Reklama

Szlaban dla karetki

Tygodnik Echo Powiatu
26/11/2005 21:30
Ponad dwa tygodnie temu Grzegorz Moszczyński, jego żona i syn przeżyli prawdziwy koszmar. Pan Grzegorz doznał pęknięcia aorty brzusznej. Tego typu wypadki rzadko kończą się uratowaniem pacjenta. I choć lekarze interweniowali bardzo szybko, to rodzina chorego musiała stawić czoło jeszcze innemu wyzwaniu - sąsiadom, którzy nie chcieli wpuścić karetki pod blok, w którym mieszkają Moszczyńscy.
A przecież jakiś czas temu tak zwana sochaczewska prasa niezależna rozpisywała się na temat rozwiązania rzekomego konfliktu dojazdowego na osiedlu przy ulicy Topolowej w Chodakowie. Sukces w załatwieniu tej sprawy jeden z tygodników przypisywał sobie. Nic się tu jednak nie zmieniło. A jeśli tak, to na gorsze. Opisany przez nas przypadek dowodzi tego w pełni.
Przypomnijmy, grodzenia zaczęły się na osiedlu przy Topolowej grubo ponad rok temu. Bloki położone na zewnątrz praktycznie zamknęły dojazd do tych położonych wewnątrz. Zasiedziane służebności drogi koniecznej zostały tym samym zniesione bez wypowiedzenia z dnia na dzień. Oczywiście jakiś dojazd jest, prowadzi z jednej strony wąską ulicą Warzywną między siatką a topolami, z drugiej przez pooraną lejami leszówkę, która po deszczu zamienia się w bagno.
Jak było w tę pamiętną dla Moszczyńskich sobotę? Po wezwaniu karetki syn pana Grzegorza udał się do sąsiadów aby otworzyli szlaban (na zdjęciu), ale ci nie kwapili się do tego, argumentując, że powinien powiadomić ich wcześniej. Potem nie mógł się znaleźć klucz do bramki. W końcu lekarze biegli do chorego na własnych nogach. Prowadzili reanimację od wielu minut, kiedy kierowcy karetki nareszcie udało się przecisnąć między słupkami. Grzegorz Moszczyński ocalał jedynie cudem.
A jednak sąsiedzi z bloku, który zagrodził drogę, byli zbulwersowani. Syn pana Grzegorza miał się jakoby brzydko do nich odezwać. Jedna z mieszkanek bloku musiała wziąć nawet tabletkę na uspokojenie (sic!).
„Echo” wielokrotnie ostrzegało przed podobnymi sytuacjami. Mieszkańcy oczywiście przejadą tu nawet po ciemku, bo znają drogę, która przypomina narciarski slalom, ale służby publiczne, służba zdrowia…
Musi pewnie dojść do tragedii. Ale, podobno w naszej naturze leży, że na swoim postawimy za wszelką cenę. Nawet własnego zdrowia i bezpieczeństwa. Grzegorz Moszczyński znajduje się obecnie w stanie krytycznym. Za pośrednictwem żony prosi sąsiadów o opamiętanie.

fc
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pie 2005-11-27 00:00:00

    ludzie, OPAMIĘTAJCIE SIĘ!! czy naprawde musi wydarzyc się tragedia żeby zmieniło się WASZE (niejednokrotnie chore) myślenie? zastanówcie się nad tym zanim po raz kolejny zamkniecie jakiś "szlabanik".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama