Od kilku lat obserwuje się w Polsce stopniowy, acz stały, rozwój strusiomanii. Wiele regionów południowej, ale i centralnej Polski, postawiło na te 100-kilowe ptaszyska, podobnie jak one, tylko pozornie chowając głowę w piasek. Hodowcy, poza zamiłowaniem, liczą na dobry biznes, bo też struś okazuje się być dostarczycielem różnorodnego asortymentu na zyskowną sprzedaż. Nie tylko ma smaczne i zdrowe mięso i wydajne jaja o tych samych walorach. Z jego skóry wyrabia się wykwintną galanterię, czasami nawet meble, a z tej, pokrywającej zrogowaciałymi płytkami kończyny dolne, eksluzywne buty kowbojskie (za kilkaset dolarów w USA). Pióra, dzięki właściwościom elektrostatycznym, z powodzeniem służą optyce i elektronice do usuwania kurzu. Coraz popularniejszy staje się afrodyzjak pozyskiwany ze strusich dziobów i pazura. Ten sam pazur z powodzeniem sprawdza się jako element drogiego naszyjnika lub materiał ścierny (na Dalekim Wschodzie). A ze skorup strusich jaj wykonuje się ozdoby wnętrz, czasami nawet prawdziwe dzieła sztuki. Wreszcie cudownych firan ich rzęs używa się do produkcji luksusowych pędzli malarskich. Te niewątpliwe zalety strusiego towaru najwyraźniej inspirują również naszych powiatowych rolników. Strusie hoduje się w Kątach, Bronisławach,... i w Czystem, u Państwa Nagłowskich. Gospodarstwo Państwa Nagłowskich roi się od zwierząt gęgających, szczekających, miauczących, milczących (w stawie, po którym przechadzać zwykła w celach okrutnych siwa czapla) i... buczących, bo tak strusią mowę określił Paweł Nagłowski. Wszędzie spoczywają posępne głazy i inspirujące kamienie - mały bzik ojca Pawła, Andrzeja, często sprowadzony tu, bez względu na rozmiary, z dalekich krańców Polski. Wśród nich jest biały kamień do złudzenia przypominający strusie jajo. Może znalezienie go było jakimś znakiem... U Nagłowskich mieszkają trzy strusie. Samiec, którego w postaci pisklęcej trzy lata temu zupełnie niespodziewanie dostali od cioci, i dwie samice, które po roku dokupili mu w Piasecznie - żeby nie czuł się samotny (bo struś nie jest monogamistą i właśnie wariant trójkąta stanowi w jego mniemaniu minimalną podstawę do stworzenia rodziny. Kolejna ciekawostka - u strusi to kogut wysiaduje jaja... ale nioską jest samica, tu wszystko w porządku). Od chwili zaskakującego prezentu zaczęli się też zastanawiać, co by z tym wszystkim zrobić, żeby nabrało sensu. Może dlatego, na wszelki wypadek, kupili strusie z wszelkimi certyfikatami i identyfikatorami. Wszystkie należą do odmiany afrykańskich niebieskoszyich (są jeszcze czerwono- i czarnoszyje). Pawłowi, niedawno upieczonemu absolwentowi szkoły ogrodniczej, została powierzona funkcja opiekuna, znawcy i hodowcy domowych strusi. Andrzej ma nadzieję, że jego syn, zdobywszy wiedzę i doświadczenie, będzie mógł za jakieś dwa lata poświęcić się strusiom zawodowo, że stanie się to jego sposobem na życie i zarobkowanie. I Paweł rzeczywiście gromadzi materiały, uczy się, codziennie rano daje strusiom jeść i pić, potem je obserwuje, a wieczorem analizuje strusiowy biznesplan. Przeciętnie dwumiesieczny struś z certyfikatem kosztuje 1400 zł. Dorosłe są znacznie droższe. - Będziecie powiększać tę gromadę? - Nie, chyba że te się rozmnożą, a mamy taką nadzieję - odpowiada Paweł. - A kochają się? - Oj, kiepsko to wygląda. Strasznie się kłócą i podskubują. Niech pani zobaczy, jaki on jest z tyłu łysy. Tak już od roku. Co mu jakieś pióra odrosną, zaraz mu wyrywają. Zwłaszcza ta jedna. A on nie pozostaje dłużny. Po prostu musimy dać im jeszcze trochę czasu. - A jeśli wciąż nie będzie mu się chciało, sprowadzicie jakiegoś bardziej żywiołowego reproduktora? - Na razie poczekamy cierpliwie. - A jak długo żyją strusie? - Ok. 50 lat, choć potrafią dożyć i 80-tki. Czy nasz kogut zdąży dojrzeć, zobaczymy. - Jejku, no chyba zdąży. Ale, mówisz, że są złośliwe? - Samice walczą między sobą, czasami nawet buntują się przeciwko niemu. On oczywiście zawsze wygrywa, bo jest większy, za to one szybciej biegają. Czasami wypadają z budy i on gania je wokół placu dopóty, dopóki się nie zmęczy. Ale to normalne zachowanie strusie. Zwłaszcza w okresie godowym. - Czyli on jednak "czasami coś"? - No tak, często go tam podbiera. Wtedy rozkłada skrzydła, strasząc wszystkich, żeby nie podchodzili, i... buczy. Pewnie nawet teraz mógłby pokazać, co potrafi, ale zobaczył nową osobę i już nic z tego nie będzie. - Rozpoznaje ludzi? - To prawdziwy kogut, wszystko ma pod kontrolą. Trudny charakter, wszystko zależy od jego humoru, czasami jest milszy, czasami po prostu upierdliwy. A one podobnie, zwłaszcza ta jedna. Też potrafi kopnąć. - Kopnąć? - Parę razy od niego dostałem. Kiedyś nawet cztery kopniaki na raz. Ale da się przeżyć. Grunt to się pilnować. Gdy wybieram się do ich budy sprzątać albo po jajka, najpierw patrzę, czy są wystarczająco daleko, a potem pędzę zamknąć drzwi na wybieg. Jeśli nie zdążę, to bieda. Utrzymanie strusi wprawdzie nie jest kłopotliwe, ale nie należy do tanich. Do jedzenia podaje się im suchą paszę, w postaci gotowej do kupienia np. w Kątach (Nagłowscy się tam zaopatrują), przy czym strusie tempo pożerania mają imponujące. Jeden worek - 25 kg (cena średnio - 35 zł), trójka z Czystego potrafi zjeść w niecały tydzień. Żeby było trochę taniej można do niej dosypywać kukurydzę, jęczmień, marchew itp. Zimą dodaje się siano, latem ok. 60% pożywienia powinna stanowić zielenina (również najzwyczajniejsza trawa). A jeśli chodzi o klimat, to poszczycić się mogą odpornością. Wytrzymują nawet do - 40 stopni. Wręcz lepiej znoszą mróz niż upały. Gorzej z wylęgiem. Wymagają odpowiednio przystosowanego do tego miejsca, z całą aparaturą, przede wszystkim inkubatorami do wylęgu. Tylko specjalista może stwierdzić, czy jajo jest zalężone. Ale w Polsce jest już coraz więcej i takich specjalistów, i takich miejsc. - Jeśli już hodować tutaj strusie, to po co? Strusina Zaletą strusiny jest niska zawartość tłuszczów i takaż kaloryczność, a do tego stosunkowo niewielka zawartość cholesterolu i korzystny profil kwasów tłuszczowych. Zawartością białka nie ustępuje wołowinie. A do tego jej spożycie sprawia przyjemność podniebieniu. Jest może mało soczysta, często nawet powoduje uczucie suchości w ustach (podczas przeżuwania), ale też wszystko zależy od jej przyrządzenia (kucharzenie nie może tu trwać zbyt długo). Przepisy podobne jak na wołowinę. - No właśnie, przed kupieniem strusi trzeba się zastanowić, po co. U nas było zupełnie odwrotnie, najpierw je kupiliśmy, a teraz myślimy, co z nimi zrobić. - I jakie opcje bierzecie pod uwagę? - Na dzień dzisiejszy jesteśmy za mięsem. Ewentualnie sprzedaż jaj, albo w celach konsumpcyjnych, albo same wydmuszki. Można też sprzedawać strusie na rozpoczęcie nowych ferm. Tak naprawdę, różne pomysły chodzą nam po głowie, gospodarstwo agroturystyczne też - wylicza Paweł.
- A w pobliżu będzie rynek zbytu na jaja? Strusie jaja Obok zastosowania w piekarnictwie są przedmiotem codziennej konsumpcji. Najprostsze to jaja na miękko (czas gotowania - 45 min.), na twardo (1,30 godz.) i jajecznica (z jednego jaja dla 8-10 osób) - wszystko podobno bardzo smaczne. Jajo strusie waży ok. 1,5 kg. Jest magazynem wielu cennych składników odżywczych, pod względem zawartości cholesterolu w żółtku zbliżone do jaja kurzego, ale, posiadając korzystny profil kwasów tłuszczowych, odznacza się walorami dietetycznymi. Jego obecna polska cena jest wciąż dość wysoka - od 40 do 50 zł, ale kto wie, czy wzmożony rozwój strusiarstwa jej nie obniży. - Wiemy, że w niektórych restauracjach Warszawy podaje się różnie przyrządzone jaja strusie, trochę na zasadach egzotyki, ale że nie bywamy w takich miejscach, jeszcze nie wiemy dokładnie, gdzie, co i jak. Badamy rynek. - A co z wydmuszkami, już je sprzedawaliście? - Nie, przed świętami w ogóle nie mieliśmy jaj. Traf chciał, że w ostatni prima aprilis dopiero udało się znieść pierwsze. Nikt ze znajomych mi nie chciał uwierzyć. Ale teraz już mamy wydmuszki. Zobaczymy, co z nimi zrobimy. Może będziemy sprzedawać jako pisanki. Moja córka ma zdolności plastyczne. Będzie malować - wtrąca Andrzej. Strusie kury znoszą jedno jajko co 48 godzin, tak przez pewien czas, potem robią sobie przerwę i od nowa. Od skorupy do wydmuchy Nie tak łatwo się dobrać do skorupy strusiego jaja. Żeby zrobić wydmuszkę, najlepiej posłużyć się wiertarką. Najkorzystniej zrobić jedną dziurę, bo dwie już obniżają jej wartość. Adekwatnie: im mniejsza dziurka, tym wydmuszka bardziej wartościowa (bo jej walory dekoracyjne są pełniejsze). A potem wbrew pozorom nie dmuchamy, tylko trzęsiemy, aż wytrzęsiemy całą zawartość. (Żeby jajo przepołowić, np. w celu oddzielenia żółtka od białka, polecany jest ząbkowany nóż elektryczny) - Ale nastawiacie się też na mięso. Gdzie je będziecie sprzedawać? - Są już wyspecjalizowane przetwórnie strusiny. - I te strusie, które tu widzę, sprzedacie na mięso? - Nie, te młode... jeśli w końcu kiedyś będą. Bo w ogóle najlepszą, najbardziej pożądaną wielkość ubojową stanowi struś 10-12-miesięczny. Potem być może walory smakowe mięsa są podobne, ale struś nie rośnie - w przeciwieństwie do kosztów. - I co, sprzedaje je się żywe na rzeź, czy samemu zabija? - Można samemu, tylko trzeba to umieć. Strusie się pęta... podcina szyje i... wiesza. - Jak świnie... Bylibyście w stanie to zrobić? - Nie, ja nie - mówi syn. - Nie - kręci głową ojciec. Figa (wszystkie informacje o strusiach pochodzą od Pawła i Andrzeja Nagłowskich).
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze