
Kowalski jako jedyny wykazał zużycie więc jego rachunek wyniesie:
400 zł kwoty stałej + 60 000 zł kwoty zmiennej = 60 400 zł !!!
Kwota zmienna - dla przypomnienia - to kwota wyliczona z sumy zużycia jednostek rozliczeniowych z całego bloku dzielona na zużycie jednostek poszczególnych mieszkań
Oto jest sekret tzw. „sprawiedliwego" dzielenia kosztów przez niektóre spółdzielnie.
Pakowanie kolejnych milionów w PEC chyba jest trochę bez sensu. Już tyle kasy tam w pakowano... Co ciekawe w chodakowie jest taniej. Tam za ciepło odpowiada geotermia mazowiecka. Może tedy droga?
W artykule czytamy między innymi: „Swego czasu założono takie podzielniki w większości bloków spółdzielczych, by umożliwić indywidualny system rozliczania ciepła, by każda rodzina mogła mieć wpływ na wysokość rachunków za ogrzewanie.” Tymczasem fakty są takie, że podzielniki w żaden sposób NIE UMOŻLIWIAJĄ rozliczania ciepła. Podzielnik absolutnie nie jest legalnym aparatem pomiarowym. Jedynym pozytywem z jego stosowania jest wychowywanie osób przyzwyczajonych za PRLu do tego, że kaloryfery grzeją w sezonie grzewczym na full, zawory są stare i lepiej nie dotykać, bo jeszcze zaczną cieknąć a korektę temperatury w mieszkaniu najlepiej wykonać, otwierając okna. Dziś takich osób już nie ma, za to podzielniki sprzyjają zachowaniom patologicznym. Podam przykład sąsiadki mojej kuzynki: Starsza pani, o której wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest biedna, zainwestowała w ocieplone mieszkanie z oknami na południe, z sąsiadami po obu stronach lokalu; kaloryfery z podzielnikami, zawory przy kaloryferach na minimum, kilka swetrów na grzbiecie i śmiało patrzyła w przeszłość w trakcie „mrozów stulecia”, jakie były kilka lat temu. Niestety – chłód w mieszkaniu doprowadził tą panią do otarcia się o śmierć, kiedy się od niego rozchorowała, a latka już nie te… A ile na leki wydała!!! Warto dodać, że sąsiedzi owej pani, z również podzielnikami, niepotrzebnie przepłacali za ogrzewanie, bo przecież ściany pomiędzy lokalami NIE SĄ izolowane ani styropianem, ani wełną mineralną, ani innymi „docieplaczami”.
Nie wiem jak w spółdzielniach, ale w przypadku wspólnot mieszkaniowych podważanie legalności podzielników jest szczególnie łatwe: z mocy prawa współwłaściciele odpowiadają za koszty nieruchomości proporcjonalnie do udziału w metrażu ogólnym i dotyczy to także ogrzania budynku. Warto dodać, że nierozsądne oszczędzanie energii cieplnej „na siłę” skutkuje tylko niszczeniem ścian (i zdrowia) przez pleśnie.