Zanim Szanowni Państwo zaczną czytać dalej, proszę tytuł niniejszego wpisu zaintonować pod nosem na melodię piosenki „Już nie ma dzikich plaż” śpiewanej ongiś przez Irenę Santor. Będzie trochę zabawniej może, bo temat sam w sobie zabawny nie jest.
Ciągnę dalej wątek młodej (no nie takiej znowu młodej, ale tak zdecydowanie lepiej brzmi) mamy w mieście Sochaczew. Otóż jak już człowiek zdecyduje się pokołysać wózkiem przez krzywe chodniki w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku, zaraz zaczyna zachodzić w głowę, dokąd może się ze swym potomstwem (sztuk dwie) wybrać. Mały problem, jak jest ściśle określony cel wyprawy, na przykład zakupy. Wiadomo, kulamy się to tu, to tam i nabywamy prowiant. Sprawa komplikuje się, gdy nagle postanawiamy pójść gdzieś przed siebie na zwykły spacer. Zaczynam w głowie nerwowo robić przegląd miejsc, w których nie byliśmy lub takich, do których mamy ochotę wrócić. Komputer pokładowy zawsze wyświetla mi jedną informację w tej sytuacji: „Data error”.
Dla uproszczenia wywodu zrobiłam sobie własną listę najpopularniejszych sochaczewskich „spacerniaków” i zapraszam Państwa do wspólnego przyjrzenia się jej, a nuż ktoś władny przeczyta i może nawet mu się zrobi głupio?
a. Park im. Garbolewskiego przy Szkole Muzycznej – cóż, miejsce o ogromnym potencjale, ale chodniki krzywe, drzewa kładą się w najmniej oczekiwanym miejscu i leżą potem miesiącami (nawet nie chodzi mi o tę akację, która leży od kilku lat, bo służy ona znakomicie za plac zabaw dla dzieci, ale o tę, która padła po burzy stulecia w maju i usychała cale lato w poprzek alejki uniemożliwiając przejście), a trawniki robią za wychodek dla psów z całek okolicy. Generalnie właściciele czworonogów samozwańczo park podbili i uznali za swój, co jednak budzi mój sprzeciw, bo chciałabym mieć szansę rozłożyć koc i zrobić sobie piknik. Kochani psiarze, Bóg z wami, pokój mój wam daję, ale bez przesady. Gęsta od brudu sadzawka wystrzelająca w niebo śmierdzącą fontanną dopełnia całości.
b. Ulica Olimpijska – dość przyjemna, bo gładko tak, lekko tak toczy się dal… Zaiste! Nasłonecznienie, że ho ho, kostka (by Mr. Kostka czyżby?) to już w ogóle ! Można byłoby się nie czepiać, ale się czepnę, bom wredna. Otóż wózkowa czasem wsiada na rower, do którego to przytwierdza potomka młodszego i szusuje z nim po okolicy. Ścieżka rowerowa na ulicy Olimpijskiej pełną gębą się do nas śmieje, szkoda jedynie, że nie ma podjazdów i zjazdów, bo podbić rower na krawężniku ciężko. Raz, że wiek, dwa, że ten potomek tłustawy z tyłu, sami Państwo rozumieją.
c. Ścieżka nad Bzurą – od wzgórza zamkowego do przystani. Malownicze okoliczności przyrody, serce rośnie patrząc na te czasy. Ino nie zawsze da się przejechać z powodu błota. Tak, wiem, że to teren zalewowy, powodzie, deszcze, mgły itepe, itede. Ale marzy mi się wyregulowana rzeka w obrębia miasta. Nie trzeba daleko szukać, kto sobie z problemem radzi. Nie, nie mówię o Japonii. Wystarczy za most zajrzeć.
d. Park na Podzamczu. No, tu dopiero jest kolorowo. Wózkiem jechać przez ten park
n i e d a się. Znaleźć wolną ławkę – dobre sobie! Wszystkie okupowane przez miejskich kloszardów, którzy na nich leżą, biesiadują, popijają to i owo. I żyją w zgoła dziewiczej symbiozie z gołębiami. Może to tajni wysłannicy Adama Wajraka na misji?
W tym miejscu pomysły mi się kończą, bom z Centrum, ale może mnie Państwo wspomogą i przemyśleniami o innych częściach miasta się podzielą. Pominęłam trasy osiedlowe, bo brałam pod uwagę tylko te, które rzeczywiście mogłyby by uchodzić jako stricte spacerowe. Pointa w zasadzie jedna. Brak parku. Zatem wyznaję, że jak mam ochotę na spacer, to wsiadam z dziećmi do samochodu i zmykam z miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wzdłuż kolejki wąskotorowej wózkiem jeszcze jako tako :-), choć pełno szkieł. A Czyste, Kożuszki etc. mam "przerobione", ale to jednak nie Sochaczew. Mnie raczej chodzi o to, że w samym mieście nie ma żadnego sensownego terenu rekreacyjnego. Zero. Null.
śmignij wzdłuż trasy kolejki wąskotorowej a wylądujesz naprawdę daleko, ewentualnie Olimpijska i dalej kierunek np. Kożuszki, Czyste, Czerwonka, Andrzejów, Rokotów, wzdłuż obwodnicy, wszystko zależy ile czasu chcesz spacerować.
Zgadzam się, tu nie ma nawet głupiego parku :( przykre to. W Łowiczu czy Grodzisku piękne parki, deptaki. Przepraszam ale ze śpiącym dzieckiem nie pójdę na Plac Kościuszki, bo głośno od samochodów o kościele, który o 12 daje jak szalony nie wspomnę (współczuję mieszkańcom pobliskich nieruchomości) i śmierdzi od spalin.
Gdzie można iść? wzdłuż torów - cisza, spokój. No chyba że akurat osoby na motorach lub kładach muszą się wyżyć. Co też jest ciekawym zjawiskiem, bo im bliżej podjeżdżają wózka tym włączają więcej gazu i robią większy hałas. Na złość ???
Wózkowa zasuwa po granitach, marmurach, Francja elegancja, fiu fiu. Z mozołem, ale zawsze. Też mnie to dziwi, po co temu biedamiastu granitowe chodniki. Ale najbardziej współczuję tym, co tam muszą odśnieżać. ;-)
Ale jak pięknie byłoby pójść na spacer bulwarem nad naszą malowniczo wijącą się Bzurą? I tak tam chodzę, ale muszę przedzierać się przez chaszcze. Czy kiedyś doczekamy się zagospodarowania terenów nad Bzurą? Kiedy? Kiedy? Tyle się już o tym mówi i wciąż nic.
Nie jest tak źle mam plac zwany czuba z fontanną tam są ławeczki nawet tyłem do siebie postawione i mnóstwo miejsca na spacerek od ławeczki do ławeczki..:) od kościoła do ulicy Staszica i odwrotnie ale urocze miejsce. Zapytam jak wózkowa daje radę przejechać chodnikiem na ul.Warszawskiej?
Karol
Taka jest prawda, nie ma gdzie iść na spacer. Porównując rodzinne miasto męża do Sochaczewa...hmm...dzień do nocy. Tam nawet człowiek ma chęć poszwędać się po mieście, bo jest miło i kolorowo, nie wspominając już o parku, który niegdyś przypominał ten nasz przy muzycznej, place zabaw dla dzieci, place zabaw dla psów, siłownia itd. a u nas się szarpnęli i postawili kiedyś stół do gry w szachy. Tak samo ogródek jordanowski, nie raz dziecko nie mogło się np pohuśtać bo młodzież korzysta, o ławce też można zapomnieć, bo są zajęte przez tych którzy przyszli na spotkanie towarzyskie ze znajomymi.
Znaczy się mam chodniki wyprostować i chwasty w parku wyrwać? No way. Ale obiecuje, że następnym razem będzie pozytywnie, bo miłe rzeczy też się tu dzieją. Pozdrawiam.
"Nie idźcie tą drogą". Może lepiej coś zrobić, a nie tylko narzekać. Kolejny bloger na zamówienie.
Wzdłuż kolejki wąskotorowej wózkiem jeszcze jako tako :-), choć pełno szkieł. A Czyste, Kożuszki etc. mam "przerobione", ale to jednak nie Sochaczew. Mnie raczej chodzi o to, że w samym mieście nie ma żadnego sensownego terenu rekreacyjnego. Zero. Null.
śmignij wzdłuż trasy kolejki wąskotorowej a wylądujesz naprawdę daleko, ewentualnie Olimpijska i dalej kierunek np. Kożuszki, Czyste, Czerwonka, Andrzejów, Rokotów, wzdłuż obwodnicy, wszystko zależy ile czasu chcesz spacerować.
Zgadzam się, tu nie ma nawet głupiego parku :( przykre to. W Łowiczu czy Grodzisku piękne parki, deptaki. Przepraszam ale ze śpiącym dzieckiem nie pójdę na Plac Kościuszki, bo głośno od samochodów o kościele, który o 12 daje jak szalony nie wspomnę (współczuję mieszkańcom pobliskich nieruchomości) i śmierdzi od spalin.
Gdzie można iść? wzdłuż torów - cisza, spokój. No chyba że akurat osoby na motorach lub kładach muszą się wyżyć. Co też jest ciekawym zjawiskiem, bo im bliżej podjeżdżają wózka tym włączają więcej gazu i robią większy hałas. Na złość ???