Reklama

Twój brat pies

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
22/04/2004 08:31
Tak mawiał św. Franciszek z Asyżu, ale kto się jego naukami przejmuje. Od kilkunastu dni do Urzędu Miasta dzwonią mieszkańcy Chodakowa, Brochowa, Malesina, Boryszewa, Kuznocina, Żukowa, Żelazowej Woli z prośbą o zabranie do schroniska bezpańskich, wałęsających się psów. Niektórzy z nich twierdzą, że jest ich coraz więcej, pomimo wyłapywania do schroniska. Jest to prawda, ale nie do końca. Otóż to nie jest problem bezpańskich psów, tylko problem ludzi trzymających te zwierzęta, aby później wyrzucić je na ulicę. To nie są bezpańskie psy, one miały i właściciela, dopóki mu się nie znudziły.
A najprościej jest wtedy wyrzucić psa na ulicę lub wywozić na miejskie osiedle. Byle dalej.
Jeden z mieszkańców osiedla w centrum miasta widział, jak podjechał ciemny zachodni samochód, z którego wyrzucono na ulicę młodego wilczka. Pojazd odjechał, pies biegł za nim ile miał sił, ale nie miał szans go dogonić. Powrócił do miejsca, gdzie go wyrzucono. Przez wiele dni leżał tam, spał i czekał na swojego pana, że ten po niego wróci. Czekał bezskutecznie, teraz wałęsa się smutny i wygłodzony po całym osiedlu. Czasami, gdy za kimś idzie, prosząc o jedzenie, dostanie kawałek chleba lub bułki, ale częściej kopniaka. W schronisku miejskim takich bezdomnych psów jest już ponad 130 i nie ma miejsca na nowe budy.
Zgodnie z obowiązującą ustawą w każdej gminie powinno być schronisko dla bezdomnych psów. Niestety, wszyscy twierdzą, że brak jest pieniędzy na ten cel, ale nikt nie stwierdził, że brak jest też zwykłego, ludzkiego serca dla psów, które, niejednokrotnie trzymane są w skandalicznych warunkach. Są bite i głodzone, a gdy się starzeją, zdarza się, że wywożone są do lasu i tam przywiązywane do drzewa, aby zdechły z głodu. Z lasu kozłowskiego parę tygodni temu na drogę wyczołgał się pies z roztrzaskanym łbem i połamanym kręgosłupem. Jego pan prawdopodobnie wywiózł go do lasu i bił jakąś pałką po całym ciele, aby go zabić. Gdy się już nie ruszał, myślał, że nie żyje. Pies jednak ostatkiem sił wyczołgał się z lasu na drogę. Czy tak może postępować normalny człowiek.
Każde zwierzę można, gdy jest chore lub stare zawieźć do lekarza weterynarii i uśpić, ale widać niektórzy z nas wolą barbarzyńskie metody. Psy na stare lata nie mają renty ani emerytury za wierne wypełnianie swoich obowiązków. Nie skarżą się, gdy je cokolwiek boli, cierpią w samotności. Potrzebują tylko trochę ciepła i strawy, a potrafią się odwzajemnić każdemu. To nie psy są winne, że biegają głodne i agresywne po osiedlach, tylko ludzie, którzy do tego doprowadzili. Nikt nigdzie nie potrafił mi udzielić informacji czy w naszym powiecie osoba, która wywiozła swoje zwierzę do lasu, aby zdechło z głosu lub porzuciła je na osiedlu, została ukarana. A należałoby tak postąpić z niejednym, może wtedy zmieniłby się stosunek opiekunów do trzymanych zwierząt. J.W.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama