Bory Tucholskie i rzeka Wda to
jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi. Co roku jeździmy tam na wakacyjne
obozy sportowo wypoczynkowe. Pływamy kajakami po rzece, ćwiczymy Karate i
Taekwondo, czytamy książki i rozmawiamy na wszystkie tematy. W tym roku
przebojem była książka Osho NIRWANA oraz jak zwykle życiorysy trzech Mistrzów
Budo. Przyznam, że sam od początku jeszcze raz przeczytałem całą książkę i na
nowo zafascynowały mnie sylwetki Mistrzów oraz zainspirowały, natchnęły siłą i
nadzieją.
Ze zdumieniem czytałem, że judo nauczane współcześnie jako sportowe było krytykowane przez samego Senseia Kano, który nauczał zupełnie inaczej. Był to człowiek o wyjątkowej kulturze, manierach gentelmana pomagający każdemu. Moriheia Ueshiby zaś to postać żyjąca w całkowicie innym wymiarze i nie sposób zrozumieć tego co robił i mówił. Najlepszym przykładem jest pokaz na strzelnicy kiedy to 6 strzelców wystrzeliło jednocześnie do stojącego w odległości 23 metrów Mistrza i nim rozwiały się dymy prochowe wszyscy zostali w ułamku sekundy powaleni na ziemię!!!
Zawsze wieczorem zostawiam
zawodników w obozie i idę do lasu na samotny trening. Około godziny marszu,
potem trening kilku kata, medytacja i kąpiel w rzece. Kiedy wracałem brzegiem
kanału zobaczyłem na moście harcerza. Czuwaj!- rzekłem na powitanie i
rozpoczęliśmy rozmowę. Okazało się, że jest z drużyną z Białorusi i mają
niedaleko obóz. Obiecałem że przyjdziemy z wizytą. Wróciłem do obozu. Chłopaki
piekli kiełbaski przy ognisku. Zabrałem kilku i poszliśmy.
Było już zupełnie ciemno. Chłopcy
świecili latarkami. Przed obozem spotkaliśmy komendanta z polskim opiekunem
grupy. Weszliśmy do obozu. Białorusini nie palili ogniska. Dziewczyny już spały
w namiotach. Kilku młodych chłopców stało na warcie. Okazało się, że wszyscy
mają polskie korzenie, ale nie mówią po polsku. Chłopaki dogadali się z nimi po
angielsku, a ja rozmawiałem z komendantem.
Okazało się że nazywa się
Wladimir Pavetkin i jest Mistrzem Karate, a jego klub nazywa się Biały Wilk. Ja
też jestem trochę Białym Wilkiem, bo włóczę się często po lasach Królestwa Matki Ziemi - stwierdziłem i pogładziłem
dłonią białe włosy. Potem rozmawialiśmy o sztukach walki. Wladimir wyciągnął tablet i pokazywał mi strony internetowe, opowiadając historię
swojego życia. Cholera nawet kluby na Białorusi są bogatsze od naszego, bo mnie
nie stać na takie urządzenia. Byłem ciekaw technik z Białorusi i poprosiłem, aby
wykonał kata Tensho. W milczeniu harcerze, moi zawodnicy i ja obserwowaliśmy
pokaz w ciemnościach.
Wladimir wykonywał kata zupełnie
inaczej niż ja. Ruchy były, szybsze obszerniejsze i z pewnymi dodatkami, ale
precyzyjne i piękne. Podziękowałem za lekcję i obiecałem, że wyślę mu na
pamiątkę moją książkę Trudna droga Vikinga.
Na zakończenie wręczyliśmy naszym
przyjaciołom z Białorusi skromny podarunek i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.
Nasze rozmowy obudziły dziewczyny które powychodziły zaspane z namiotów. Było to niezwykłe ciekawe
spotkanie. Dziękuję Biały Wilku - rzekłem na zakończenie i do zobaczenia gdzieś na szlaku w Przyszłości!!!
W Bory Tucholskie jeździmy już od wielu lat dzięki wsparciu władz miasta i jak zawsze dziękujemy panu Piotrowi Osieckiemu burmistrzowi Sochaczewa. Dziękujemy też panu Mirosławowi Kaczorowskiemu i Firmie TRAMEX, gdzie możemy zawsze napełnić butle gazowe.
Krzysztof Buczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze