Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
i rzeknął smok!,,pora niepora kaczor siadaj i pij bo i chwila odpowiednia i miejsce""Nasz figlarz wspomina stare dzieje jak to było!troche szacunku!!!na to kaczor przysiadł na pieńku sosnowym i odchylił głowę do tyłu łapiąc siorczystego łyka z maniorki ruska i powiedział,,za stare czasy Andrzej""na to Andrzej zapłakał bardziej...
Gawenda obudziła Kaczoka! Kaczor wstał bardzo wkurzony i łeb miał ptak nasz swój rozjuszony! Wściekłym głosem nam on zaryczał by Andrzej se poszedł i nie psuł mu zwyczaj! Pora już bowiem była tak późna, że wszyscy już spali i mocno chrapali!!!!
Plutonowy Rusek dla tego się tak rozjuszył, bo wspominał stare dobre czasy, jak to spirytus z karnistra popijał wraz ze swoimi kompanami. a i andrzej nie był mu dłużny swoimi opowieściami o samogonach pędzonych w przepastnych kniejach, o całodniowych nagonakach urządzanych na rozjuszone króliki, wściekłe nutrie i bestialskie krety. "ehh, to były czasy, aż się łezka w oku kręci.." powiedział Andrzej i cichutko zapłakał.
"Pan Andrzej był osobą niezwykłą! Lubiał śmiać i chloć! Aczkolwiek o czymś myślał!" Na co plutonowy Rusek do niego rzekł: Panie! Nie Przerywaj panie! Nie widzisz że o locie trans syberyjskim gadamy! Tym czasem został obudzony rozjuszony smerf-złośliwy Kaczor!
...po wypowiedzeniu tych słów smok jeszcze raz przytulił i ucałował plutonowego ruska.na to rusek bo był to człek wrażliwy aż łza mu sie zakreciła,powiedział do smoka ,,mordo ty moja""po czym odpioł manierkie i z wlanym do srodka snem sołtysa poczestował smoka i zasiedli kompani przy ognisku gdzie jedli pili gawędzili a końca tych rozmów nie było widać,lecz ową rozmowe przerwał o to miejscowy figlarz,dusza towarzystwa pan andrzej...
....ogon smoka został w ten sposób uratowany.
Tymczasem gen. Jedenaściepięset dał komedne "w prawo zwrot , naprzód marsz" i kolumna wraz ze smokiem ruszyła przed siebie.
Wieczorem w obozie siedzac przy ognisku Smok z Jaczna podpełzł do plutonowego Ruska, ucałował go smoczym zwyczajem ( oblizał mu japę swoim podwójnym soczystym ozorem:)) i powiedział:
-Jak chcesz to nawet na Sibir i na Kawkaz na moim grzbiecie mozesz polecieć!
A cóż to za nowa postać pojawiła się w naszej baśni?? Kapral Rusek??!!! Kto to taki !!! A to wściekły strzelec Kasztanetti dogryza starszym w stopniu! Nie pamięta stopni! I to na dodatek plutonowemu Aliemu! To rozjuszone chamstwo wróciło z wyprawy po lepsze życie z dalekiej Bretonii!!! Barbarzyńca jeden! No!!! Byleby o tym Gen. Jedenaście Pięset nie dowiedział bo z Bretończyka zostanie tylko fasolka po bretońsku ugotowana w pułkowej kuchni polowej!
Na to smok z Jaczna zrezygnował z 10 zł i jeszcze tylko powiedział na całą morde
" Smoczysko całe życie sie nalata, ogniem nazionie i jeszcze mu na piwo 10 zł nie chcą dać!"
Po czym przebrał sie szybko w mundur wz.19 i karnie wstąpił do szeregu, bo
gen. Jedenaściepieset łypał na niego groźnym okiem.
Mundur nawet pasował, tylko ogon wystawał nieco spod płaszcza.
-Da sie skorygować!- powiedział strzelec Kaczok unosząc do ciosu saperkę nad ogonem smoka.
-E, nie trzeba- powiedział kapral Rusek wsadzając ogon smoka w cholewę buta....
Później smok poleciał do Generała Macieja Jedenaście Pięset , po wspomniane wyżej 10 złotych!!! Z zaskoczenia podleciał do niego z tyłu i ... próbował wystraszyć:/ Na co nieustraszony Don Gubarro (dla podwładnych Gen. Macieja Jedenaście Pięset) szybkim ruchem stanoł twarzą do smoka i unosząc wskazujący palec w górę krzyknął: No!!!!!! ; poczym nastąpiło krutkie : ALE!!! na co zdumiony smok przyją pozycję na baczność(chyba trochę w grotyskowy sposób). Generał zrobił szybkie oględziny, po czym z surową miną niskim tonem rzekł: JEDNA ZŁOTÓWKU MOGĘ DAĆ! to be continued...
Smok dlatego pożarł kuchnię że kucharz niechciał pożyczyć mu dziesięć złotówek i powiedział mu że niema takiego wyrazu twarzy jak smok,choć znał Macieja Jedenasciepięcset co by mu oddał jutro te dziesiec złotówek....
czy to przypadkeim nie ten sam spok co wciągnął tuksiego do rowu? jeżeli tak to można śmiało nazwać to spiskiem!bardzo możliwe, że to sprężyna tych co księżyc ukradli i tego co ma żebro połamane, a ostatnio nawet i rękę :lol:
Może to paradoksalne ale Smok z Jaczna nadleciał nie z Jaczna tylko z nad magazynu Tesco w pobliskim Teresinie.
Celowo tak zrobił bo jest mistrzem niespodziewanego ataku. Zaczaił się w rowie przy trasie warszawskiej i połknął kuchnie polową razem z kucharzem i drewnem na opał.
-To wywiad zawiódł !!! -krzyczał na swego ordynansa generał Maciej Jedenasciepięset- Nie doszłoby do tego gdyby jechali przez Chodaków!!!
W nader ciężkim położeniu znalezli się żołnierze,bracia broni kompani.Bo doszła do nich wieść że ową kuchnie polową o której mowa,pożarł w drodze do Krakowa SMOK Z JACZNA :-)
a ten wzrok? wyraża jednocześnie dumę, dostojeństwo jak nostalgię i troskę o żołnierzy. o braci broni. o kompanów, którzy znów są głodni bo kuchnia polowa nie przyjechała na czas :)
Te szlachetne rysy, twarz wyrażająca skupienie.
Od razu widać że Pan Generał myśli o całej armii.
A myśli tak : " Jesteśmy w nader cięzkim położeniu, kuchnia polowa nie dojechała".
gubernator aż się prosi o gwiazdki generalskie ;)
może kupi na kole za jedeneście pięcet. :lol:
i rzeknął smok!,,pora niepora kaczor siadaj i pij bo i chwila odpowiednia i miejsce""Nasz figlarz wspomina stare dzieje jak to było!troche szacunku!!!na to kaczor przysiadł na pieńku sosnowym i odchylił głowę do tyłu łapiąc siorczystego łyka z maniorki ruska i powiedział,,za stare czasy Andrzej""na to Andrzej zapłakał bardziej...
Gawenda obudziła Kaczoka! Kaczor wstał bardzo wkurzony i łeb miał ptak nasz swój rozjuszony! Wściekłym głosem nam on zaryczał by Andrzej se poszedł i nie psuł mu zwyczaj! Pora już bowiem była tak późna, że wszyscy już spali i mocno chrapali!!!!
Plutonowy Rusek dla tego się tak rozjuszył, bo wspominał stare dobre czasy, jak to spirytus z karnistra popijał wraz ze swoimi kompanami. a i andrzej nie był mu dłużny swoimi opowieściami o samogonach pędzonych w przepastnych kniejach, o całodniowych nagonakach urządzanych na rozjuszone króliki, wściekłe nutrie i bestialskie krety. "ehh, to były czasy, aż się łezka w oku kręci.." powiedział Andrzej i cichutko zapłakał.