W Karate nic nie jest niemożliwe Ogranicza nas tylko własna wyobraźnia! Sztuki Walki to jedna z dziedzin kultury Dalekiego Wschodu od niepamiętnych czasów otoczona nimbem tajemniczości. Uprawiali je arystokratyczni wojownicy i buddyjscy mnisi i przez całe wieki zazdrośnie strzeżono jej sekretów a fenomenalne umiejętności i wiedzę przekazywano z pokolenia na pokolenie. Dzięki temu mistrzowie byli niezwyciężeni i cieszyli się powszechnym szacunkiem. Niezwykłe techniki pozwalały wojownikom zwyciężać na polu walki. W klasztorach ćwiczono dla samoobrony ale potem powstał specjalny system samodoskonalenia się człowieka. Mnisi byli ludźmi prawymi, inteligentnymi, uduchowionymi i mieli dużo czasu do dyspozycji. Odseparowani za murami od normalnego świata mogli skupić się tylko na jednym celu. Poprzez treningi i medytację poszukiwali stanu oświecenia , usiłowali osiągnąć Nirwanę. Taki wysiłek dawał niewiarygodne efekty! Dzięki temu na przestrzeni wieków powstało nieprzebrane bogactwo różnych szkół i stylów Kung – fu, Karate i Taekwondo. Obecnie możemy oglądać wspaniałe rezultaty tytanicznej pracy Naszych Przodków w wykonaniu współczesnych Mistrzów i Artystów Sztuk Walki.
Zawsze chciałem nauczyć się Karate i Taekwondo ale już na pierwszych treningach okazało się, że nie będzie to łatwe. Europejska ideologia sportowa: szybciej, wyżej, dalej nie ma tu zastosowania. Nie wystarczy być silnym i sprawnym. Główny CEL to wszechstronny rozwój człowieka, budowanie osobowości, dążenie do psychicznej i duchowej doskonałości oraz osiągnięcie spokoju poprzez praktykowanie Form – Kata.
KATA to skomplikowany układ ruchów nie występujący w dyscyplinach sportowych. Zapisane są w nich jak w księdze bojowe techniki wypracowane przez pokolenia wojowników i sprawdzone w wielu bitwach. Dla tego kto patrzy z zewnątrz wydają się niezrozumiałe, dziwne czasami śmieszne ale i tajemnicze. W mistrzowskim wykonaniu prezentują grozę i potęgę Karate! Kiedy nauczysz się kilku kata zaczynasz rozumieć znaczenie tego ćwiczenia. Ale to wcale nie ułatwia pracy. Trzeba wielu lat aby poznać i zrozumieć Kata! Kiedy oglądaliśmy doskonałość wykonania koreańskiego mistrza Kim Jong Su wielu z nas podłamało się i zwątpiło czy kiedykolwiek osiągniemy chociaż część takich umiejętności. Koreańczycy prowadzili szkolenia w klubie WIKING przez kilka lat .W tym czasie zawodnicy osiągnęli poziom wyszkolenia, który umożliwił nam zdobywanie medali na turniejach międzynarodowych w Kata i w walkach. Na Turnieju Taekwondo Park Pokal w Niemczech zdobyliśmy nawet złoty medal w zespołowym wykonaniu Kata! Pamiętam kiedy pierwszy raz wysłałem chłopaków na zawody do Niemiec z drużyną Koreańczyka z Poznania. Ku naszemu zaskoczeniu każdy zdobył po dwa medale. W pierwszej chwili było to tak niewiarygodne, że wśród moich uczniów zaczął krążyć dowcip, że kiedy chłopaki wracali do Polski to po drodze wstąpili na bazar i tam zakupili medale. Ale ja postanowiłem iść dalej. Pozostało jeszcze wiele nie odkrytych tajemnic!
Któregoś dnia zobaczyłem w TV japońskiego mistrza ćwiczącego w górach, który pod lodowatym wodospadem wykonywał powolne, niezwykle dziwne i tajemnicze ruchy połączone z gardłowymi wydechami. Przypominał lwa czającego się do skoku. Od tego czasu zapragnąłem nauczyć się Karate Goju- Ryu i poznać tajniki niezwykłego stylu. Przez kilka lat ćwiczyłem w klubach w całej Polsce. Ale zajęcia były zbyt schematyczne natomiast wszyscy opowiadali o Ryszardzie Szczepańskim, który był podobno ekspertem od Goju- Ryu! Przez kilka lat szukałem nieuchwytnego Mistrz, który nieustannie zmieniał miejsce pobytu jakby celowo ukrywając się przede mną. Wreszcie spotkaliśmy się w Sochaczewie na leśnej polanie. Wykonałem kata Sanchin a potem zrobił to Ryszard. To było KARATE! Byłem zachwycony i oczarowany! Ukłoniłem się nisko i rzekłem: proszę o naukę Sensei! Przez 5 lat płaciłem za prywatne lekcje niemałe pieniądze i niektórzy sądzili ,że zwariowałem na stare lata. Ale ja wiedziałem czego chcę! W tym czasie poznałem też historię powstania stylu. Otóż Karate Goju- Ryu stworzył Sensei Chojun Miyagi łącząc techniki Białego Żurawia z twardą szkołą okinawskiego Kempo. Rysiek przywiózł swoje Karate do Polski z Australii gdzie uczył się od Rosjan i Japończyków. W tym stylu jest tylko 10 Kata, które tworzą jakby zamknięty krąg! I nie ma tu zawodów sportowych. I nieustannie powtarzasz Kata! Ale bloki i uderzenia jakie obserwujemy w wykonaniu Mistrza to tylko czubek góry lodowej widoczny na powierzchni morza. Pomiędzy poszczególnymi sekwencjami istnieje wiele ukrytych technik, które zastosować może tylko wtajemniczony i to daje mu przewagę nad przeciwnikiem! Aby je poznać i rozszyfrować trzeba się nieustannie doskonalić. Kiedy do Polski przyjeżdżał Shihan George Andrews 7 Dan jeździłem na szkolenia. Ale i tu uczono zbyt schematycznie a takie zestawy ćwiczeń wykonywałem 20 lat temu. Zacząłem poszukiwać innych nauczycieli Karate. W Polsce takich nie było! Wreszcie wsiadłem do Autokaru i pojechałem do Londynu. Okazało się, że jest tylko dwóch ekspertów i jeden z nich zgodził się za odpowiednią opłatą udzielić mi lekcji.
Do you practicing Kata?- zapytał na wstępie Ernesto Molineaux 7 Dan Szef Federacji Goju-Ryu w Wielkiej Brytanii. Tak odpowiedziałem trochę na wyrost albowiem termin practice nie oznacza tylko chodzenia na treningi. Jest to raczej studiowanie, codzienne wykonywanie Kata w pełnym skupieniu z zaangażowaniem wszystkich sił psychicznych i duchowych. Jest to rzadko rozumiane przez Europejczyków nastawionych na popisywanie się efektownymi technikami i spektakularny show. Przed ogromną ścianą luster jak w filmie Wejście Smoka, krok po kroku powtarzaliśmy wszystkie Kata a Mistrz tłumaczył zawiłości technik i skomplikowanych obrotów .Potem wykonywaliśmy Kata pojedynczo i obserwowałem ruchy Mistrza. Zawsze kończyliśmy trening pięknym układem wirującej ręki- Tensho. Tylko praktykując z Senseii ręka w rękę możesz poznać prawdziwą starożytną naturę Karate! Taka nauka wymaga poświęcenia, pokory i jest dosyć kosztowna ale i tak tylko do dobrej woli Mistrza zależy ile tak naprawdę zechce ci przekazać z wiedzy, którą zgłębiał przez całe życie!
W Anglii spełniło się jeszcze jedno z moich marzeń. Nauczyłem się formy z dwuręcznym mieczem z chińskiego Wu - shu. I właśnie ta umiejętność przyniosła mi największe szczęście! Na Sycylii zdobyłem Vice Mistrzostwo Świata!
Ale na spektakularnych sukcesach sportowych nie kończy się Droga Wojownika. Sztuki Walki wciąż kryją mnóstwo tajemnic. Wreszcie przyszedł czas aby rozpracować Karate Shotokan słynnego Mistrza Gishina Funakoshi. Po uiszczeniu opłaty w Polskim Związku Karate Tradycyjnego pojechaliśmy na szkolenie do ośrodka w Starej Wsi zbudowanego w japońskim stylu. Mieszkaliśmy w japońskim domku i spaliśmy na matach jak prawdziwi samuraje. Treningi odbywały się w przepięknym, ogromnym budynku Dojo, który zbudowany na wzniesieniu niczym Zamek Shoguna dominował nad okolicą. Za oszklonymi ścianami podziwialiśmy wspaniałe widoki okolicznych lasów. Nauczyłem się kilku Kata w tym jednego z najpiękniejszych Goju Shiho Dai Jest to najstarsza forma ćwiczona na Okinawie. Nazwa oznacza 54 Wielkie Kroki a techniki są połączeniem stylów Białego Żurawia i Czarnego Tygrysa. Poznaliśmy również wielu wspaniałych zawodników Karate Tradycyjnego, którzy później przyjeżdżali na seminaria do klubu WIKING. I tutaj czekała na mnie największa niespodzianka. Zobaczyłem jakie efekty daje w praktyce nauka stylów Taekwondo i Karate jednocześnie. W czasie sparringów patrzyłem ze zdumieniem jak mistrzowie z czarnymi pasami szkoleni tylko jednostronnie byli bezradni i zdezorientowani szybkimi kopnięciami Taekwondo moich uczniów. Byli o kilka klas lepsi a cofali się w popłochu. Zostali zaskoczeni tajemniczymi dla nich technikami i nie potrafili się przed nimi bronić.
To doświadczenie podbudowało mnie do tego stopnia, że uwierzyłem w siebie i postanowiłem wziąć udział w Mistrzostwach Świata Sztuk i Sportów Walki. Razem z Rafałem Rączką polecieliśmy na Sycylię. I ta wyprawa okazała się szczęśliwa! Zdobyliśmy 3 medale. I kiedy stoisz na podium pod napisem JUST BORN ALREADY GREAT – Właśnie narodziłeś się wielkim, wspaniałym to jesteś Szczęśliwym Człowiekiem! Osiągnąłeś Cel o którym nawet nie marzyłeś. Jesteś Vice Mistrzem Świata i nikt nie może ci już tego odebrać! Uzyskujesz wtedy poczucie Spełnienia i Fenomenalny Kosmiczny Spokój. I zrozumiałem w tej chwili marzenia każdego Polskiego Skrzydlatego Husarza, który będąc człowiekiem bogatym porzucał ciepło domowego ogniska i jechał na wojenną wyprawę aby „W Służbie dla Rzeczpospolitej osiągnąć Nieśmiertelną Sławę”. I tak stało się w przypadku najsłynniejszego towarzysza husarskiego i Hetmana Stefana Czarnieckiego, o którym śpiewamy w wyjątkowych chwilach w naszym hymnie narodowym!
Mistrzostwa Świata to ogromny sukces ale i wyjątkowa lekcja Sztuk Walki. Zdobyłem 2 medale ale widziałem,że są lepsi ode mnie. Włoski zawodnik Roberto Clementa to wyjątkowa osobowość. Wykonywał Kata z różnych stylów Karate i zawsze otrzymywał maksymalne oceny. Nigdy nie widziałem takiego Mistrza w Polsce! Startując w finałach wzorowałem się na podpatrzonej interpretacji Roberta. Obserwowanie przez 3 dni najlepszych zawodników z całego świata i podziwianie ich umiejętności nauczyło mnie Wielkiej Pokory! Jest to motywacja do dalszej pracy i mam nadzieję, że zaowocuje to następnymi sukcesami a moi uczniowie tak jak do tej pory będą zdobywać medale na Mistrzostwach Polski, Europy i Świata! Bo klubowi WIKING brakuje jeszcze do kolekcji największego tytułu - WORLD CHAMPION – Mistrz Świata!
A ja niezmiennie od 37 lat znów stanę na Otwartej Przestrzeni przed ścianą lasu, pod błękitnym niebem i słuchając szumu wiatru w koronach drzew ukłonię się z szacunkiem Antycznym Mistrzom i Matce Ziemi i rozpocznę kolejne KATA próbując rozwikłać nieosłonięte jeszcze tajemnice MISTRZÓW KARATE i SZTUK WALKI! Bo schemat Kata jest odwieczny ale wykonanie nieustannie doskonalone i wzbogacane wyjątkową osobowością każdego Mistrza. A kiedy poznasz jedne tajemnice natychmiast pojawiają się następne. „Nigdy nie można osiągnąć doskonałości- mówił Sensei Gogen Yamaguchi. Będąc mistrzami zawsze pozostajemy jednocześnie uczniami na Drodze Sztuk Walki”. Wykonujesz swoje Kata coraz lepiej i lepiej a potem znów wracasz do początku aby jeszcze bardziej je udoskonalić wciąż poruszając się jakby w tajemniczym, Zaczarowanym Kręgu! I kładziesz się na pachnącej trawie i słuchając śpiewu ptaków czujesz jak powracają ci siły utracone i zszarpane w pośpiechu i nerwówce dnia codziennego.
Antyczne Mity przekazują: Tylko w kontakcie z Naturą Człowiek może być Zdrowy i Szczęśliwy! Tak jak Gigant Ateusz zawsze odzyskiwał siły dopóki chociaż jedną częścią ciała dotykał Cudownej Powierzchni naszej ZIEMI - MATKI!
Klub WIKING składa podziękowania Panu Mirosławowi Kaczorowskiemu i Firmie TRAMEX za wspieranie naszej działalności sportowej.
Krzysztof Buczyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze