Reklama

Sochaczewianie i lista

Tygodnik Echo Powiatu
10/02/2005 15:21
W kilka godzin po tym, jak na portalu e-Sochaczew zamieszczony został link do tzw. Listy Wildsteina, było jasne, że zbliża się rekord wejść na portal. Ostatecznie skończyło się na drugim miejscu. Okazuje się, że mieszkańcy powiatu sochaczewskiego, tak jak cała Polska, chcą zapoznać się z listą. Nie zabrakło głosów krytycznych wobec działania portalu, ale były one w zdecydowanej mniejszości. „Echo” zapytało o opinię w tej sprawie kilku znanych polityków i oczywiście prezesa portalu Marcina Ryńskiego.

Starosta Powiatowy Józef Gołębiowski:
Mam mieszane uczucia. Szczególnie niepokoi mnie występowanie specyficznych nazwisk i imion. Jeśli będzie to człowiek z Sochaczewa, to natychmiast się z tym utożsamia. Jest to duży stres i obawa, dla tych którzy w ten czy inny sposób angażują się w politykę. Zamieszczanie nazwisk bez przypisania czynów budzi po prostu ferment społeczny. Na liście moich imienników jest około dziesięciu. Przyszedł do mnie na przykład pewien dość znany mieszkaniec Sochaczewa, który był zupełnie zdruzgotany tym, ze zobaczył swoje nazwisko na liście, ale tak naprawdę nie wie, czy to on.

Wójt Gminy Sochaczew Mirosław Orliński:
Jeżeli tylko przyspieszy to proces lustracji, to chyba dobrze. Powinno to być szybciej załatwione. Druga strona medalu to metoda postępowania. Można się zastanawiać, czy nie doszło tu do jakiegoś naruszenia etyki dziennikarskiej. Nie do końca jestem przekonany, że właśnie tak należało postąpić, tak bardzo to upublicznić. Nie spodziewam się znaleźć swojej osoby na tej liście w jakiejkolwiek roli, ale zajrzę...

Burmistrz Bogumił Czubacki:
Uważam, że im więcej tych spraw jest ujawnionych, tym lepiej. Oczywiście ten medal ma drugą stronę. Wiele osób może zostać pokrzywdzonych tą listą. Szczególnie niebezpieczne jest to w małych miejscowościach. Odium może tu paść na całą rodzinę. Mimo to jestem zwolennikiem otwartości i przejrzystości w tej kwestii. Jeżeli ktoś nie ma nic na sumieniu, to powinien spokojnie patrzeć na listę. Sprawdziłem listę, ale nie ma tam mojego imienia i nazwiska.

Andrzej Olejnik radny miejski klubu ZGODA:
Zachowanie Wildsteina uważam za skandaliczne i podłe. Na liście brak jakichkolwiek komentarzy przy nazwiskach, dlatego będzie ona funkcjonować głównie w lokalnym wymiarze i posłuży do lokalnych rozgrywek. Natomiast sama lustracja jest bezwzględnie potrzebna i to wobec wszystkich osób publicznych i pełniących funkcje publiczne. Od nauczycieli przez dziennikarzy po urzędników i polityków. Czyn Wildsteina może mieć tylko ten pozytywny skutek, że archiwa zostaną otwarte dla wszystkich. Dla donosicieli nie ma usprawiedliwienia bez względu na ich motywy i zakres działania.

Daniel Wachowski rzecznik burmistrza:
Redaktor Wildstein bardzo dobrze zrobił. Może wreszcie lustracja nabierze właściwego tempa. Czeka na nią wiele osób od 15 lat. Gdyby nie ten ruch, moglibyśmy tego już nigdy nie zobaczyć. Sam fakt, że blokuje się serwer, chyba najlepiej świadczy o chęci zdobycia tej wiedzy. Na pewno wiele osób pluje sobie w brodę, że podpisało jakąś lojalkę, ale w końcu to nikt inni, tylko oni sami podpisywali.

Danuta Radzanowska - radna miejska, Przewodnicząca sochaczewskiej „Solidarności”:
Taka lista powinna dawno być udostępniona opinii publicznej. Szkoda tylko, że nie można z niej wyczytać, kto kim był. Niestety, jest dużo osób o tych samych nazwiskach i one bardzo to przeżywają. Są nazwiska, jakie noszą ludzie, z którymi się przyjaźnię. Lustracja jest bezwzględnie potrzebna wobec wszystkich osób, w szczególności polityków, osób publicznych, także samorządowców. To, co zrobił Wildstein, to była bardzo dobra robota, która, miejmy nadzieję, spowoduje szerokie otwarcie archiwów. W kontekście tego, co dzieje się z IPN-enem, okrajaniem jego funduszy, podobny krok był bardzo potrzebny.

Marcina Ryńskiego współtwórcę Portalu
pytaliśmy głównie o to, dlaczego zamieścił listę:

Były duże problemy, żeby znaleźć to w sieci. Sam spędziłem kilka godzin szukając listy, bo serwery były bardzo przeciążone. Chcieliśmy ułatwić dostęp do tego materiału. To pierwszy powód. Drugi, działania Wildsteina dały wyraźny impuls, żeby wreszcie się tymi sprawami zainteresować i że to trzeba raz na zawsze skończyć. Chcieliśmy pomóc ludziom, a jednocześnie uważamy, że Wildstein postąpił słusznie. Poza tym, dobrze, że ludzie dzięki Internetowi mogą dowiadywać się takich rzeczy.

Listę można znaleźć pod adresem www.lista.esochaczew.pl


Słowem komentarza: Pojawiające się negatywne oceny postępowania Wildsteina wynikają z różnych rzeczy. Z jednej strony, protestują konfidenci i agenci, którzy dotychczas nie tylko śpią spokojnie, ale biorą żywy udział w życiu publicznym jako biznesmeni, pracownicy wymiaru sprawiedliwości, specjaliści i fachowcy w różnych dziedzinach. Wielu z nich za zasługi wobec zbrodniczego systemu żyje dziś wygodnie na resortowych emeryturach. Ich ofiary, często ze złamanymi życiorysami, nie doczekały się w III RP jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Z drugiej strony, protesty wynikają z niezwykle płytkiego pojmowania etyki, w którym nie patrzy się na motywy działania, a na krótkookresowe skutki. Stąd przypisuje się Wildsteinowi skrzywdzenie wielu niewinnych ludzi. Myślę, że Ci, którzy prawdziwie cierpieli w PRL-u poradzą sobie i z tym, jak to ujęła Jadwiga Staniszkis. Natomiast odważne postępowanie Wildsteina może już po wyborach otworzyć drogę zmianie ustawy lustracyjnej i prawdziwemu otwarciu archiwów.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama