Reklama

To tylko program a nie zobowiązanie budżetowe

Tygodnik Echo Powiatu
12/09/2006 14:18
Wydawać by się mogło, że przyjęcie przez radnych miejskich na ostatniej sesji „Programu rozwoju bazy sportowej Gminy Miasta Sochaczew na lata 2007-2013” nie będzie stanowić większego problemu i nie wywoła dyskusji - mylił się jednak ten, kto właśnie tak pomyślał. Radni dyskutowali długo, czego efektem była trwająca prawie dwie godziny debata, zakończona przyjęciem „Programu...”.

Konieczność opracowania i wdrożenia “Programu...” wynika z potrzeby ubiegania się o wsparcie z UE w ramach środków finansowych przewidzianych na modernizację i rozbudowę istniejących obiektów sportowych oraz budowę nowych obiektów na terenie miasta. Posiadanie projektu jest jednym z wymogów formalnych, by w przyszłości o takie środki móc się ubiegać.
Ze względu na otwarty charakter “Programu...”, dokument ten należy okresowo, systematycznie analizować, oceniać i aktualizować w zakresie dostosowania do zmieniających się uwarunkowań - czytamy w projekcie uchwały.
Przygotowanie programu odbyło się przy współudziale dyrektorów i pracowników placówek oświatowych, przedstawicieli klubów sportowych oraz zainteresowanych rozwojem sportu w mieście jego mieszkańców, poprzedzone było debatami publicznymi, które odbyły się 6 czerwca i 17 lipca.
Wiceburmistrz Krzysztof Brymora, który prowadził wcześniejsze debaty, przedstawił radnym założenia “Programu...”, powiedział czego dotyczy i czemu służy. Ma on za zadanie ukazać potrzeby inwestycyjno-remontowe bazy sportowej w mieście na lata 2007-2013. - Nie jest to kompleksowe rozwiązanie, dokument ma charakter otwarty i można dopisywać do niego kolejne inwestycje z zakresu sportu - mówił.
Przypomniał też, że założeniem spotkań było zgłaszanie zadań do projektu, a następnie poprawek i uwag dotyczących treści dokumentu, który był dostępny na stronie internetowej urzędu.
Program zawiera m. in. opis aktualnego stanu bazy sportowej w poszczególnych placówkach oraz projekty przyszłego zagospodarowania działek szkolnych wraz z oszacowanymi kosztami realizacji.
Radna Maria Kuśmirek podkreślała, że dokument uporządkuje całą bazę sportową w mieście. Z kolei wątpliwości radnego Józefa Chociana budził fakt, czy dokument powinien być rozpatrywany w takim tempie i w taki sposób. Jego zdaniem powinna być poświęcona temu oddzielna sesja. Na domiar tego uważał, że uchwalenie przedstawionego dokumentu rodzić będzie skutki finansowe dla miasta. Jednak, już pod koniec dyskusji twierdził, że nie jest przeciwny samemu programowi. Julian Tasiecki, który brał udział we wcześniejszych debatach nad dokumentem i któremu nie jest obcy los sportu w mieście odpierając zarzuty radnego Chociana powiedział - To nie jest wizja rady, tylko wszystkich, którzy mają do czynienia ze sportem. To jest tylko program i w każdej chwili można do niego dopisać inwestycje. Musimy opierać się na takich projektach, chcąc ubiegać się o środki z UE. Przecież przyjęcie tego programu nie rodzi żadnych skutków finansowych - tłumaczył. Niestety, radny Chocian do końca tego zrozumieć nie potrafił. Podobnie sceptycznie do “Programu...” podchodził radny Dariusz Dobrowolski, który uważał, że jego przyjęcie to zobowiązanie dla kolejnej rady. Twierdził, że nie chce pracować w oparciu o slogany, które zawiera przedstawiony dokument. - Czy mamy prawo podejmować tak duże zobowiązanie wprowadzając ograniczenia dla następnych radnych? A co, jeśli oni będą mieć inne wizje? - pytał. Jego zdaniem uchwalenie programu rodzi konkretne skutki finansowe, powinien być przygotowany i uchwalony w innej formie niż obecna. - Aby dokument był wiarygodny, proponuję go odrzucić - reasumował swoją wypowiedź.
O tym, że dokument nie pociąga za sobą zupełnie żadnych obciążeń finansowych dla kolejnych budżetów, a tylko jest formalnym i koniecznym wymogiem w razie ubiegania się o dofinansowanie z UE, próbowali przekonywać inni radni oraz urzędnicy.
Argumenty Dobrowolskiego odpierał Zbigniew Lewandowski, który nie mógł pojąć toku rozumowania radnego. - Panie Dobrowolski, pan odrzuca wszystkie plany, nie wiem dlaczego. We wszystkim od początku był pan na nie.
Dokumentu bronił też radny Wiesław Brodowski. Z jego zdaniem zgadzał się radny Jan Anyszewski, który stwierdził, że o skutkach finansowych zadecyduje odrębna uchwała budżetowa. - Na razie są to pobożne życzenia. W żaden sposób nie należy tego dokumentu traktować jako zobowiązania na przyszły rok, czy następne lata.
Burmistrz Bogumił Czubacki również podkreślał, że jest to program otwarty i do niczego nie zobowiązuje. - Nad czym dyskutować, przecież przyjęcie dokumentu nie rodzi żadnych zobowiązań finansowych.
Choć radny Bronisław Maklakiewicz nie do końca zgadzał się z dokumentem i jego przyjęciem, jako jeden z nielicznych radnych uczestniczył we wcześniejszych debatach. Uznał stworzenie programu za słuszne i był zadowolony, że pomysł jego powstania w ogóle wypłynął. Wskazywał przy tym na ogromne potrzeby miasta w kierunku poprawy i rozwoju bazy sportowej w Sochaczewie, bo obecne obiekty nie są modernizowane od dziesiątek lat. Również obecny na sesji M. Głuchowski, dyrektor MOSiR-u wyraził zadowolenie, że temat sportu pojawił się na sesji, oraz aprobatę dla omawianego dokumentu. - Na obiekcie sportowym przy ul. Warszawskiej nie ma bieżni, skoczni, rzutni - wyliczał.
- Jest to kolejny program branżowy - tłumaczyła Elżbieta Sidzina, naczelnik Wydziału Rozwoju UM. - Ma za zadanie rozpoznanie potrzeb, by w przyszłości móc wyciągać z niego “cegiełki” i włączać do WPI.
Dyskusji przysłuchiwali się dyrektorzy szkół i klubów sportowych i nie mogli uwierzyć w to, co mówi część radnych. Ostatecznie 12 głosami za, przy 5 wstrzymujących się, radni projekt... przyjęli.

A. Syperek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    K O N I U 2006-09-12 21:46:55

    Czytam i nie dziwie się wogóle. Zapraszam częściej radnych na imprezy sportowe w naszym mieście. Jest ich nie wiele, co juz daje do myślenia. A nie drodzy radni wpadacie na same rozdanie nagród żeby sie pokazać. Wtedy zobaczycie jaki jest stan obiektów lub biorąc sami czynny udział w życiu sportowym odczujecie brak tych obiektów. Najlepiej wybudować na stadionach sklepy, lokale usługowe, hipermarkety (choć z tym tez jest problem) z tego będą podatki dla miasta. Debatujecie i co z tego. Program przyjeliście a zobaczymy ile z tego zrealizujecie. Mamy czekać do następnych wyborów. Wtedy ustępujący burmistrz lub radni wrócą do tego medialnego pomysłu i umieszczą go w budżecie do realizacji (jakąś część). I tak od wyborów do wyborów. Miną kolejne lata nic się nie zmieni, to co istnieje po[ pi ]dnie jeszcze bardziej, a Wy będziecie mówić "Czy mamy prawo podejmować tak duże zobowiązanie wprowadzając ograniczenia dla następnych radnych? A co, jeśli oni będą mieć inne wizje?". Cieszę się poczęści z Waszych słów. Nie widzicie się sami jako radni w następnej kadencji, bo przez ten okres nic nie zrobiliście.
    Czas na młodych zmiana pokoleń musi w końcu nastąpić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama