W niewielkiej podstawówce w Brzozowie naprawdę dużo się dzieje. O tym, jak sprawić, by wiejska szkoła tętniła życiem, z jej dyrektorem Andrzejem Grabarkiem, rozmawia Agnieszka Poryszewska.
Od kilkudziesięciu lat związany jest pan z tą sama szkołą. Od kiedy zasiada pan na stanowisku dyrektora?
W oświacie pracuje łącznie 40 lat. Pierwszych osiem przepracowałem w ośrodku wychowawczym w Załuskowie. Od 32 lat jestem dyrektorem szkoły w Brzozowie.
Na przestrzeni tych wszystkich lat, jakie najważniejsze zmiany zauważył pan w funkcjonowaniu polskich szkół?
Kiedyś miały one wymiar urzędowy, administracyjny. Teraz stawia się bardziej na integrację z lokalną społecznością. Przykładem może być to, że przy naszej szkole działa boisko i biblioteka o charakterze środowiskowym, co oznacza, że są one dostępne dla całej lokalnej społeczności. Nie ukrywam, że odpowiada mi takie podejście. To właśnie dzięki niemu możemy realizować najróżniejsze projekty i przedsięwzięcia.
Tych prowadzicie chyba rekordową ilość?
Jak na średniej wielkości wiejska szkołę, jest ich sporo. O pierwszych zacząłem myśleć ponad dekadę temu. Poszukiwałem jakiegoś motywu przewodniego, który scalałby naszą szkołę. Musiało być to również coś atrakcyjnego dla dzieci. Doszedłem do wniosku, że powinniśmy zacząć promować zdrowy styl życia. Dzięki naszym działaniom w 2008 roku weszliśmy do Mazowieckiej Sieci Szkół Promujących Zdrowie. Rok później otrzymaliśmy wojewódzki Certyfikat Szkoły Promującej Zdrowie. Teraz staramy się o certyfikat krajowy.
Skupiacie się na zdrowym odżywianiu, sporcie, a może innych działaniach?
Staramy się działać wielotorowo. W ramach promocji zdrowego odżywiania zachęcamy do spożywania owoców, współpracujemy z Ośrodkiem Integrowanej Produkcji Owoców w Wisowej. Zainteresowanie uczniów jest bardzo duże. Wiemy nawet, że w lokalnych sklepach zauważono wzrost sprzedaży jabłek. Powstała też nieformalna grupa sześciu szkół sympatyzujących z tym projektem. W dodatku nasz pomysł prezentowany był w Ministerstwie Rolnictwa i podczas obrad Komisji Rolnej działającej w strukturach Komisji Europejskiej.
Robi to naprawdę duże wrażenie. Ale czy nie jest tak, że łatwiej jest promować zdrowe odżywianie wśród dzieci z terenów rolniczych, które w domu mają stały dostęp do świeżych produktów?
To stereotyp. Tak naprawdę teraz wiele osób mieszka na wsi, ale kompletnie nie zajmuje się rolnictwem. Z kolei dużo gospodarstw jest tak wyspecjalizowanych, że dzieci nie wiedzą nic poza tym, jak funkcjonuje jakiś określony, wąski sektor produkcji. Kiedy zabieramy je do zakładów, jak ten w Wisowej, są zaskoczone tym jak przerabiane są owoce i co można z nich uzyskać. Żeby zwiększyć świadomość naszych uczniów organizujemy też konkursy: plastyczny i informatyczny. Za każdym razem mają one jakieś promocyjne hasło przewodnie. Rywalizacja w nich jest dość prestiżowa. Patronują nam Mazowiecka Izba Rolnicza, Marszałek Województwa Mazowieckiego i nasz zaprzyjaźniony OIPO w Wisowej.
Staramy się tez wpoić dzieciom szereg innych pozytywnych nawyków. Tłumaczymy np. jak ważne jest spożywanie śniadań, wspólnie z jedną z naszych piekarń organizujemy Dzień Chleba. Zachęcamy oczywiście do zastępowania słodzonych napojów wodą. Z tym związana jest dość interesująca historia.
Proszę ją opowiedzieć.
Współpracuje z nami jeden z naszych powojennych absolwentów Mieczysław Kucharski. Jako jeden z pierwszych uczniów szkoły po 1945 r. ukończył studia. Jako pierwszy zrobił doktorat. To dobry przykład dla naszych dzieciaków. Pokazuje, że nawet w trudnych czasach można wiele osiągnąć. Dr Kucharski zajmuje się właśnie problematyką wód mineralnych i leczniczych. Przyjeżdża do Brzozowa i prowadzi zajęcia dla uczniów.
Pełen wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze