Reklama

Studenci zaprojektują zamek

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
23/10/2007 14:54
W ubiegły poniedziałek odbyło się kolejne spotkanie poświęcone przyszłości sochaczewskiego zamku. Po dwóch sezonach wykopalisk przychodzi czas na działania na rzecz odbudowy zamku. Jak wspominaliśmy w poprzednim numerze, zadanie stworzenia wizji rewitalizacji wzgórza i jego otoczenia powierzono studentom Politechniki Warszawskiej. Przed młodymi architektami duże wyzwanie i pole do popisu, przed miastem – mobilizacja do poszukiwania środków potrzebnych do odbudowy ostatniego zabytku Sochaczewa.
Jak pamiętamy, przełomowym momentem w działaniach na rzecz przywrócenia warowni dawnej świetności i uczynienia z niej ważnego punktu na mapie turystycznej Mazowsza, była rozpoczęta dwa lata temu akcja letnich wykopalisk prowadzonych przez studentów Uniwersytetu Łódzkiego. Zainicjowało je Stowarzyszenie na Rzecz Historycznej Odbudowy Zamku „Nasz Zamek”, cenną naukową pomocą służyło również sochaczewskie muzeum, badacze i profesorowie z Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Łódzkiego. Środki na przeprowadzenie prac wyłożyło miasto. W sierpniu, z inicjatywą stworzenia projektów odbudowy zamku przez swoich studentów wystąpił dr Cezary Głuszek z Politechniki Warszawskiej. W poniedziałek zapoznali się oni m.in. z już powstałymi projektami odbudowy warowni.
Nie dla nowoczesności
„Na spotkaniu studenci nie wykluczyli, że ich projekty zagospodarowania terenu będą obejmować nie tylko wzgórze i jego najbliższe otoczenie, ale być może również park, a nawet Plac Armii Ludowej – mówi Łukasz Popowski, wieloletni badacz warowni i prezes Stowarzyszenia na Rzecz Historycznej Odbudowy Zamku „Nasz Zamek”. Przyszli projektanci zapoznali się również z wizją odbudowy Łukasza Popowskiego, którą prezentowaliśmy już wielokrotnie na łamach gazety. Zdaniem autora projektu, studenci powinni w swoich pracach uwzględnić dokonane już badania i historyczne zapisy mówiące o wyglądzie zamku. „Według mnie możliwe jest odtworzenie jedynie trzech skrzydeł – zachodniego, południowego i wschodniego wraz z wieżą. W przypadku tych od strony Jutex-u i muszli koncertowej, przeszkodą jest brak zapisów ikonograficznych, a chodzi przecież o to, żeby nie fałszować historii” – mówi Łukasz, który sprzeciwia się futurystycznej, szklanej wizji prezentowanej przez architekta Marka Hryniewieckiego. Podobnego zdania jest Tomasz Karolak, archeolog i pracownik sochaczewskiego muzeum. „Jestem zwolennikiem koncepcji najbezpieczniejszej od strony konserwatorskiej, takiej, która wykorzystując do maksimum plan zachowanych ruin i fundamentów oraz źródła pisane, będzie oparta na realnych podstawach, nie zaś na hipotezach. Z tego powodu podchodzę ostrożnie do tego wariantu odbudowy, który zakłada odbudowę zamku w formie budowli piętrowej. Nie popieram również wszelkich modernistycznych wizji dotyczących zarówno odbudowy zamku, jak i zagospodarowania terenów wokół niego”.


Najważniejsze wzgórze
Obawy, zdaniem Łukasza Popowskiego, przynoszą też kwestie związane z zabezpieczeniem wzgórza i zagospodarowaniem terenów wokół niego. Jak mówi, są to tereny zalewowe, które trzeba będzie podwyższyć, bądź odgrodzić od Bzury wałem przeciwpowodziowym, bo w przeciwnym wypadku urządzone już Podzamcze będzie regularnie zalewane przez rzekę. Takiemu rozwiązaniu zdecydowanie sprzeciwia się Julian Zasuwa z Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury Urzędu Miasta, który mówi, że w przypadku wezbrania wody, spowodowałoby to większe zalewanie terenów leżących po drugiej stronie rzeki. Jego zdaniem ewentualne zagrożenie rozwiąże dobre zaprojektowanie tego obszaru.
Większe obawy budzi w tej chwili stan ciągle osuwającego się wzgórza, o które trzeba zadbać w pierwszej kolejności. A warto przypomnieć, że, zgodnie z opinią specjalistów, zabezpieczenie skarpy może pochłonąć miliony złotych. „Sposobów jest wiele. Jeden z nich to palowanie, czyli wiercenie skośnych otworów na dużą głębokość, aż do skał, między które „wstrzykuje” się betonową mieszankę. Można też obsadzać skarpę specjalnymi roślinami, które swoimi korzeniami podtrzymują ją. Taka metoda zastosowana jest m. in. w przypadku skarpy nasypowej mostu na Bzurze” – mówi Julian Zasuwa. Co istotne, jak dodaje Łukasz Popowski, znalazły się wreszcie podmioty, które mogłyby podjąć się zabezpieczenia wzgórza. Mowa o Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytecie Wrocławskim.

Przeszłość w ziemi ukryta
Podczas poniedziałkowego spotkania była też mowa o uwarunkowaniach technicznych, które studenci będą musieli brać pod uwagę przy tworzeniu projektów. Julian Zasuwa tłumaczy, że chodzi o kolektor deszczowy i główny przewód magistrali wodociągowej, które przebiegają przez teren Podzamcza. „Przy okazji prac ziemnych, związanych z przebudową terenów wokół wzgórza, na pewno natrafimy na fundamenty starych domów mieszkalnych i obiektów użyteczności publicznej, które trzeba będzie przebadać i zinwentaryzaować – mówi z kolei archeolog Tomasz Karolak. – Przykładowo, w pobliżu obecnej muszli koncertowej, gdzie kiedyś zlokalizowana była fosa zamkowa, w trakcie prac modernizacyjnych możemy natrafić na relikty urządzeń mostowych”. O jeszcze innym problemie wspomina natomiast Julian Zasuwa. Mowa o skomplikowanych stosunkach własnościowych gruntów leżących na terenie parku na rogu ulic Traugutta i Warszawskiej, który być może również znajdzie się w strefie rewitalizacji. Julian Zasuwa przypomina, że cały park przed II wojną światową stanowił dzielnicę zamieszkałą głównie przez Żydów i dziś ich potomkowie występują do miasta z roszczeniami. Znajdowała się tam m.in. synagoga i siedziba gminy żydowskiej. „Na przykład kilka lat temu gmina żydowska zgłosiła do nas roszczenia w stosunku do terenu, na którym stała synagoga. Na razie się przed nimi bronimy, ale mamy świadomość, że, do momentu rozwiązania kwestii roszczeń, budowanie w tym miejscu jakichkolwiek obiektów byłoby ryzykowne. Nie chodzi jednak o to, aby skrępować działania i wyobraźnię młodych projektantów, wręcz przeciwnie - wykorzystując fakt, że nie znają Sochaczewa, dać im możliwość przedstawienia nowego spojrzenia na sposób urządzenia tej części miasta” – podsumowuje Julian Zasuwa.
Co z pieniędzmi
Efekty pracy studentów poznamy wiosną, wtedy w sochaczewskim muzeum, na specjalnej wystawie, z projektami będą mogli zapoznać się mieszkańcy. Będzie ona okazją do publicznej dyskusji na temat przyszłego wyglądu zamku i jego otoczenia, nasze głosy, zgodnie z planami, mają być również wzięte pod uwagę przy wyborze zwycięskiego projektu. O tym, kiedy ruszą prace, nikt na razie woli nie mówić. Łukasz Popowski ma jedynie nadzieję, że stanie się to przed 2010 rokiem i przypadającą wówczas 200. rocznicą urodzin Fryderyka Chopina, która dla całego Mazowsza będzie okazją do turystycznej promocji. „W przyszłym roku planujemy wystąpić o pieniądze do Urzędu Marszałkowskiego, który dofinansuje zadania w połowie” – dodaje. Miasto myśli o pozyskaniu środkach unijnych. Jeden z 13 wniosków o dotacje, które przygotuje miasto, dotyczyć będzie właśnie zagospodarowania terenów nad Bzurą. Jak tłumaczy rzecznik prasowy Daniel Wachowski, trudno jednak na razie mówić o konkretnych pieniądzach, w sytuacji, gdy nie wiadomo, która z koncepcji – zabezpieczenie ruin czy odbudowa, zwycięży.
Patrząc na to, co działo się w tym temacie przez ostatnie kilkadziesiąt lat, ostatnie dwa lata letnich wykopalisk i zaangażowanie w działania tak wielu instytucji, wydaje się dużym krokiem naprzód. Przeszkodą, jak zwykle, mogą być pieniądze. Miejmy jednak nadzieję, że nie skończy się tylko na planach i wszystkim zaangażowanym w działania na rzecz zamku nie zabraknie ani sił, ani wiary w powodzenie tej inicjatywy. Na obecnym etapie wydaje się to równie ważne, jak starania o pozyskanie potrzebnych środków.
Martyna Mikulska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości