Podwarszawskie Ząbki, to tam odbyła się gala FEN 45. Do oktagonu wchodzą niepokonani Bartłomiej Dragański (Dragon Fight Club Sochaczew) oraz Marcin Grześkowiak, zawodnik z Gdańska. Walka nie trwała zbyt długo. W drugiej minucie Dragański wyprowadził cios. Prawy prosty ściął z nóg rywala. Sochaczewianin dopadł leżącego rywala i zadał jeszcze kilka ciosów po których sędzia przerwał pojedynek.
Sochaczewski Wojownik wygrał czwartą walkę i stał się rozpoznawalną postacią w polskim światku MMA. Po powrocie do Sochaczewa Bartłomiej Dragański odpowiedział na moje pytania.
ET: Długo przygotowywałeś się do tej walki i na co kładłeś szczególną uwagę?
BD: W zasadzie od poprzedniej walki cały czas trenowałem. Jednak od nowego roku zaczęły się porządne przygotowania. Zrezygnowałem z pracy, żeby móc w pełni skupić się na treningach. Dlatego też cały czas zachęcam osoby lub firmy chętne do współpracy polegającej na sponsoringu, żebym mógł jeszcze długo dawać radość kibicom. Na co kładłem szczególną uwagę? Na wszystko. To jest MMA. Tu liczy się wszystko. Kondycja, siła, walka w stójce, zapasy i parter.
ET: Miałeś konkretne założenia przed walką?
BD: Robić swoje, po prostu. Już kiedyś powiedziałem, że jestem zawodnikiem, który w walce robi to co akurat może wyjść i na co pozwoli przeciwnik. Nigdy nic nie planuję. Zawsze powtarzam, że „plany kończą się po pierwszym ciosie na głowę”. Przed walką można dużo gdybać, ale tak naprawdę oktagon wszystko weryfikuje.
ET: Co czułeś wchodząc do oktagonu?
BD: Szczerze? Jakbym wchodził do domu. Zawsze jestem wyluzowany prawie do samego końca. Wiadomo, godzinę lub dwie przed walką zawsze pojawia się jakaś presja, niepewność… W końcu idziemy się tam lać i nigdy nie wiadomo czy wyjdziemy sami czy nas wyniosą. Delikatny stresik jest absolutnie normalny nawet na poziomie światowym. Liczy się to jak umiemy sobie z nim poradzić, ja radzę sobie z tym świetnie, ponieważ zawsze jadę na walkę po to, żeby się dobrze bawić. Dlatego też do walki wychodzę na pełnym luzie.
ET: Jak z perspektywy walczącego wyglądał przebieg walki?
BD: Wszystko szło prawie po mojej myśli. Od początku narzuciłem swoje warunki. Popełniłem jeden mały błąd podchodząc zbyt blisko przeciwnika, który wstając przechwycił moją nogę i mnie obalił. Prawdę mówiąc byłbym w stanie wybronić to obalenie. Po prostu w trakcie próbowałem podpiąć gilotynę i tak naprawdę świadomie ułatwiłem mu to obalenie. W parterze był silny i nie mogłem mu nic założyć. Ale też nie dałem sobie zrobić krzywdy. Lubię walczyć z pleców. Cały czas szukałem poddania, dlatego też przeciwnik bał się rozpędzić z uderzeniami i wolał wstać do stójki. Po chwili walki poczułem jak wszedł ten prawy prosty. Dobitka była tylko formalnością.
ET: Sędzia kończy pojedynek. Co wtedy czułeś?
BD: Ogromną radość. Pierwsza myśl w głowie „4:0!!”. Byłem przeszczęśliwy.
ET: Stałeś się rewelacją federacji FEN. Jak teraz potoczy się Twoja kariera?
BD: Czy rewelacją? Ciężko mi tak się nazwać. Po prostu robię swoje. Póki co, idzie dobrze. Jak będzie dalej? Wszystko się okaże. Na pewno chcę powalczyć jeszcze przed wakacjami.
ET: Kiedy i z kim możesz walczyć o pas mistrzowski?
BD: Póki co jeszcze nie myślę o takiej walce. Wiem, że jeszcze duuuużo pracy przede mną. Czarek i Mansur (na ostatniej gali walczyli o pas w mojej kategorii) pokazali mega wysoki poziom. Lali się łącznie 25 minut. Poziom fenomenalny. Dużo mi do nich brakuje, ale robię wszystko, żeby im dorównać.
Z kim miałbym walczyć? Oczywiście z MISTRZEM. Na ten moment jest nim Czarek Oleksiejczuk. Dużo mi do niego brakuje ale jestem zawodnikiem który po pierwsze nie boi się wyzwań, a po drugie staram się korzystać z życia i wykorzystywać życiowe szanse. Dlatego gdyby pojawiła się oferta na stole to ja się nie zastanawiam. Biorę to.
ET: Czy jest szansa na to żebyś został wojownikiem KSW lub UFC?
BD: O UFC jeszcze nawet nie marzyłem. O KSW prawie się otarłem. FEN jest drugą organizacją w Polsce zaraz po KSW i mam tam już 3 na 3 wygrane pojedynki. Póki co mam jeszcze kontrakt z FENem i jestem mega dumny, że mogę tu walczyć. Ale odpowiadając na pytanie, bycie wojownikiem KSW w przyszłości jest prawdopodobne. O UFC jeszcze nawet nie zaczynam tematu.
ET: Teraz zapewne krótki odpoczynek a po nim ...
BD: Wracam na matę. Jestem mega zadowolony z ostatniej walki, często do niej wracam ale tak naprawdę to już przeszłość. Nie chcę spoczywać na laurach. Cisnę dalej i mam nadzieję, że jeszcze nie raz zadowolę kibiców.
ET: Kiedy kolejna walka z Tobą w roli głównej?
BD: Tak jak mówiłem, chciałbym powalczyć jeszcze przed wakacjami. W wakacje szykują mi się dwa wesela i zdecydowanie bardziej chciałbym spędzić je przy dobrym jedzonku, a nie przy sałatce. W czerwcu będzie kolejna gala FEN w Ostródzie. Mam nadzieję, że uda mi się tam powalczyć.
ET: Dziękuję bardzo za rozmowę i trzymam kciuki za dalszy rozwój Twojej kariery.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Widzę promocja lania się po ryjach albo tzw. "wąchanie d..y" trwa w najlepsze. Lejmy, tłuczmy się więcej. Powodzenia.
Fajny wywiad.
Słaby dziennikarzyna....
Jakie są skutki uboczne takich walk ? DRAGON będzie sprawował opiekę w razie inwalidztwa / chorób pourazowych ?
Ryzyko zawodowe prawdopodobnie jak w każdej pracy. U Ciebie jak stracisz rękę ton pracodawca będzie Ci płacić?
Widzę promocja lania się po ryjach albo tzw. "wąchanie d..y" trwa w najlepsze. Lejmy, tłuczmy się więcej. Powodzenia.
Fajny wywiad.
Słaby dziennikarzyna....