Reklama

Taxi mega wypas

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
14/12/2004 12:38
Taryfiarz zasuwa ulicą w zawrotnym tempie. W pewnej chwili pasażer nie wytrzymuje i krzyczy:
- Panie, niech pan uważa! Ja mam siedmioro dzieci!
- I taki mnie poucza, żebym uważał- komentuje spokojnie kierowca.
Swoją drogą jednak to taksówkarze teraz muszą szczególnie uważać, tyle się słyszy o napadach na nich. Ostatnio miałem okazję przejechać się kilka razy jedną z sochaczewskich taksówek, co poszerzyło moja wiedzę o pracy taryfiarza.
Gdy wsiedliśmy, bo było nas dwoje, on przypomniał, abyśmy zapięli pasy, bo przecież taki jest obowiązek. Jedziemy już jakiś czas, a kierowca pasów nie zapina. Zainteresowany, pytam dlaczego, może ma jakieś zalecenie od lekarza, aby nie obcierać piersi, bo przecież chyba w ciąży nie jest. Okazało się jednak, ku mojemu zaskoczeniu, że taksówkarz z zapinania pasów jest zwolniony, ale tylko wtedy, gdy wiezie pasażerów. Gdy jedzie sam, pasy powinien zapinać.
Rozumiecie państwo, jakie to sprytne? Pasażerowie przypięci, a kierowca nie, żeby mógł się łatwiej w razie czego bronić. Utrudnia to też panom płci przeciwnej demonstrowanie jej kierowcy, który przecież mógłby się zapatrzeć i spowodować kolizję drogową. Żeby nie było sytuacji jak ta, gdy do taksówki wsiadł szybko jakiś facet i kiedy ona ruszyła, zaczął się rozbierać.
- Panie, to nie hotel, tylko taksówka- krzyczy kierowca.
- O rany! A nie mógł mi pan tego powiedzieć zanim wystawiłem buty za drzwi?!
Numer z pasami bezpieczeństwa jest niezły, ale nie do końca, bo co będzie, jak przyjdzie kierowcy nagle zahamować? W wozie pozostaną tylko pasażerowie i wtedy mogą bezprawnie porwać samochód. A i obecnie stosowane pasy nie krępują zbyt i trudno uznać je za skuteczną ochronę taksówkarza. Może by zatem właśnie w taryfach instalować pasy, które by za naciśnięciem przycisku przez kierowcę same oplatały pasażera, mocując go solidnie do siedzenia. Taksówkarz zwalniałby ich silny uchwyt dopiero na miejscu i to po zapłaceniu należności za kurs oczywiście. Rodziłoby to jednak pokusy dla taryfiarzy, gdyby im się trafiła jakaś niebrzydka babka.
I tak źle i tak niedobrze. Ostatecznie pozostaje taksówkarzom tzw. „dar selekszyn”, czyli w slangu bywalców lepszych dyskotek, zwyczaj oceniania i wpuszczania do środka tylko osób wybranych, w tym przypadku, najmniej podejrzanych. Zero wiochy, choćbyś miał „strucla” „poldka”, najlepiej jakąś „foczkę”, której na widok twojej „drech póły” „kopara opada” i możesz ją bajerować bez ściemy. A na koniec kursu będziesz miał oprócz kasy za trzecią strefę, pełny „mega wypas”.
I żeby tylko nie spotkało nas takie zdarzenie, jak jednego znajomego taksówkarza, który zabrał taką trendi foczkę z pieskiem na rękach przytulonym do piersi i tak ją zagaja:
- Chciałbym być na miejscu tego pieska
- Nie sądzę- ona na to- bo jadę do weterynarza, przyciąć mu ogonek.
Sławomir Burzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kejam1 2004-12-16 00:00:00

    Zgadzam się z przedmówcą, proponują zapoznać się z przepisami zapinania pasów w taxówkach (lub częściej jeździć "by taxi"), a potem się wymądrzać bo w tym przypadku kierowca miał rację.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Misiek/stefan 2004-12-14 00:00:00

    Przeczytałem powyższy tekst i zastanawiam się co autor chciał powiedzieć. Czy to, że nie ma pojęcia o obowiązującym w tym kraju prawie, czy to, że nie zna choćby statystyk policyjnych dotyczących przestępstw w których poszkodowanymi lub pokrzywdzonymi są taksówkarze. Szkoda czasu Panie Sławku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama