Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Słamowirze świetny artykuł.
Rozbawił mnie po pachy, choć cztery lata temu byłam taką naiwną "kupą wyborczą" i do śmiechu mi nie było. Poważnie podeszłam do wyborów i wyborców. Wszystko wydawało się takie łatwe i w zasięgu ręki. Profesjonalne spotkania, rozmowy, debaty z których praktycznie nic nie wynikało. Chyba dopiero na około 2 tygodnie przed wyborami mogłam zapoznać się z programem tego "ugrupowania". Świetne lecz puste hasła wyborcze, ale nie to jest najważniejsze. Cieszy i śmieszy mnie Pana optymizm co do tłumów wyborców tej rodziny, przyjaciół, znajomych i pociotków. Jak życie pokazuje właśnie wtedy możemy zobaczyć jak to naprawdę wygląda. Dzwoniąc do potencjalnych wyborców-rodziny takie oto usłyszałam odpowiedzi: "gdzie ty się tam pchasz", "za wysokie progi na twoje nogi", "a wiesz pewien Pan X to postawił nam 2 skrzynki wódki żeby na niego głosować". W tym momencie "zamarłam" - czar prysł i mimo deklaracji decydentów ugrupowania z którego startowałam iż wszystkim kandydatom po wyborach pomogą straciłam nadzieję. Pan X od dwóch skrzynek wódki ma się dobrze. Ja zostałam "z ręką w nocniku", obiecanki stały się sasankami, rodzina patrzy z drwiącym uśmiechem.
Pozdrawiam, tym razem nie dam się zwariować!
Zosia
Panie Słamowirze świetny artykuł.
Rozbawił mnie po pachy, choć cztery lata temu byłam taką naiwną "kupą wyborczą" i do śmiechu mi nie było. Poważnie podeszłam do wyborów i wyborców. Wszystko wydawało się takie łatwe i w zasięgu ręki. Profesjonalne spotkania, rozmowy, debaty z których praktycznie nic nie wynikało. Chyba dopiero na około 2 tygodnie przed wyborami mogłam zapoznać się z programem tego "ugrupowania". Świetne lecz puste hasła wyborcze, ale nie to jest najważniejsze. Cieszy i śmieszy mnie Pana optymizm co do tłumów wyborców tej rodziny, przyjaciół, znajomych i pociotków. Jak życie pokazuje właśnie wtedy możemy zobaczyć jak to naprawdę wygląda. Dzwoniąc do potencjalnych wyborców-rodziny takie oto usłyszałam odpowiedzi: "gdzie ty się tam pchasz", "za wysokie progi na twoje nogi", "a wiesz pewien Pan X to postawił nam 2 skrzynki wódki żeby na niego głosować". W tym momencie "zamarłam" - czar prysł i mimo deklaracji decydentów ugrupowania z którego startowałam iż wszystkim kandydatom po wyborach pomogą straciłam nadzieję. Pan X od dwóch skrzynek wódki ma się dobrze. Ja zostałam "z ręką w nocniku", obiecanki stały się sasankami, rodzina patrzy z drwiącym uśmiechem.
Pozdrawiam, tym razem nie dam się zwariować!
Zosia