Wszyscy szukamy Prawdziwej Miłości i chcielibyśmy żyć w szczęściu i pokoju. Ale świat jest pełen oszustwa i zdrady, kłamstwa i przemocy, cierpienia, smutku i zabijania. Dlaczego zło zwycięża?Dlaczego ciemność króluje nad światłem? Dlaczego Bóg na to wszystko pozwala skoro jest Wszechmocny? Biblia odpowiada: Bóg dał człowiekowi wolną wolę, w niczym nas nie ogranicza. Dlaczego człowiek przeważnie wybiera zło - jest pytaniem retorycznym do każdego z nas. Myślami i czynami stworzyliśmy System, który nami rządzi i manipuluje. Świat w którym coraz trudniej jest żyć. Wielu tego nie wytrzymuje, popada w alkoholizm i narkomanię, kończy w szpitalu psychiatrycznym lub popełnia samobójstwo. Inni idą w góry, do lasu, na bieguny, na morza. W miejsca trudno dostępne gdzie nie dotarło jeszcze ZŁO tworzone przez chorą wyobraźnię i psychikę człowieka. Na pustkowiach próbują odnaleźć swe miejsce i dom, zbudować własny świat, odnaleźć szczęście i miłość.
Ja także szukałem Miłości. Tej doskonałej i pięknej. Jak śpiewa Bonnie Tyler: Pragnę i chcę bohatera. Marzyłem aby spotkać kobietę wyjątkową, która mnie zachwyci i zafascynuje. Zawsze podziwiałem ludzi silnych i odważnych. Szczególnie alpinistów, którzy narażali życie aby zdobyć himalajski szczyt. A Gwiazdą alpinizmu była Wanda Rutkiewicz, która jako pierwsza z Polaków zdobyła Mount Everest. W tym samym roku 1978 Polak został Papieżem, a ja ze świadectwem ukończenia Liceum Sztuk Plastycznych wróciłem z Nałęczowa do Sochaczewa. Zacząłem nauczać Taekwondo i Karate w Klubie WIKING, który działa do dziś. Wyczyny polskich alpinistów budziły zachwyt, a piękna Wanda Rutkiewicz królowała w prasie i telewizji. Zaczarowała mnie urodą, inteligencją, kulturą, odwagą i dzielnością. Wreszcie pojechałem do Warszawy zobaczyć jak wygląda Prawdziwa Gwiazda.
Kiedy stanęła za stołem i popatrzyła na nas spokojnie od razu wiedziałem, że to ONA. Wpatrywałem się zaskoczony w cudowną twarz o klasycznych rysach, a ciepły i delikatny głos wprowadził mnie w dziwny trans. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej kobiety. To jest GWIAZDA. Szczupła, delikatna, jakby trochę nieśmiała opowiadała z prostotą, skromnością i ledwo dostrzegalnym zażenowaniem o swoich wspaniałych wyczynach. Piękne, silne dłonie pobrzękiwały bransoletkami kiedy gestykulowała czy poprawiała włosy opadające na twarz. Nie mogłem wyobrazić sobie takiej kobiety dźwigającej plecak, czy balansującej nad przepaścią. Wyglądała jak czarująca dama z arystokratycznego pałacu, machająca jedwabną chusteczką przed tłumem wielbicieli. Pojawiła się przede mną nagle jak Królewna z bajki. Zakochałem się. To była MIŁOŚĆ.
Zacząłem chodzić po górach. Ukończyłem kurs wspinaczki i dostałem Kartę Taternika. Wanda wyjeżdżała w góry i zdobywała kolejne szczyty. Jeździłem do Klubu Wysokogórskiego w Warszawie na każde spotkanie. Zdobyłem już wtedy czarny pas mistrza Taekwondo, ale przy Wandzie czułem się nikim. Chciałem coś zrobić aby mnie dostrzegła, zauważyła w tłumie. Pragnąłem się wyróżnić, zwrócić na siebie uwagę. Wiedziałem, że nigdy nie będę wybitnym alpinistą. Nie mogłem pójść z Wandą w Himalaje. Trzeba było znaleźć inne rozwiązanie. Wymyśliłem rejs kajakiem przez Bałtyk czego jeszcze nikt nie dokonał i zwróciłem się do Wandy o pomoc w organizacji. I nie zawiodłem się. Wszystkie kluby, związki sportowe i instytucje państwowe wyśmiały mój pomysł i odmówiły pomocy. Ale Wanda podała mi rękę: Skoro wszyscy odmówili to ja ci pomogę. Byłem Szczęśliwy, żyłem w natchnieniu, niczego się nie bałem. Nie przerażało mnie morze, sztormy, niebezpieczeństwo, ryzyko i śmierć. Nie bałem się całej armii urzędników blokujących każde śmiałe przedsięwzięcie. Myślę, że podobnie czuł Krzysztof Kolumb mając wsparcie Królowej Izabelli. Był gotów żeglować na kraniec świata. Ja miałem poparcie najlepszej i najpiękniejszej alpinistki, mojego Ideału, mojej Miłości i gotów byłem na wszystko. Historia opowiada o Polakach - Romantykach jak pod wpływem idei czy miłości dokonywali niezwykłych czynów. Za króla i Ojczyznę z husarskimi skrzydłami jak armia aniołów rozpędziliśmy wielotysięczne hordy Turków i Tatarów. Jako Gwardia Napoleona, słynni Szwoleżerowie walczyliśmy z całą Europą za Cesarza i wolność Ojczyzny. IDEA i MIŁOŚĆ nie ma granic. Czułem, że gdyby zaszła potrzeba oddałbym z radością życie za Wandę - tłumaczyłem kiedyś Michałowi, mojemu synowi chrzestnemu, który nie mógł tego zrozumieć - a gdyby spadała skoczyłbym za Nią w przepaść i bylibyśmy już razem na zawsze, szczęśliwi.
W trzeciej próbie przepłynąłem kajakiem Bałtyk. Wanda wciąż chodziła na wyprawy. Kiedyś poprosiłem, aby zabrała mnie ze sobą choćby jako tragarza. I zgodziła się. Czekałem na odpowiednią okazję ale przeczuwałem jednocześnie, że kiedyś nie powróci z wyprawy. I stało się pewnego dnia, to co musiało kiedyś nastąpić. Wanda pozostała na zawsze na górze Kangczendżonga. Na moje nieszczęście beze mnie. A gdyby mnie zabrała bylibyśmy już razem - NA ZAWSZE!
Błąkam się od tego czasu samotnie po świecie próbując spełniać swe obowiązki wobec Boga i Ojczyzny. I budzę się każdego dnia ze świadomością, że utraciłem MIŁOŚĆ na zawsze i w tym świecie nigdy jej nie odnajdę. Czy warto więc dalej żyć! Odszedł już świat bohaterów mojej młodości, a ten w którym żyjemy stał się niezrozumiały, paranoiczny i często przypomina dom dla obłąkanych. Nie ma już rycerzy i warstwy szlachetnych. Są bankierzy, przedsiębiorcy, biznes, pieniądze i wynaturzona demokracja. Wszystko można kupić i sprzedać a na każdym kroku bezprawie. Nie ma Idei, wyższych wartości, głębszego sensu. Nie ma żadnego celu oprócz walki o byt. A przede wszystkim nie ma MIŁOŚCI. Być może Bóg i Ojczyzna, Honor i Prawda pozostaną już tylko jako mity w legendach.
Jesteśmy dziećmi Boga – jak mówi Biblia - a Bóg jest Miłością. Czy bez Miłości jesteśmy jeszcze ludźmi czy osobowymi robotami? Bóg daje nam Prawo do życia w Miłości. Szukajmy więc z otwartym sercem, a być może pojawi się przed nami, któregoś dnia jak Złota Rybka czy Królewna z bajki. I od tej chwili nasze życie odmieni się na zawsze.
Czas upływa coraz szybciej. Jak pokazuje film Incepcja i głoszą wszystkie Wschodnie nauki życie jest tylko snem. Mam niezbite przekonanie i wewnętrzną pewność, że już wkrótce rozstanę się z tym niedoskonałym, paranoicznym światem całkowicie bez żalu oraz z westchnieniem ulgi i obudzę się z wykasowaną pamięcią już w INNYM ŚNIE. Być może spełni się moje marzenie i będzie to Kraina Śniegu i Lodu, gdzie razem z Wandą będziemy szli przez lodowiec, trzymając się za ręce otoczeni Boską Miłością w kierunku złotym światłem lśniącego szczytu wyłaniającego się z Otchłani Kosmicznej Wieczności.
DLA WANDY
Wymyśliłem Cię w snach i marzeniach - nocami,
Podziwiałem przepiękną jak Diana - z zachwytu oniemiały,
Jak szybko więdną róże tak szybko odeszłaś,
To Góry mi Ciebie zabrały!
