Ożywioną dyskusję wywołała na ubiegłotygodniowej sesji uchwała dotycząca zaciągnięcia kredytu na realizację zadań inwestycyjnych. Planowana wysokość kredytu, ponad 6,7 mln zł, zaskoczyła wielu radnych, którzy podawali w wątpliwość realizację wszystkich zaplanowanych inwestycji za tak duże pieniądze do końca tego roku. Ostatecznie radni zdecydowali o pozostawieniu uchwały do ponownego rozpatrzenia do czasu przedstawienia listy inwestycji realnych do wykonania w tym roku, a także ich kosztów. Radny Henryk Bryła pytał, jakie konkretne zadania inwestycyjne zaplanowane są w tegorocznym budżecie. Skarbnik miasta, Jolanta Brzóska, po odczytaniu listy planowanych zadań wyjaśniała, że przewidziane do realizacji w 2005 roku inwestycje radni przyjęli w budżecie tegorocznym. Zaskoczenia nie krył wiceburmistrz Krzysztof Brymora. „Po sześciu miesiącach mówimy, że coś jest nie tak? Jeśli chcemy zmienić uchwałę dotyczącą inwestycji, musimy też zmienić Wieloletni Plan Inwestycyjny i Finansowy, a także budżet, ale ten proces potrwa”- tłumaczył wiceburmistrz. „Zmiany w budżecie można dokonać w każdej chwili, ale w tej sytuacji nie zrealizujemy wszystkich zaplanowanych za tę sumę działań i będziecie państwo musieli sami określić, których zadań w tym roku nie będziemy realizować”- dodała Jolanta Brzóska. Radny Andrzej Olejnik, odpierając te argumenty przekonywał, że pytania o to, co zamierzamy sfinansować w ramach inwestycji, jakie będą tego koszty i czy mamy już niezbędne uzgodnienia i projekty, są jak najbardziej uzasadnione i jeśli radni widzą potrzebę skorygowania swojej decyzji, to trzeba to zrobić. Wątpliwości nie krył również radny Dariusz Dobrowolski. „W połowie roku staramy się o pieniądze na realizację inwestycji na 2005 rok. Pytam zatem, kiedy one będą zrealizowane? Inwestycje nie są przygotowane pod względem technicznym. Z planowanych na ten rok wiele nie zostanie nawet uruchomionych. Lepiej więc przystosować wysokość kredytu do kosztów inwestycji, które miasto w tym roku zrealizuje, a nie planuje zrealizować. Patrząc, na jakim etapie przygotowania dokumentacji jest miasto, można śmiało powiedzieć, że koszt inwestycji, które zrealizujemy w 2005 roku, to 60 proc. proponowanej wysokości kredytu, 3, góra 4 mln zł”- przekonywał Dariusz Dobrowolski. Krzysztof Żyżyński wskazywał na inny aspekt problemu. „Planowana spłata kredytu obejmuje lata 2008-2019. Za bardzo wybiegamy w przyszłość. Obciążamy kosztami nie tylko ten samorząd, ale przede wszystkim zadłużamy przyszłe”- tłumaczył. Zdanie wiceprzewodniczącego Dobrowolskiego podzielał Jan Anyszewski. „Od początku budżet wydawał się nierealny do wykonania w zakresie inwestycji. Jeśli wydamy na nie w tym roku 3-4 mln zł, to wszystko. Kredyt ma zostać rozłożony na 15 lat, z odsetkami okaże się zatem o 50 proc. wyższy”- mówił. Z wypowiedzią radnego Anyszewskiego nie zgodziła się Jolanta Brzóska. „Miasto będzie spłacać odsetki od uruchomionego kredytu, a nie zaplanowanej sumy”- tłumaczyła. Andrzej Olejnik twierdził z kolei, że nie ma banku, który udzielając kredytu zablokuje sobie prawie 7 mln zł i nie będzie pobierać z tego tytułu pieniędzy. „Bank nie jest instytucją charytatywną”- dodał Dariusz Dobrowolski. Radny Olejnik przekonywał dalej, że skoro w połowie roku nie wiadomo jeszcze, które inwestycje są gotowe do realizacji w tym roku i nie określono wysokości środków, jakie miasto faktycznie wyda na ich realizację, to wyjściem z sytuacji jest niepodejmowanie uchwały. „Nie zmieni się budżet, ani WPI. Nie jesteśmy w stanie skonsumować aż tylu pieniędzy na inwestycje, zatem nie ma sensu płacić za samą możliwość dysponowania tak dużą sumą”- sugerował radny. Elżbieta Sidzina, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta tłumaczyła wobec tego, że dopóki nie zostaną zabezpieczone środki, nie można rozpocząć procedury przetargowej na wykonawcę inwestycji. „Dysponujemy też środkami własnymi i na ich podstawie można tę procedurę uruchomić. Nie można stawiać radnych pod ścianą, sugerując, że jeśli nie zagłosują, to nie zostaną zrealizowane kluczowe inwestycje”- kontrargumentował Dariusz Dobrowolski. Radny Jan Anyszewski zaproponował, by wysokość kredytu zmniejszyć do 3,5 mln zł. Wniosek nie został jednak przyjęty przez radnych. Poparcie uzyskał natomiast wniosek Andrzeja Olejnika o niegłosowaniu nad uchwałą do czasu przedstawienia przez naczelnik Sidzinę pisemnego zestawienia inwestycji realnych do wykonania w tym roku i ich kosztu. Sprawą kredytu na realizację zadań inwestycyjnych radni zajmą się zatem jeszcze raz, prawdopodobnie na samym początku wakacji. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze