Nie jest odkryciem, że wszelkie podtopienia, zalania czy choćby tworzenie się nieprzejezdnych mikro jezior na ulicy są wynikiem tegorocznej aury, która obecnie bardziej przypomina klimat równikowy niż umiarkowany. Jednak nie można całej winy zrzucić na złą pogodę.
Konsekwencją ostatnich podtopień było spotkanie Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej w Starostwie Powiatowym w Sochaczewie z dn. 26 czerwca br., która starała się znaleźć odpowiedź na pytanie, co spowodowało tak dramatyczną sytuację w naszym regionie. Motywem przewodnim były kwestie związane z melioracją naszego regionu, która pozostawia niewątpliwie wiele do życzenia. Oczywiście my, jako mieszkańcy, dopatrujemy się winy służb i rządzących, że rowy melioracyjne nie odprowadzają prawidłowo nadmiaru opadów lub rozlewisk. Uczestnicy spotkania poszerzyli krąg winnych.
Wnioski, które nasuwały się podczas panelu dyskusyjnego, są druzgocące. Według dyskutantów w wielu przypadkach podtopień i zalań winni są sami mieszkańcy, którzy dopuścili się grzechu zaniedbania, lub wręcz świadomego zasypania (np. przy budowie podjazdu do działki) rowów melioracyjnych. Zdarzało się również, że w miejscach, gdzie pierwotnie podczas planowania melioracji było pole, teraz jest sad, którego korzenie skutecznie utrudniają odprowadzanie nadmiaru wody. Znane są przypadki odprowadzania fekaliów z szamb do kanałów melioracyjnych. Ale to nie wszystko…
Dużym problem stanowią bobry. Na spotkaniu Rady Powiatowej został zgłoszony wniosek do ministra o zmniejszenie ich populacji. W mniemaniu zwykłego obywatela bóbr to włochate stworzonko, które buduje sobie tamy z drewna i ogólnie jest nieszkodliwe. Tymczasem, taka tama skutecznie potrafi zablokować, spiętrzyć lub nawet zmienić nieco bieg rzeki, a wówczas o nieszczęście powodziowe łatwo. Bobry oczywiście mieszkają w norach, a kopią je… w wałach przeciwpowodziowych, które są rozkruszane i nasiąkają od środka, stając się łatwiejszymi do rozmycia.
Wspomniane spotkanie Rady Powiatu MIZ dowodzi zaangażowania wójtów i pracowników państwowych w sprawy związane z prawidłową gospodarką wodną regionu. Rozmowy toczyły się bardzo emocjonalnie z widoczną chęcią jak najszybszego poprawienia sytuacji wielu rodzin w powiecie sochaczewskim , które są zagrożone lub już doświadczyły wodnej klęski.
Na pochwałę zasługuje merytoryka dyskusji – nie zabrakło uderzenia się w piersi urzędników, którzy sami przyznali, że pewne przepisy regulujące gospodarkę melioracyjną mają się nijak do rzeczywistości. Dla przykładu: Jeśli w rowie melioracyjnym dziko urosło drzewo, to zamiast jak najszybciej się go pozbyć i udrożnić prześwit, musimy najpierw wystąpić o zgodę na jego wycięcie, a tak uzyskane drewno również z zachowaniem odpowiednich procedur sprzedać.
Również fakt, że przedwojenna melioracja była zasypywana, tworząc działki, na które Urzędy wydawały pozwolenia budowlane, nie umknął uwadze Starostwa. Są to zaniedbania wcześniejszych władz czy nawet ustrojów, które teraz nasi radni będą chcieli wyprostować. Przedwojenna melioracja była dobra, trzeba ją jedynie przywrócić do życia.
Jest to zadanie alternatywne, do tworzenia nowych rowów melioracyjnych. Można oczywiście na nowo tworzyć kanały odprowadzające wodę, jednak koszt melioryzacji jednego ha ziemi to wydatek rzędu 12-20 tys. Złotych, z czego 20% musiałby pokrywać właściciel gruntu.
Podstawą jest, by mieszkańcy nie mieli sobie nic do zarzucenia i zaprzestali praktyk, które prowadzą do zapychania, bądź zanikania rowów melioracyjnych. Koniecznie też trzeba się tymi kwestiami zajmować w porze suchej, kiedy nie mamy problemów z narastającą falą, a nie w czasie kiedy już dochodzi do tragedii – brzmiały wnioski prelegentów.
Macieja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szanowna Redakcjo, a może napisali byście np. kto w tym spotkaniu uczestniczył? Ja chyba nikogo ze zdjęć nie rozpoznałem. Kto był inicjatorem powyższego spotkania i tak właściwie to jaki był jego temat? Jaki skutki dla mieszkańców całego powiatu miały ostatnie deszcze?
Jakoś mi tu trochę brakuje informacji w informacji. ;)
Z tego co wiem ul. Wyszogrodzka jest w zarządzie drug wojewódzkich i to Urząd Marszałkowski ponosi odpowiedzialność za jej stan, a w tym również pobocza gdzie są zlokalizowane rowy. Jeśli się mylę to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu za co z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
Krzysiek K.
ale dzięki allachowi nie rozmyło nam pagórka zamkowego-5 milionów nie jest rzucone w błoto,z ulicy ścieknie i będzie sucho
"Motywem przewodnim były kwestie związane z melioracją naszego regionu, która pozostawia niewątpliwie wiele do życzenia. Oczywiście my, jako mieszkańcy, dopatrujemy się winy służb i rządzących, że rowy melioracyjne nie odprowadzają prawidłowo nadmiaru opadów lub rozlewisk. Uczestnicy spotkania poszerzyli krąg winnych".
Chyba służby powinny na bieżąco monitorować stan tych urządzeń. Nie jest wielką filozofią wysłać samochód na objazd terenu po to by sprawdził czy np. przepusty nie są zamulone.
Jednak tych co zasypali rowy melioracyjne nikt wysiedlał za karę nie będzie a już na pewno nie zmniejszał ich populacji.
Co do czytania ze zrozumieniem jakiego uczą w szkole to owszem ze zrozumieniem takim jak rozumienie nauczyciela.
"Wnioski, które nasuwały się podczas panelu dyskusyjnego, są druzgocące. Według dyskutantów w wielu przypadkach podtopień i zalań winni są sami mieszkańcy, którzy dopuścili się grzechu zaniedbania, lub wręcz świadomego zasypania (np. przy budowie podjazdu do działki) rowów melioracyjnych. Zdarzało się również, że w miejscach, gdzie pierwotnie podczas planowania melioracji było pole, teraz jest sad, którego korzenie skutecznie utrudniają odprowadzanie nadmiaru wody".
To fragment tekstu. Wy zauważyliście tylko bobry. Ludzie, czy wy nie umiecie czytać? W szkole nauczyciele walczą by uczniowie czytali teksty ZE ZROZUMIENIEM. Trzeba było uważać na lekcjach.
Kacperskyy to jest naprawdę dobre określenie "matoły”. Niestety już tak to na tym świecie jest, że zawsze będzie winien ten kto się bronić nie może jak napisał Daniel5. Jakże łatwo jest im obwiniać i wydawać wyroki śmierci na słabsze bezbronne istoty. A kaci już rączki zacierają :(
Wina leży po stronie głupoty, nieudolności i niewiedzy człowieka a nie bobrów. Jest wiele innych sposobów bronienia się i zapobiegania podtopieniom. Nawet tym spowodowanym przez zbudowane przez bobry tamy. Wystarczy poszukać ale po co jak można zapłacić komuś kto sobie dla przyjemności wymorduje trochę zwierzątek.
Pewnie że bobry. Zawsze jest winny ten kto nie może się bronić!!!To ludzie są winni a głównie urzędnicy.Pozd.Daniel
i za to dostaja kase???? narady i oskarzenia bobrow??? przeciez to juz tylko smiac sie pozostaje...
nieeee no to juz przesada! nie wierze! :) te matoły nie maja juz na kogo zrzucac winy to zrzucaja na ... bobry?? moze one tez sa winne kryzysu gospodarczego oraz tak marnej jakosci zarzadzania tym miastem.... z pewnoscia niedlugo doczekamy sie kolejnych zarzutow.. dla bocianow, lisow czy sarenek... :)
Szanowna Redakcjo, a może napisali byście np. kto w tym spotkaniu uczestniczył? Ja chyba nikogo ze zdjęć nie rozpoznałem. Kto był inicjatorem powyższego spotkania i tak właściwie to jaki był jego temat? Jaki skutki dla mieszkańców całego powiatu miały ostatnie deszcze?
Jakoś mi tu trochę brakuje informacji w informacji. ;)
Z tego co wiem ul. Wyszogrodzka jest w zarządzie drug wojewódzkich i to Urząd Marszałkowski ponosi odpowiedzialność za jej stan, a w tym również pobocza gdzie są zlokalizowane rowy. Jeśli się mylę to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu za co z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
Krzysiek K.
ale dzięki allachowi nie rozmyło nam pagórka zamkowego-5 milionów nie jest rzucone w błoto,z ulicy ścieknie i będzie sucho