W pierwszej edycji Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego aż dwa projekty zgłoszone przez Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Miasta Sochaczew weszły do finału i są już realizowane. To kino letnie oraz siłownie zewnętrzne. Jak się to udało, co dalej, kim są ludzie stowarzyszenia pytamy prezesa Tomasza Flakowskiego
Dumni jesteście z tego sukcesu?
Tak, bardzo. Był nawet płacz szczęścia, gdy oficjalnie ogłoszono wyniki. Nasze projekty zajęły II i III miejsce, weszły do realizacji. Trochę szkoda, że jeden z nich - budowa siłowni zewnętrznych w kilku punktach miasta - jest uszczuplony, ale rozumiemy, że wynika to z zasad Budżetu Obywatelskiego. Można było ten projekt albo w ogóle skreślić z realizacji, albo wykonać w nieco mniejszym zakresie.
Spodziewaliście się, że aż dwa projekty zgłoszone przez stowarzyszenie skoczą tak wysoko w rankingu?
Nie, szczególnie gdy dowiedzieliśmy się, z jaką skutecznością o każdy głos walczą inni autorzy wniosków. W pewnym momencie byliśmy wręcz przekonani, że tylko letnie kino zyska tyle głosów, by wejść do finału. Naprawdę byliśmy zaskoczeni, że po pierwsze z takim uznaniem spotkały się nasze pomysły, a po drugie, że nie wygrał projekt za cały milion złotych, bo wtedy żaden inny już by się nie przebił. Jeden projekt pochłonąłby całą dostępną pulę pieniędzy. Być może przeważył fakt, że z siłowni i kina będzie mógł skorzystać każdy mieszkaniec centrum, Chodakowa, Boryszewa, dzielnic za Bzurą, a do tego bezpłatnie. Nasze projekty adresowane są do wszystkich mieszkańców, nie zamykają się w jednej dzielnicy Sochaczewa.
Z czego wynika ten sukces? Siłownie otrzymały prawie 1300 głosów, a kino letnie ponad 1600. Pomógł Wam facebook, poczta pantoflowa?
Wszystko po trochu, choć w największym stopniu facebook. Skutecznie wykorzystaliśmy sieć znajomości na portalach społecznościowych, ale też kontakt bezpośredni. Wydrukowaliśmy ankiety do głosowania, wyszliśmy z nimi w miasto, tłumaczyliśmy czym jest budżet obywatelski, jakie są zasady, prosiliśmy sochaczewian o poparcie. W ten sposób zebraliśmy kilkaset głosów. Ale nie tylko my. Wyjaśnialiśmy, że można poprzeć 5 projektów, więc wiele osób, prócz 2 głosów na pomysły naszego stowarzyszenia, zakreślało także 2-3 inne.
Edukowaliście przechodniów i zbieraliście głosy dla konkurencji?
Tak, bo nie sztuką jest wygrać raz, lecz utrzymać zainteresowanie budżetem partycypacyjnym w przyszłości. Cieszę się, że będzie druga edycja budżetu, a wtedy wszystkim walczącym o głosy łatwiej będzie przekonywać sochaczewian do swych racji. Z pełną świadomością członkowie i sympatycy naszego stowarzyszenia wzięli udział w akcji informacyjnej, przybliżającej zasady działania, sens, korzyści płynące z budżetu obywatelskiego.
Ciepło Pan mówi o konkurentach
Dlatego, że każdy z 20 projektów zgłoszonych do Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego był przemyślany, mądry, potrzebny. Nie znalazłem tam ani jednego, który nie zasługiwałby na poparcie. Sam miałem problem, bo można było głosować na maksymalnie 5 zadań, a serce podpowiadało, że już teraz 7 z nich zasługuje na realizację. Każdy z 20 projektów rozwijał miasto, niósł ze sobą wartość dodaną, ale niestety do podziału był tylko 1 mln zł. Tylko lub aż, bo jak na pierwszą edycję SBO to naprawdę duża kwota.
Stowarzyszenie ma już pomysł na Sochaczewski Budżet Obywatelski 2015?
Oczywiście. Rozmawialiśmy już o stojakach na rowery przy bankach, urzędach, dużych sklepach, innych instytucjach publicznych. Nieraz słyszeliśmy, że ktoś z Chodakowa czy zza Bzury przyjeżdża do centrum rowerem i ma poważny problem, co z nim zrobić, gdzie zaparkować, gdzie przypiąć. Poważnie chcemy też omówić sprawę zagospodarowania okolic zamku i dawnej przystani nad Bzurą. Ten teren to wymarzone miejsce do odpoczynku, relaksu. Mówiąc w skrócie coś fajnego i funkcjonalnego, ale nie za milion złotych.
Ile lat istnieje stowarzyszenie?
Działamy od lipca 2011 roku, więc za nami 2,5 roku pracy. W pierwszych dwóch latach przeprowadziliśmy około 50 różnych akcji, imprez, zawodów. Wspólnie z miastem, motocyklistami i wieloma innymi partnerami robiliśmy akcje Rozruszaj Miasto wszyscy dla sportu, Sochaczew Skim Day, Extreme Week Sochaczew, Festiwal Latawców, flash moby, Zombi Walk. Nasz pierwszy Zombi Walk skupił więcej osób, niż pierwszy w Warszawie. Sochaczewskimi ulicami przeszło w pochodzie 250 osób, a w dwumilionowej stolicy około 100.
Ile osób działa w stowarzyszeniu?
Kilkanaście bardzo aktywnych, kolejne kilkanaście wspiera nas w wolnych chwilach, doraźnie, w przerwach między zajęciami na studiach czy w szkole. Naszą siłą jest różnorodność. Skupiamy ludzi interesujących się prawem, sportami ekstremalnymi, muzyką alternatywną, o sercu wolontariusza. Stąd taki szeroki wachlarz naszej działalności.
(daw)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze