...ale nie mknące lewym pasem autostrady codzienności. I nie takie poruszające się komunikacją publiczną, czasami zatrzymujące się na przystanku na żądanie. I nie jak uciekający tramwaj. Stanowczo nie takie użyte z broni palnej, co dziurawi na wylot albo pozostawia rany emocjonalne. I nie podtruwające niewidzialnie radości życia.
Jakie słowo? Słowo idące na spacer... Patrzące z zachwytem na świat, przysiadające na ławeczce pod drzewem. Wystarczy tylko przymknąć oczy na chwilę, spod zamkniętych powiek przyjrzeć się ludziom wokół. Każdemu z osobna, każdemu z uwagą. Pozwolić wszystkim przymierzyć swoje myśli. Za co i komu chcę wyrazić wdzięczność? O czym ten człowiek marzy? Czego potrzebuje? Co pięknego w nim dostrzegam? O czym ważnym chcę powiedzieć? A może za coś przeprosić?
Kiedy stworzymy już
odpowiednią stylizację słów, pora je zapakować. Nie mogą
przecież być rzucone byle jak i byle gdzie. Dobieramy kolor papieru
prezentowego – pokój błękitu, czerwień podekscytowania,
pstroradość, nadzieja zieleni, pomarańcza odwagi, przemyślenia
złota. Prostota opakowania lub mocno wieloznaczna fantazja. I
jeszcze dobry czas na słowo. Nie pomiędzy pilotem a telewizorem,
pomiędzy kuchnią a pokojem, pomiędzy myślami ganiającymi się w
berka.
Słowo – najbardziej drogocenny prezent w dobrej cenie – w cenie uwagi, spokoju, radości, docenienia i pokory. Upominek, który się nie popsuje, nie zużyje. Obdarowany cały czas może nosić je przy sobie i rozpakować w myślach w każdym momencie. Ten niematerialny asortyment nigdy się nie wyczerpie i nie wyjdzie z mody. To mentalne rękodzieło, moja przyjaciółka rzekłaby ,,rękoczyn", (choć w tym przypadku bardziej myśloczyn i słowoczyn) wzbudza uśmiech, wdzięczność, umacnia więzi, pogłębia relacje, otwiera drzwi, łamie szyfry, pokonuje czas i przestrzeń.
Ceń słowa. Każde może być Twoim ostatnim... (Stanisław Jerzy Lec)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo dziękuję Pani Moniko i życzę dużo uśmiechu, radości i optymizmu w nowy tygodniu...:)
A tak na marginesie to miło wspominam lekcje języka polskiego...:)
Pozdrawiam serdecznie, Karol
Wolałabym jednak, żeby nikt tu nie czuł się jak na lekcjach języka polskiego, bo nie zamierzam nikogo oceniać :) Wszystkim ludziom wystawiam jeden stopień - Zanderowskie Szóstki (czytaj: daję duży kredyt zaufania).
Możecie interpretować do woli i wedle uznania, przez pryzmat swoich poglądów, doświadczeń życiowych i czego tam jeszcze dusza zapragnie. Chociaż czasami splecione z doświadczeniami innych ludzi i przez nich inspirowane, to i tak najlepsze prawdy to te odkryte przez nas samych, przefiltrowane przez własne umysły i serca.
Właśnie wspomniałem o bezinteresownym kłanianiu się ludziom czyli słowie dzień dobry, o kulturze słowa mówionego i pisanego tak ogólnie.
Ha... bo najpierw było słowo....
Wynika z tego, że słowa mają ogromne znaczenie w naszym życiu a następne będą czyny i po słowach i czynach ich poznajemy.
Takie małe przemyślenie a jeśli ktoś widzi się z kolegą, który nadszarpnięty jest tzw. zębem czasu i mówi hej chłopie dobrze wyglądasz tylko z grzeczności to jak to nazwiemy, czy lepiej zapytać co Ci jest kolego?
Karol
Czuję się trochę jak na lekcjach języka polskiego i analizach wierszy czy tekstów poetów i pisarzy...:) ale co tam może jakąś mierną ocenkę dostanę od Pani Moniki...:)
Myślę Karol że pani Monice chodziło nie tylko o słowa ale i o to w jaki sposób się nimi dzielimy i jakich słów wtedy używamy. :)
Słowo, zarówno mówione jak i pisane może zranić, zniszczyć człowieka ale i uleczyć, wzmocnić, popchnąć do działania. Dlatego ważmy słowa, głównie te przykre a te miłe używajmy częściej. W innych krajach jest taki miły zwyczaj kłaniania się wszystkim a więc słowo witam, dzień dobry, hello...:) I tak raczkując zaczynamy się uczyć mama, tata, baba a gdy jesteśmy dorośli zapominany o tak prostych słowach jak proszę, przepraszam, dziękuję...:) Za to jak często słyszymy wulgaryzmy i po tych słowach rozpoznają nas w świecie.
Nie wiem o jakie słowa tu chodzi ale sądzę że dobrze odczytałem przesłanie...:)
Pozdrawiam serdecznie i z dobrym słowem zostawiam, Karol
Bardzo dziękuję Pani Moniko i życzę dużo uśmiechu, radości i optymizmu w nowy tygodniu...:)
A tak na marginesie to miło wspominam lekcje języka polskiego...:)
Pozdrawiam serdecznie, Karol
Wolałabym jednak, żeby nikt tu nie czuł się jak na lekcjach języka polskiego, bo nie zamierzam nikogo oceniać :) Wszystkim ludziom wystawiam jeden stopień - Zanderowskie Szóstki (czytaj: daję duży kredyt zaufania).
Możecie interpretować do woli i wedle uznania, przez pryzmat swoich poglądów, doświadczeń życiowych i czego tam jeszcze dusza zapragnie. Chociaż czasami splecione z doświadczeniami innych ludzi i przez nich inspirowane, to i tak najlepsze prawdy to te odkryte przez nas samych, przefiltrowane przez własne umysły i serca.