Pustką zieją ulice i sady kwitnące i domy
Wiem, dla wielu świat jest zawsze wspaniały,
To Twój uśmiech obudził mnie ze snu do czynu.
Ale Góry mi Ciebie zabrały!
Nie wierzyłem, że istniejesz naprawdę, tak blisko,
Czy przypadkiem Nasze Drogi się splątały?
Nie zdążyłem pokochać Cię bardziej, strzec mocniej!
Białe Góry mi Ciebie zabrały!
Przyjdź, obejmij - krzyczą ręce wyciągnięte, błagające,
Jak kwiat rosy, ciepła ust pragnę z tęsknoty oszalały,
Wreszcie ze skał podniebnych zeszłaś dumnie jak Bogini!
Ale Góry mi Ciebie zabrały!
Tak, to TY! Czułem sercem ujrzawszy postać cudowną,
Oczy skrzyły nieziemsko a srebrne bransoletki dźwięczały
Jak dzwoneczki, gdy pięknymi dłońmi włosy poprawiałaś zalotnie,
No i Góry mi Ciebie zabrały!
Nie powiedziałem - żegnaj! I wybiegłaś z plecakiem,
Czekałem a dni smutne tak wolno upływały,
I nie mogę dać Ci kwiatów raz jeszcze.
Bo Góry mi Ciebie zabrały!
Nie pragnąłem nigdy niczego tak bardzo jak iść z Tobą
Przez lodowiec, choćby się lawiny kamienne staczały
Wprost na nas. I przez śnieg kopny brnąc ściskając za rękę.
Lecz Góry mi Ciebie zabrały!
Dałaś mi siłę i wiarę, że nie drżałem przed niczym,
Śmiałem się choć mój tonący okręt już fale zalewały,
Oddychałem spokojnie, bo byłaś przy mnie jak Anioł.
I przeżyłem a Ciebie Góry zabrały!
Czy kochałem za mało? Czy za mało pragnąłem?
Czy ten świat jest tak niedoskonały?
Nagle zgasło ognisko, spadły gwiazdy, znikł sen.
Kiedy Góry mi Ciebie zabrały!
Kto z Was kochał? Ja spotkałem mój IDEAŁ! Cóż na krótko,
Patrzcie za czym goni tłum bezmyślny, ogłupiały,
Dziś już nie wiem czy kwitną barwne kwiaty na łąkach?
Wczoraj Góry mi Ciebie zabrały!
Stoją drzewa jak rzeźby, szepczą cicho gałązki,
Nocą pragnę by ze mną płakały,
I przeklinam wschód słońca - po co budzi mnie rano,
Przecież Góry mi Ciebie zabrały!
Bezsens zajęć codziennych miota tak jak sztorm łodzią,
Tylko wino pomaga jeśli chcę by wspomnienia wracały,
Ale one do krwi ranią duszę bezbronną,
No bo Góry mi Ciebie zabrały!
Dokąd iść, którą drogą? Pytam często sam siebie?
Cały świat nasz dzikie wiatry rozwiały,
Po co walczyć, zwyciężać? Przecież nie mam już Ciebie.
Po co Góry mi Ciebie zabrały?
Czemu żadna kobieta nie potrafi popatrzeć
W moje oczy jak Ty? By znów flety zagrały,
Czy to kara za grzechy z poprzedniego wcielenia?
Że góry mi Ciebie zabrały!
Wiem, że śpiąc czekasz w skutej lodem krainie,
Jak Królewna - Przyjdź - słyszę. A dzień będzie wspaniały,
Gdy pod śniegiem odnajdę Twą rękę już na zawsze!
Czy naprawdę Ciebie Góry zabrały?
Przeznaczenia zmienić podobno nie można, ale
Niech Bóg da mi siłę a pójdę jak Herkules zuchwały,
Wtargnę w piekła otchłanie i wyrwę Cię Hadesowi!
Chociaż Góry mi Ciebie zabrały!
Nikt nie wierzy poważnie w niebo, raj, życie wieczne,
Drżą grzesznicy przed śmiercią. Czemu mnie oszczędzały
Diabły? Choć szukałem jej pragnąc dotrzeć szybko do Ciebie.
Zmusić Góry by mi Cię oddały!
Minął bunt. W duszy spokój. Pojednałem się z Panem,
Losem, ludźmi i światem gdy włosy mi posiwiały,
Dziś już pragnę jedynie oraz błagam wciąż Bogów
Aby Góry mnie do Ciebie zabrały!
Krzysztof Buczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze