W ubiegłym tygodniu, w związku z konferencją „Polskie lotniska regionalne i lokalne”, w Sochaczewie gościli przedstawiciele norweskiej gminy Ullensaker. Burmistrz Harald Espelund oraz dyrektor ds. komunalnych Harald Hermansen przekazali uczestnikom spotkania swoje doświadczenia związane z zarządzaniem gminą, na terenie której zlokalizowane jest lotnisko międzynarodowe. Port lotniczy Oslo – Gardermoen jest, po Kopenhadze, drugim co do wielkości lotniskiem w Skandynawii. Obsługuje on ponad milion pasażerów rocznie, dając na samym obiekcie oraz jego sąsiedztwie około 60 tys. miejsc pracy. Zgodnie z prognozami, w roku 2040 liczba etatów zwiększy się aż do 100 tys. Wszystko to sprawia, że wskaźniki rozwoju Ullensaker są trzykrotnie lepsze niż stolicy kraju. Tak dynamiczne zmiany to, z jednej strony, olbrzymie korzyści finansowe dla samorządu i mieszkańców, z drugiej zaś szereg wyzwań związanych z zapewnieniem odpowiedniego funkcjonowania infrastruktury gminnej. O tym, jak żyje się w gminie, na terenie której znajduje się port lotniczy oraz o korzyściach płynących z jego posiadania z burmistrzem Haraldem Espelundem rozmawia Agnieszka Poryszewska. Jak czuje się pan jako burmistrz najszybciej rozwijającego się miasta w Norwegii? Fantastycznie. Nawet, gdy z racji swojej pracy odwiedzam szkoły i rozmawiam z uczniami, zawsze powtarzam im, że, jeżeli chcą być zadowoleni z życia, powinni zostać burmistrzami gmin podobnych do naszej. Jakie największe korzyści ma gmina z posiadania na swoim terenie lotniska? To przede wszystkim rozwój, nowe możliwości oraz napływ nowych mieszkańców. Duża radość dla mnie, jako burmistrza, płynie z tego, że ci wszyscy nowi ludzie są zadowoleni z życia w Ullensaker, a nasze miasto potrafi zaspokoić wszystkie ich potrzeby. Bardzo cieszy mnie również fakt, iż nie musimy zabiegać o inwestorów – wszyscy sami się do nas zgłaszają. Ullensaker jest marką samą w sobie. Czy w momencie gdy zapadła decyzja, że lotnisko powstanie właśnie w Ullensaker, władze musiały w jakiś specjalny sposób przygotowywać i przekonywać społeczeństwo do tej inwestycji? Nie trzeba było przygotowywać ludzi w jakiś specjalny sposób, nie było też żadnych protestów. Obecnie, jak wynika z mojej wiedzy, około 80 proc. społeczeństwa pozytywnie odnosi się do lotniska, pozostałe 20 proc. to przeciwnicy oraz niezdecydowani. Oczywiście są niedogodności związane np. z natężonym ruchem pojazdów czy hałasem. Z drugiej strony, rekompensuje je jakość życia, niskie podatki czy opłaty za wodę czy ścieki. Te ostatnie mamy najniższe w całym kraju. W kwestii przepływu wiadomości, należy pamiętać o ciągłym informowaniu ludzi o sprawach związanych z dalszym rozwojem gminy. Czasami nasi mieszkańcy nie do końca zdają sobie sprawę, co on za sobą dokładnie niesie. Mam tu na myśli budowę nowych obiektów, dróg, inne remonty i udoskonalenia. Ludzie muszą zrozumieć, że staniemy się jedną z dziesięciu największych norweskich gmin. Ullensaker docelowo ma liczyć 100 tys. mieszkańców, a to na norweskie warunki naprawdę sporo. Jak rozumiem, jako burmistrz jest pan dumny ze zmian jakie zaszły w Ullensaker, ale czy już prywatnie, jako mieszkańcowi, nie przeszkadza panu tak intensywny rozwój? I jako burmistrz i jako mieszkaniec oceniam zmiany w naszej gminie bardzo pozytywnie. Cieszę się z napływu tylu nowych mieszkańców, powstania nowych miejsc pracy. Jedyne, co chciałbym by było nadal ulepszane, to infrastruktura. Obecnie musimy wkładać wiele pracy w to, by Ullensaker było przejezdne. By nasi mieszkańcy nie musieli martwić się staniem w korkach, chcemy rozwinąć kolej i transport publiczny. Jak się panu podoba w Sochaczewie? Czy jest coś takiego w naszym mieście, co chciałby pan przenieść do siebie? Sochaczew bardzo mi się spodobał. Jednocześnie chciałbym podziękować władzom miasta za wspaniałe przyjęcie. Co chciałbym przenieść do Ullensaker? W Norwegii jeden nauczyciel przypada na 10-12 uczniów, w Polsce jeden na 25-26. Świadczy to o tym, jak wysoka dyscyplina panuje wśród młodzieży. Z pewnością chciałbym, by norwescy uczniowie byli właśnie tacy. Teraz, nie sądzę, by jeden nasz nauczyciel mógł zapanować nad tak liczną klasą. Bardzo spodobał mi się również sochaczewski ośrodek sportowy. W Ullensaker jesteśmy w trakcie budowy podobnego obiektu. W pierwszej kolejności chcieliśmy stworzyć wystarczającą liczbę miejsc w przedszkolach i szkołach, a także zapewnić odpowiednią opiekę osobom starszym. Teraz przyszedł czas na sport. Zarówno podczas konferencji jak i naszej rozmowy dużo mówi pan o sprawach związanych z polityką społeczną. W wielu polskich miastach istnieje problem niewystarczającej liczby miejsc dla dzieci w przedszkolach. Jak to wygląda w pana gminie? Przedszkola są zasadniczo finansowane przez państwo. Gminy oraz rodzice dzieci dokładają niewielkie sumy, np. opłata za roczny pobyt dziecka w przedszkolu to około 2 tys. koron. W naszych warunkach nie jest to duża suma i nie stanowi ona właściwie żadnego obciążenie dla domowego budżetu. Poza tym w Norwegii 100 proc. dzieci ma zagwarantowane miejsca w przedszkolach. W Polsce procedury związane z budową lotniska są bardzo skomplikowane. Ile czasu minęło od podjęcia decyzji o lokalizacji do uruchomienia portu lotniczego w przypadku Ullensaker? Od momentu podjęcia decyzji do startu pierwszego samolotu trwało to dokładnie sześć lat. W tej sytuacji mogę tylko pogratulować pana gminie imponującego, jak na polskie warunki, tempa inwestycji. Dziękuje za rozmowę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze