W weekend na jednym z fanpage na FB pojawił się wpis fundacji zajmującej się opieką nad zwierzakami. Dotyczył śmierci psa na jednej z prywatnych posesji w Sochaczewie. Bardzo emocjonujący wpis fundacji wzbudził duże poruszenie wśród internautów.
Jak informowało Pogotowie dla Zwierząt do psa został wezwany partol policji. Zaznaczono, iż "Nie pochylono się nad chorym zwierzęciem". Funkcjonariusze mieli odjechać, a sprawa dzięki wytrwałości zgłaszającego trafiła do Pogotowia. Osoby z pomocy, które przyjechały zastały martwego psa. Autor posta nadmienia, iż winę za taki stan ponosi policja oraz właściciel.
Z opisanej sytuacji wynikało, iż pies cierpiał, marzł na mrozie i nie jadł przez kilka dni. To wywołało burzę wśród internautów. Ciężko zresztą dziwić się takiemu stanowisku. Chcąc znać szczegóły i zdanie sochaczewskiej policji zapytaliśmy o zaistniałą sytuację sochaczewską komendę, która dokonywała czynności na tej posesji w związku ze zgłoszeniem jakie dotyczyło zwierzaka:
Na Facebooku Pogotowia dla Zwierząt pojawił się komunikat dotyczący zmarłego psa na jednej z posesji przy ul. Litewskiej w Sochaczewie. Już sam tytuł zamieszczonego posta sugeruje odbiorcom przekaz, który jest dla nas niesprawiedliwy i krzywdzący, co również wynika z treści komunikatu.
Reklama
Autor tekstu zarzuca policjantom i przedstawicielom innych instytucji brak reakcji na krzywdę zwierzęcia, co miało przyczynić się do jego śmierci. W tekście znajdują się informacje niepełne i nierzetelne. Dlatego chcemy przedstawić nasze stanowisko dotyczące interwencji przy ul. Litewskiej w Sochaczewie.
Pierwsze zgłoszenie dotarło do naszej komendy 2 lutego. Z informacji wynikało, że na jednej z posesji przy ul. Litewskiej przebywa pies, który ma za krótki łańcuch i nie ma dostępu do wody i pożywienia. Policjanci byli pod wskazanym adresem. Właścicielka zaprowadziła funkcjonariuszy do miejsca, gdzie przebywa zwierzę. Dość leciwy, bo 15 – letni pies był w budzie, ale bez żadnych trudności wyszedł z niej, gdy kobieta go zawołała. Czworonóg był w dobrej kondycji – nie był wychudzony, ani osowiały. Na jego ciele nie było żadnych zmian lub innych widocznych śladów świadczących o znęcaniu się nad nim. Właścicielka wyjaśniła, że pies wielokrotnie kopał przy ogrodzeniu i bała się, że w czasie jej nieobecności, czworonóg wydostanie się poza posesję, ugryzie kogoś lub spowoduje zagrożenie w ruchu drogowym, dlatego przetrzymywany był na kilkumetrowym łańcuchu. W czasie, kiedy kobieta przebywała w domu, pies miał swobodnie poruszać się po działce.
Reklama
Podkreślamy, że zgłoszenie nie dotyczyło psa w ciężkim stanie, jak to określono w tekście na facebooku, ale zbyt krótkiego łańcucha i braku stałego dostępu do pożywienia i wody. Policjanci będący na miejscu nie potwierdzili zgłoszenia. Długość łańcucha była zgodna z obowiązującymi przepisami ustawy o ochronie zwierząt, pies miał swobodny dostęp do miski z karmą i wodą, w budzie, gdzie przebywał miał koc i poduszkę, a jego stan nie budził żadnych zastrzeżeń.
W sobotę dostaliśmy kolejne wezwanie na ul. Litewską z której wynikało, że pies nie żyje. Na miejsce przyjechał doświadczony lekarz weterynarii.
ReklamaZ jego opinii wynika, że śmierć psa nastąpiła najprawdopodobniej z przyczyn naturalnych i kluczowy był w tym przypadku wiek psa. Właścicielka okazała jego aktualną książeczkę zdrowia. Lekarz weterynarii wykluczył również niedożywienie, czy też znęcanie się nad zwierzęciem. W związku ze złożonym zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, policjanci wykonali oględziny miejsca zdarzenia, zaplanowane są również dalsze czynności w tej sprawie. W porozumieniu prokuratorem odstąpiono od zabezpieczenia psa do sekcji, bo nie było żadnych przesłanek świadczących o tym, że śmierć zwierzęcia nastąpiła wskutek znęcania się nad nim.
ReklamaKomunikat wydany przez pogotowie dla zwierząt przedstawiający w negatywnym świetle czynności wykonywane na miejscu zdarzenia, podważanie opinii lekarza weterynarii, a także wydawanie opinii na temat stanu zwierzęcia jeszcze przed szczegółowymi badaniami, budzi wątpliwości, co do obiektywizmu i wiarygodności, a także prawdziwych intencji osoby publikującej komunikat.
Chcemy poinformować, że na terenie powiatu sochaczewskiego wielokrotnie podejmowaliśmy interwencje, również z inicjatywy lub z pomocą różnych fundacji, których celem jest ochrona praw zwierząt. Część z tych działań zakończyła się odebraniem zwierząt właścicielom i pociągnięciem ich do odpowiedzialności karnej. Bardzo cenimy sobie współpracę z fundacjami, która nie opiera się na kłamstwie, oszczerstwach i manipulacji emocjami odbiorcy
Reklama
mł. asp. Agnieszka Dzik
Oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Sochaczewie
Pogotowie zabrało psa do badania oraz zapowiada wykonanie badań, które mają określić przyczynę śmierci zwierzaka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W Sochaczewie mieszka dużo ludzi ze wsi którzy nie tolerują zwierząt nic się nie zrobi z ludźmi którzy tak byli wychowani że pies tylko na łańcuchu absolutnie w blokach tylko młodzi jeszcze walczą o godne życie dla zwierząt i za to bardzo im dziękuję
Jestem oburzona Pani slowami. Od dziecka mieszkam na wsi, rodzice mieli gospodarstwo i z ogromnym szacunkiem podchodzili do zwierząt. Wszystkie byly zadbane, zaszczepione, psy nigdy nie były na łańcuchu, mialy mozliwosc swobodnego wybiegania się i tak jest do dnia dzisiejszego. To czy ktos jest ze wsi, czy z miasta nie ma nic wspolnego z tym, jak sie traktuje zwierzęta. Ostatnio w programie tv byl reportaz o czlowieku, ktory przejechał psa kilka razy, prosze sobie wyobrazic ze byl z miasta.
Popieram
Twój komentarz to kolejny przykład bambinizmu u mieszczuchów
Również popieram. W mieście kochają pieski ale głównie te rasowe żeby móc się pochwalić tak po prostu snobistyczne.Zwykły kundelek ma dużo mniejsze szanse więc proszę nie gadać głupot .
We łbach wam się poprzewracało? Pies zdycha, nie umiera, natomiast człowiek umiera, a nie zdycha.
Pies umiera a mi zdycha wiara w czlowueka
Czy widzieli Państwo zdjęcie tego psa, który odszedł leżąc na wpół w budzie, na w pół na ziemi? A obok niego poszarpane kawałki tkanin? To jest ten „koc i poduszka?” Doceniam, ze Sochaczewska policja dba o swój wizerunek, natomiast bez empatii dla innych stworzeń na nic się zda „ cenienie współpracy z fundacjami” ... brak słów
Widać po piesku, że był wybiegany a policja nigdy nie ma sobie nic do zarzucenia to tylko fundacje są okrutne, bo wciąż czegoś chcą... żal
W Sochaczewie mieszka dużo ludzi ze wsi którzy nie tolerują zwierząt nic się nie zrobi z ludźmi którzy tak byli wychowani że pies tylko na łańcuchu absolutnie w blokach tylko młodzi jeszcze walczą o godne życie dla zwierząt i za to bardzo im dziękuję
Jestem oburzona Pani slowami. Od dziecka mieszkam na wsi, rodzice mieli gospodarstwo i z ogromnym szacunkiem podchodzili do zwierząt. Wszystkie byly zadbane, zaszczepione, psy nigdy nie były na łańcuchu, mialy mozliwosc swobodnego wybiegania się i tak jest do dnia dzisiejszego. To czy ktos jest ze wsi, czy z miasta nie ma nic wspolnego z tym, jak sie traktuje zwierzęta. Ostatnio w programie tv byl reportaz o czlowieku, ktory przejechał psa kilka razy, prosze sobie wyobrazic ze byl z miasta.
Popieram