Reklama

Walka o ogień

Tygodnik Echo Powiatu
06/04/2005 13:38
Wypalanie traw jest jednym z najbardziej absurdalnych problemów naszego kraju. W pewnym sensie wyniszczające Polskę afery, korupcja, wadliwie działający wymiar sprawiedliwości, kryzysy polityczne przerażają mnie daleko mniej, niż ten, na wskroś idiotyczny, wandalizm. Dlatego bardziej, że wspomniane brudne sprawki mają mimo wszystko swoje racjonalne motywy, jak chęć zdobycia pieniędzy czy władzy. Wypalanie traw natomiast przynosi same szkody wszystkim bez wyjątku łącznie z inicjatorami tych akcji i nie ma nawet cienia uzasadnienia.
Od lat fachowcy, media i władze tłumaczą, że działanie to nie ma najmniejszego sensu przede wszystkim z punktu widzenia sztuki rolniczej, że jedynie wyjaławia ziemię, niszcząc przy tym wiele gatunków roślin i zwierząt, zaburzając tym samym działanie ekosystemów. Z kolei z etycznego punktu widzenia jest to już nie tylko głupota, ale okrucieństwo wyrządzane Bogu ducha winnym ptakom, jeżom, zającom, mrówkom, pszczołom i innym owadom.
Inicjatorami większości podpaleń są, niestety, rolnicy. Ci rolnicy, którzy podkreślają nieustannie swą więź i zrozumienie ziemi i natury. Jest to jeden z mitów naszego kraju, którego już chyba nie zdołamy obalić.
I tak na wiosnę, zamiast cieszyć się budzącą się do życia przyrodą, słońcem i ciepłem, musimy obserwować ten nieustanny pożar. Pożar, za którego gaszenie płacimy wszyscy ogromne pieniądze. W poświątecznych dniach jest to w zasadzie jedyne zajęcie dla strażaków, którzy każdego dnia muszą wyjeżdżać do podobnych wypadków dziesiątki razy.
Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem, w powietrzu roiło się od owadów. Ale kto z czytelników widział w ciągu ostatnich lat pazia królowej, rusałkę pawika, chrabąszcza majowego? Dzisiaj trudno już uświadczyć choćby bąka czy pospolitego bielinka. Skądś się przecież bierze ten zubażający nasze życie BRAK. Nie jestem oczywiście fachowcem ochrony środowiska, ale przecież te niepokojące zmiany są widoczne gołym okiem.
Scharakteryzowanie samego zjawiska wypalania od strony psychologicznej jest stosunkowo proste. Rządza nim te same atawizmy, które kierują na przykład wandalami niszczącymi zieleń. Tymi, którzy dokładają wszelkich starań, aby usunąć, co się tylko spod ziemi wychyli. Czytelnicy „Echa” znają ten temat z wielu artykułów, jakie ukazywały się w ostatnich numerach. Jednak z uwagi na fakt, że atawizmu tego nie da się wyplenić perswazją i pouczeniami potrzebne są działania prawne. Bardzo dobrze, że tematem interesuje się Unia Europejska, że z wypalaniem trawy może łączyć się możliwość pozbawienia dopłat bezpośrednich. Pracownicy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa już współpracują w tym zakresie ze strażą pożarną, ale to nie wystarczy. W zwalczanie plagi powinny włączyć się aktywnie samorządy, policja, sądy i wszyscy, którym leży na sercu to, jak wygląda nasz wspólny świat. Nie powinniśmy się obawiać sięgania po telefon i informowania o podpaleniach. O ile w przypadku, kiedy trawy wypalają na własnych gruntach rolnicy ustalenie sprawców podpaleń jest stosunkowo proste, to w innych sytuacjach nasza szybka i konsekwentna reakcja daje choćby cień szansy na ustalenie i ukaranie sprawców. Bo oczywiście obarczanie winą jedynie rolników byłoby nieuczciwością. Często są to dzieci, czy rozwydrzeni, niedorozwinięci moralnie dorośli. Tak jest prawdopodobnie w przypadku traw wypalanych nad Bzurą i Utratą.
Nie można również nie postawić pytania, co w czasie pożogi robią pracownicy samorządowi zajmujący się ochroną środowiska, powiatowi, miejscy i gminni. Powinni być na linii frontu, bo to nie są żarty, to jest wojna o obraz tego kraju.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-04-06 00:00:00

    Proszę Pana,

    na pewno lekarstwem na śmieci nie jest ich palenie tam, gdzie się je znajdzie. Poza tym ich duża część to puszki, konserwy, itp. Nie mówiąc o o substancjach, których palenie jest niezwykle niebezpieczne dla środowiska, bo wydzielające się w tym procesie substancje są niezwykle toksyczne. Dziwi mnie Pańska wypowiedź tym bardziej, że pracuje Pan jako strażnik miejski. Przykro, że tak spokojnie mówi Pan o paleniu żywych istot wraz ze śmieciami. W takim razie lepiej niech już sobie będą te śmiecie. Rozwiązanie probelmu próbuję znaleźć w tekście. Oczywiście zgadzam się z Panem, że podpalenia "rolnicze" to tylko część problemu. Potrzebne są tutaj zdeterminowane działania, także prewencyjne wszystkich służb, a przede wszystkim samorządów. Zza biurka się tego na pewni nie załatwi. Z szcunkiem

    autor

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bodep 2005-04-06 00:00:00

    Wg. mnie wiekszości sprawcami podpaleń traw są nie rolnicy tylko jacys gówniarze-piromani, bo trudno mi uwierzyć , że rolnicy przyjechali ze wsi aby podpalic trawe na podzamczu , na łąkach , nad bzurą czy nasypy drogowe przy moscie.
    Ale jakos sie tak utarło od lat w TV i radiu , że rolnicy wypalaja wiosna swoje pola, a palą się co roku głownie nieużytki , i miejsca tzw." niczyje". Zreszta można by sie podpytać strażaków czy pali sie na polach rolników czy też nie.
    Ja też nie jestem za wypalaniem , ale czasami jak sie wybiorę na ryby nad Bzurę i widzę , szczególnie wiosną jak opadnie woda i zostawi tysiące plastikowych butelek i innych smieci na przybrzeżnych trawach to az mnie korci aby podpalić tą trawe , niech się to wszystko spali. Bo szans nie ma żadnych , że Burmistrz lub Wójt przysle ekipy np. bezrobotnych do sprzatania brzegów. To wszystko zostanie dla nastepnych pokoleń - chyba , że jakiś "piroman" przyjdzie i nie wytrzyma i podpali to całe smietnisko - wtedy plastikowe butelki znikna do nastepnego przyboru wody, niestety razem ze wspomnianymi w art. jeżami , mrówkami i innymi takimi..............
    Zresztą szkoda , że ostatnio nie wziąłem ze soba oparatu, będąc w za mostem w Mistrzewicach zobaczyłem na łace jak okiem sięgnąć linie z butelek , plastików itp. po prostu opadła woda i pozostawiła po sobie "piekny " ślad. Mam propozycje dla dzienikarzy naszych gazet o kilka fotek tego "pieknego" zjawiskla , może znajdzie sie jakiś sposób na oprzatniecie tego wszystkiego. A może ktos zna jeszcze "piekniejsze" miejsca pod tym wzgledem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama