Ludzie listy piszą… Naprawdę. Bywa, że takie najprawdziwsze, oldschoolowe, na papierze i zaklejone w kopercie. Wielkie to dla mnie zaskoczenie, że pokładacie Państwo we mnie nadzieję i wierzycie w moją moc sprawczą. Nie posiadam takowej, przyrzekam, ale czuję się odpowiedzialna za to, co wypisuję w tych felietonach. Proszą Państwo o różne rzeczy. Albo żeby zrobić coś w sprawie bezdomnego psa na osiedlu Victoria (w sprawach zwierząt odsyłam do Fundacji Nero), albo w sprawie zaniedbanej części miasta, z którą nikt nic nie robi i wszyscy o niej zapomnieli.
I tak w liście od mieszkańca z ulicy Leśnej, która znajduje się w Chodakowie, czytam:
„Pani Kasiu, jest w Sochaczewie taka ulica zapomniana przez pana burmistrza (…), która tonie w błocie, domy są zalane, po piwnicach stoi woda. (…). Mieszkają tu osoby starsze i chore oraz małe dzieci, które z domu nie wychodzą, bo nie ma jak – albo woda, albo błoto. (…) My mieszkańcy uważamy, że najwyższy czas zainteresować się wreszcie ulicami w Chodakowie, nie tylko centrum. (…).”
Znam tę ulicę, a jakże. Całkiem przypadkiem, ale znam. Moja świętej pamięci babcia przychodziła tu do jednej z mieszkanek na kawę i ciasto ze śliwkami. Cóż pozostało robić zatem? Wsadziłam potomka młodszego do samochodu, zabrałam aparat i ruszyłam do Chodakowa. Dzień nie był specjalnie piękny, ale nie padało. Jezdnia sucha, chodniki suche. Tymczasem ulica Leśna rzeczywiście wyglądała jakby znajdowała się w innej strefie klimatycznej.
To takie miejsce, gdzie nikt nie zagląda, jeśli tu nie mieszka lub nie odwiedza właśnie rodziny czy znajomych. Małe domki, niektóre pamiętające z całą pewnością odległe czasy. I droga, niedawno utwardzana i kanalizowana, która prowadzi donikąd. Ślepa. Zamknięta rozlewiskiem. Rozmawiam całkiem nieoficjalnie ze starszą panią, która wyjrzała na ganek z ciekawości, co to za cudak z wózkiem się tak przechadza.
- Tu zawsze tak było. Żeby pani widziała, co się dzieje, jak popada! Dziś to jest super. Można przejechać. A tak, to bywa, że samochody się topią – wskazuje ręka na podmokłą łąkę za swoim płotem – No i ci stamtąd – wskazuje dwa domy, które stoją za rozlewiskiem - parkują u mnie przy ogrodzeniu, bo do siebie nie dojadą.
Rozglądam się. Od czasów mojego dzieciństwa, gdy szłam z babcią do tej znajomej na ciasto, niewiele się zmieniło. No może drzewa na rozlewisku wyrosły. Co prawa w drodze są teraz studzienki, ale chyba sobie z odbiorem wody nie radzą. A woda jest wszędzie. W podwórkach, na drodze w kałużach i hałdach błota. Takie mnie jakieś ogarnia uczucie niespokojne, że przecież przez trzydzieści lat to jednak COŚ powinno się zmienić. Że wszędzie apetyt na nowoczesność, kostkę granitową, dotacje na to i na siamto, wstęg przecinanie, a tyle ludzi w tym nowym wspaniałym świecie nie może bez gumiaków z własnego domu wyjść. Takich małych ulic*, gdzie żadni notable nie zaglądają, bo nie mają po co, jest całe mnóstwo. I one też są wizytówką dobrze zarządzanego miasta.
*Co tu pisać zresztą. Z większym i ważniejszymi drogami też sobie u nas nikt nie radzi, czego dowodem jest ulica Staszica, wołająca pieńkami o pomstę do nieba.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rok temu podobny artykuł był o ul. Makowej, były zapewnienia że na jesień coś się zmieni i co? i nic...
Czy tam nie mają swojej radnej żeby pomogła , na nią głosowali , chyba że na wybory ich nie zawiozła i dlatego zapomniała o nich
Na pewno takich dróg jest wiele, ale dziś współczuję mieszkańcom ulicy Leśnej. Mam nadzieję, że błotnista arteria, nawet tak niewielka, znajdzie się w planach dróg do remontu Urzędu Miejskiego i że to stanie się jeszcze w tym stuleciu. Do autorki - bardzo dobry tekst.
wooooooow! powiem cos w tajemnicy.... Takich ulic jest wiecej a nawet gorszych tu to jest pikus
Rok temu podobny artykuł był o ul. Makowej, były zapewnienia że na jesień coś się zmieni i co? i nic...
Czy tam nie mają swojej radnej żeby pomogła , na nią głosowali , chyba że na wybory ich nie zawiozła i dlatego zapomniała o nich
Na pewno takich dróg jest wiele, ale dziś współczuję mieszkańcom ulicy Leśnej. Mam nadzieję, że błotnista arteria, nawet tak niewielka, znajdzie się w planach dróg do remontu Urzędu Miejskiego i że to stanie się jeszcze w tym stuleciu. Do autorki - bardzo dobry tekst.