Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Proszę Pana,
na pewno lekarstwem na śmieci nie jest ich palenie tam, gdzie się je znajdzie. Poza tym ich duża część to puszki, konserwy, itp. Nie mówiąc o o substancjach, których palenie jest niezwykle niebezpieczne dla środowiska, bo wydzielające się w tym procesie substancje są niezwykle toksyczne. Dziwi mnie Pańska wypowiedź tym bardziej, że pracuje Pan jako strażnik miejski. Przykro, że tak spokojnie mówi Pan o paleniu żywych istot wraz ze śmieciami. W takim razie lepiej niech już sobie będą te śmiecie. Rozwiązanie probelmu próbuję znaleźć w tekście. Oczywiście zgadzam się z Panem, że podpalenia "rolnicze" to tylko część problemu. Potrzebne są tutaj zdeterminowane działania, także prewencyjne wszystkich służb, a przede wszystkim samorządów. Zza biurka się tego na pewni nie załatwi. Z szcunkiem
autor
Wg. mnie wiekszości sprawcami podpaleń traw są nie rolnicy tylko jacys gówniarze-piromani, bo trudno mi uwierzyć , że rolnicy przyjechali ze wsi aby podpalic trawe na podzamczu , na łąkach , nad bzurą czy nasypy drogowe przy moscie.
Ale jakos sie tak utarło od lat w TV i radiu , że rolnicy wypalaja wiosna swoje pola, a palą się co roku głownie nieużytki , i miejsca tzw." niczyje". Zreszta można by sie podpytać strażaków czy pali sie na polach rolników czy też nie.
Ja też nie jestem za wypalaniem , ale czasami jak sie wybiorę na ryby nad Bzurę i widzę , szczególnie wiosną jak opadnie woda i zostawi tysiące plastikowych butelek i innych smieci na przybrzeżnych trawach to az mnie korci aby podpalić tą trawe , niech się to wszystko spali. Bo szans nie ma żadnych , że Burmistrz lub Wójt przysle ekipy np. bezrobotnych do sprzatania brzegów. To wszystko zostanie dla nastepnych pokoleń - chyba , że jakiś "piroman" przyjdzie i nie wytrzyma i podpali to całe smietnisko - wtedy plastikowe butelki znikna do nastepnego przyboru wody, niestety razem ze wspomnianymi w art. jeżami , mrówkami i innymi takimi..............
Zresztą szkoda , że ostatnio nie wziąłem ze soba oparatu, będąc w za mostem w Mistrzewicach zobaczyłem na łace jak okiem sięgnąć linie z butelek , plastików itp. po prostu opadła woda i pozostawiła po sobie "piekny " ślad. Mam propozycje dla dzienikarzy naszych gazet o kilka fotek tego "pieknego" zjawiskla , może znajdzie sie jakiś sposób na oprzatniecie tego wszystkiego. A może ktos zna jeszcze "piekniejsze" miejsca pod tym wzgledem
Proszę Pana,
na pewno lekarstwem na śmieci nie jest ich palenie tam, gdzie się je znajdzie. Poza tym ich duża część to puszki, konserwy, itp. Nie mówiąc o o substancjach, których palenie jest niezwykle niebezpieczne dla środowiska, bo wydzielające się w tym procesie substancje są niezwykle toksyczne. Dziwi mnie Pańska wypowiedź tym bardziej, że pracuje Pan jako strażnik miejski. Przykro, że tak spokojnie mówi Pan o paleniu żywych istot wraz ze śmieciami. W takim razie lepiej niech już sobie będą te śmiecie. Rozwiązanie probelmu próbuję znaleźć w tekście. Oczywiście zgadzam się z Panem, że podpalenia "rolnicze" to tylko część problemu. Potrzebne są tutaj zdeterminowane działania, także prewencyjne wszystkich służb, a przede wszystkim samorządów. Zza biurka się tego na pewni nie załatwi. Z szcunkiem
autor
Wg. mnie wiekszości sprawcami podpaleń traw są nie rolnicy tylko jacys gówniarze-piromani, bo trudno mi uwierzyć , że rolnicy przyjechali ze wsi aby podpalic trawe na podzamczu , na łąkach , nad bzurą czy nasypy drogowe przy moscie.
Ale jakos sie tak utarło od lat w TV i radiu , że rolnicy wypalaja wiosna swoje pola, a palą się co roku głownie nieużytki , i miejsca tzw." niczyje". Zreszta można by sie podpytać strażaków czy pali sie na polach rolników czy też nie.
Ja też nie jestem za wypalaniem , ale czasami jak sie wybiorę na ryby nad Bzurę i widzę , szczególnie wiosną jak opadnie woda i zostawi tysiące plastikowych butelek i innych smieci na przybrzeżnych trawach to az mnie korci aby podpalić tą trawe , niech się to wszystko spali. Bo szans nie ma żadnych , że Burmistrz lub Wójt przysle ekipy np. bezrobotnych do sprzatania brzegów. To wszystko zostanie dla nastepnych pokoleń - chyba , że jakiś "piroman" przyjdzie i nie wytrzyma i podpali to całe smietnisko - wtedy plastikowe butelki znikna do nastepnego przyboru wody, niestety razem ze wspomnianymi w art. jeżami , mrówkami i innymi takimi..............
Zresztą szkoda , że ostatnio nie wziąłem ze soba oparatu, będąc w za mostem w Mistrzewicach zobaczyłem na łace jak okiem sięgnąć linie z butelek , plastików itp. po prostu opadła woda i pozostawiła po sobie "piekny " ślad. Mam propozycje dla dzienikarzy naszych gazet o kilka fotek tego "pieknego" zjawiskla , może znajdzie sie jakiś sposób na oprzatniecie tego wszystkiego. A może ktos zna jeszcze "piekniejsze" miejsca pod tym wzgledem