Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wrzystko zalezy od tego co rozumiemy pod pojęciem "najleprzej". Zresztą... Z tego co słyszałem to i tak minimalny poziom od którego przyjmowani byli uczniowie drastycznie się obniżył. Kolejną sprawą jest, że słyszałem od nauczyciela który uczy w Chopinie, że bardzo często tamtejsi uczniowie są próżni i pyszni i wszytsko załatwiają ich "dobrze ustawieni w mieście" rodzice.
Mnie tam po szczerości zwisa i powiewa z jakiej szkoły kto jest... Ważne co sobą przedstawia.
Myślę, że argumentacja Pauliny jest bardzo sensowna. Ja sam jestem absolwentem Chopina i nie chcę też udawać, że nie jestem stronniczy w tej kwestii. Trzeba by sobie jednak zadać pytanie, czy Chopin nie jest jednak najlepszą szkołą średnią w Sochaczewie. Sukcesy jej uczniów i absolwentów o czymś chyba świadczą. Co nie zonacza oczywiście, że takowych brak jest absolwentom innych szkół. No ale statystyka...
Nie ukrywam, że też chodzę do Chopina - tym komentarzem wcale nie chcę rozpoczynać kolejnej dyskusji o wartości szkół, bo takie wewnętrzne prowadzenie statystyk zaczyna się chyba dopiero wtedy, gdy brakuje racjonalnych argumentów i do normalnych wniosków nie prowadzi.
To, że ktoś odnosi sukces jest wynikiem JEGO WŁASNEJ pracy, zaangażowania i odwagi, no i oczywiście talentu. Miałam okazję obserwować przebieg wielu konkursów i zauważyłam jedną zależność - twórcami przeróżnych "mitów niesprawiedliwości" nie są (przeważnie) sami uczestnicy a raczej postronni i "pokrzywdzeni" obserwatorzy identyfikujący się częściej z jakąś grupą społ. lub szkołą niż z samą twórczością i artystą. Po prostu łatwiej sobie powiedzieć, że znowu nas "oszukali", zapomnieli o nas itd, niż zadać sobie pytanie "Dlaczego?".
Osobiście nie wierzę w niezachwiany obiektywizm komisji konkursowych (zwłaszcza na szczeblu regionalnym, gdy każdy każdego zna), ale ocena rzadko uzależniona jest od szkoły (są inne czynniki - ku przemyśleniu..). Czasami uczniom Chopina jest nawet trudniej, bo może więcej się od nich wymaga, a gdy już się komuś uda, to nikogo to nie dziwi: "Cóż to wielkiego? - to w końcu Chopin..."(ale to tylko hipoteza:)
Panowie, dlaczego nie zapytacie o zdanie tych, którzy przyznają nagrody. Nawet tu na portalu. Chyba zaglądają oni do internetu.
Po 1. Nie można mierzyć "wartości" artysty poprzez pryzmat tego ile i jakich statustek wygrał. Nie umiejszając przy tym i nie obrażając Natalii...
Po 2. Zdecydowanie byłbym bliższy opowiedzieć się za Panem Nomarem... Nie wierze w takie "dziwne, magiczne zrządzenia losu"
Tak, myślę, że temat wart jest dyskusji. Odezwę się po tym długim weekendzie. Pozdrawiam! Do zgadania!
Panie Andrzeju:) ,co do tego,że Natalia nie znalazła się przypadkowo na 1 miejscach w obu konkursach też nie mam wątpliwości i nalezą się jej za to gratulacje (gratuluje),w żadnym wypadku nie chciałem się z nikim zażerać, chodziło mi o coś innego,źle mnie pan zrozumiał. Sprawa o której pisałem, dotyczy nie tego,że Natalii się dane trofea nie należały,tylko o to, że w pewnych sytuacjach Chopin jest sytuowany ponad innymi szkołami, i jest to zjawisko nie obce nie tylko mojej osobie. Chętnie mogę z panem o tym porozmawiać.
Obawiam się, że z takim podejściem do tematu kultury, jakie Pan zaprezentował, Panie Marku, daleko się nie zajdzie. Natalia nie znalazła się tutaj od tak sobie. Przede wszystkim, nie czeka aż ktoś ją znajdzie i coś o niej napisze, tylko wychodzi do ludzi ze swoją twórczością. Czy ktoś z Pańskich znajomych odewzał się chociażby do nas, do Akademii? No najłatwiej wskoczyć, że ktoś jest z Chopina.
Dziewczyna może i zdolna,ale w Sochaczewie mamy jeszcze tylu zdolnych ludzi których osobiście znam,bardziej się udzielają od Natalii,mają nawet więcej sukcesów i występów na tle powiatowym a nie ma o nich ani jednego artykułu. Po prostu ludzie rozpatrują wszystko co się dzieje w Sochaczewie na tle Chopina,a przecież mamy jeszcze wiele innych szkół,np 80 skąd pochodziła większość sekcji teatralnej MOKu. Nie chcąc być złośliwym,musze powiedzieć że Chopin wygyrwa co roku w Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim,dlatego dużo osób z innych szkół po prostu nie chodzi na ten konkurs bo wie że nie wygra,a dlaczego tak się dzieje?wystarczy porozglądać się kto zasiada w komisji,itd. Niestety,konflikt między szkołami musi trwać nawet w dzisiejszych czasach,a każdy wychwala tylko Chopina..Pragnąłbym zauważyć,że w tym roku w powiecie,Chopin zajął tylko 1 miejsce - ten konkurs jest najbardziej sprawiedliwym w całym Sochaczewie,bo o wygranej nie decyduje szkoła,ale umiejętności.
Wrzystko zalezy od tego co rozumiemy pod pojęciem "najleprzej". Zresztą... Z tego co słyszałem to i tak minimalny poziom od którego przyjmowani byli uczniowie drastycznie się obniżył. Kolejną sprawą jest, że słyszałem od nauczyciela który uczy w Chopinie, że bardzo często tamtejsi uczniowie są próżni i pyszni i wszytsko załatwiają ich "dobrze ustawieni w mieście" rodzice.
Mnie tam po szczerości zwisa i powiewa z jakiej szkoły kto jest... Ważne co sobą przedstawia.
Myślę, że argumentacja Pauliny jest bardzo sensowna. Ja sam jestem absolwentem Chopina i nie chcę też udawać, że nie jestem stronniczy w tej kwestii. Trzeba by sobie jednak zadać pytanie, czy Chopin nie jest jednak najlepszą szkołą średnią w Sochaczewie. Sukcesy jej uczniów i absolwentów o czymś chyba świadczą. Co nie zonacza oczywiście, że takowych brak jest absolwentom innych szkół. No ale statystyka...
Nie ukrywam, że też chodzę do Chopina - tym komentarzem wcale nie chcę rozpoczynać kolejnej dyskusji o wartości szkół, bo takie wewnętrzne prowadzenie statystyk zaczyna się chyba dopiero wtedy, gdy brakuje racjonalnych argumentów i do normalnych wniosków nie prowadzi.
To, że ktoś odnosi sukces jest wynikiem JEGO WŁASNEJ pracy, zaangażowania i odwagi, no i oczywiście talentu. Miałam okazję obserwować przebieg wielu konkursów i zauważyłam jedną zależność - twórcami przeróżnych "mitów niesprawiedliwości" nie są (przeważnie) sami uczestnicy a raczej postronni i "pokrzywdzeni" obserwatorzy identyfikujący się częściej z jakąś grupą społ. lub szkołą niż z samą twórczością i artystą. Po prostu łatwiej sobie powiedzieć, że znowu nas "oszukali", zapomnieli o nas itd, niż zadać sobie pytanie "Dlaczego?".
Osobiście nie wierzę w niezachwiany obiektywizm komisji konkursowych (zwłaszcza na szczeblu regionalnym, gdy każdy każdego zna), ale ocena rzadko uzależniona jest od szkoły (są inne czynniki - ku przemyśleniu..). Czasami uczniom Chopina jest nawet trudniej, bo może więcej się od nich wymaga, a gdy już się komuś uda, to nikogo to nie dziwi: "Cóż to wielkiego? - to w końcu Chopin..."(ale to tylko hipoteza:)