Reklama

Z nowym nazwiskiem na walizkach

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
11/10/2006 09:58
Sochaczewski Urząd Stanu Cywilnego ma pełne ręce roboty. Zmiana imienia bądź nazwiska, ustalenie ich pisowni – to nowe obowiązki, jakie urzędowi przybyły od maja ubiegłego roku. USC coraz częściej wydaje również decyzje zezwalające na zawarcie małżeństwa za granicą, bo coraz więcej mieszkańców naszego powiatu decyduje się na wyjazd z Polski. Wzrastają również niechlubne statystyki dotyczące liczby rozwodzących się sochaczewian.
Imię do wymiany
„Najwięcej wniosków o zmianę imienia napływa od młodzieży - mówi Krystyna Hałubek, kierownik USC w Sochaczewie. – Najczęściej tłumaczą, że ich imiona są ośmieszające i z tego powodu napotykają na liczne przykrości. Tak motywowała zmianę imienia jedna z dziewcząt o imieniu Diana, mówiąc, że tak samo nazywa się pies jej sąsiadki z naprzeciwka. Okazuje się również, że wzrost liczby wniosków o zmianę imienia to efekt nadawanych dzieciom jeszcze kilkanaście lat temu imion serialowych bohaterów. Mowa na przykład o bohaterach popularnego w latach 80. serialu „Isaura” - Malwinie czy Tobiaszu, których posiadacze, po osiągnięciu pełnoletności, proszą USC o zmianę imienia. Moda na serialowe imiona minęła, choć telewizja nadal ma duży wpływ na wybór imienia. Po emisji pierwszej edycji popularnego programu „Taniec z gwiazdami” dużo rodziców wybierało dla swoich synów imię pierwszego zwycięzcy programu Oliviera Janiaka.
Wyobraźnia rodziców, nie tylko wtedy, ale i obecnie często nie zna granic. Krystyna Hałubek do dziś wspomina jednego z ojców, który swojemu synowi chciał nadać imię identyczne jak nazwa jego firmy, bo, jak tłumaczył, w przyszłości syn przejmie jego działalność. „W takich wypadkach oczywiście przekonujemy, tłumaczymy, że w przyszłości dzieci pójdą do szkoły i konsekwencje eksperymentalnych imion mogą być dla nich bardzo różne. Raz jest tak, że rzeczywiście rodzice zmieniają decyzję, innym razem uparcie obstają przy swoim i dochodzi nawet do tego, że występujemy o opinię Komisji Języka Polskiego. Gdy wydajemy odmowną decyzję, rodzicom przysługuje odwołanie do wojewody i nieraz kończy się na sprawach sądowych” – mówi.
Długie rozmowy toczą się również w przypadku, gdy jeden z rodziców jest innego wyznania. Do sochaczewskiego USC zgłosił się np. mężczyzna reprezentujący niespotykaną w Polsce wiarę, któremu na naszym terenie urodziło się dziecko i któremu chciał nadać imię swojego boga. Tak też się stało. Tłumaczył, że dziecko będzie jego następcą i będzie dalej krzewiło ich wiarę. Ale niepolskie imiona nadają też sochaczewianie. Jeden z mieszkańców naszego miasta „egzotyczne” imię dla swojego dziecka tłumaczył faktem, że jego chrzestna mieszka za granicą i to u niej w przyszłości będzie głównie przebywać dziecko.
To jednak zdecydowana mniejszość w porównaniu z imionami tradycyjnymi, takimi jak Antoni, Jan, Maria czy Zofia, które przeżywają w tej chwili prawdziwy renesans.
Nowe nazwisko – nowe życie
Od kilku lat wzrasta w Sochaczewie liczba rozwodów. W porównaniu z ubiegłym rokiem to wzrost aż o ponad 100 proc. i nie gra tu roli wiek, zamożność czy długość małżeńskiego stażu. Sprawa nie kończy się jednak w sądzie, bo coraz więcej kobiet chce zapomnieć o przeszłości i powraca do swojego poprzedniego nazwiska. Kobiety mogą to uczynić w ciągu trzech miesięcy od prawomocnego wyroku sądu orzekającego o rozwodzie. Po upływie tego terminu mogą złożyć też normalny wniosek o zmianę nazwiska, wówczas mogą wybrać jednak nazwisko dowolne, niekoniecznie to sprzed małżeństwa. Na nowe nazwisko decydują się również byli więźniowie. Jak mówi Krystyna Hałubek, tacy coraz częściej zgłaszają się do USC. „To bardzo wygodne rozwiązanie. Zmieniają nazwisko, potem wymieniają wszystkie dokumenty i nikt nie wie o ich przeszłości. Mogą np. spokojnie zdobyć pracę, pytanie tylko czy jest to etyczne?”.
Sochaczewianie wyjeżdżają
Od trzech lat miejscowy USC obserwuje systematyczny wzrost liczby mieszkańców naszego powiatu, którzy decydują się na życie za granicą. O ile dwa lata temu sochaczewski USC wydał kilka decyzji dotyczących wpisania aktu stanu cywilnego do ksiąg, o tyle w ubiegłym roku zostało wydanych już ponad 100 takich decyzji. Oznacza to, że coraz więcej sochaczewian zawiera za granicą małżeństwa, tam też rodzą się ich dzieci. Jak się okazuje, głównie to sochaczewianki znajdują mężów za granicą, w większości w USA, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Holandii i Niemczech. W tym roku, na dzień dzisiejszy, odnotowano ich ponad 30, ale, jak mówi Krystyna Hałubek, ta liczba znacznie wzrośnie w listopadzie i grudniu, kiedy przy okazji świąt wiele par składa wnioski o wydanie „pozwolenia” na zawarcie małżeństwa za granicą, bądź wpisuje te już za granicą zaistniałe. Dokumenty takich osób, jeśli nie zrzekną się polskiego obywatelstwa, powinny na bieżąco trafiać do sochaczewskiego USC. Często jednak tak się nie dzieje, wychodzą one na jaw dopiero po kilku, kilkunastu latach, kiedy trzeba np. wymienić dowody osobiste i paszporty. Krystyna Hałubek za przykład podaje kobietę, która cztery razy zawierała w USA małżeństwo, nie było natomiast żadnej informacji o rozwodach i nie wiadomo było czy popełniła wielokrotnie bigamię, czy też nie. Kierownik USC w Sochaczewie za taki stan rzeczy wini również konsulaty, które kiedyś ściśle współpracowały w tej kwestii z Urzędami Stanu Cywilnego, a teraz, z wyjątkiem Niemiec, dokumentów na czas nie przysyłają.
Odmowną decyzję, zgodnie z polskim prawem, musi natomiast wydać USC w sprawie zawarcia małżeństw homoseksualnych. O takie zarówno mężczyźni jak i kobiety z naszego terenu również pytają. Ich partnerzy mieszkają w wielu krajach, przy czym małżeństwa są zawierane tam, gdzie jest to dozwolone, czyli obecnie w 13 krajach świata. Krystyna Hałubek pamięta mężczyznę, który chciał zawrzeć małżeństwo ze swoim partnerem w Holandii i któremu potrzebna była decyzja w naszego USC. Decyzji nie wydała w ogóle, nie wiadomo jednak, jak dalej potoczyły się jego losy i czy małżeństwo w Holandii zawarł. „Często tacy ludzie do nas dzwonią, bądź „załatwiają” sprawę przez rodzinę. W tym roku o wydanie zaświadczenia dla osób tej samej płci ubiegało się 12 osób”.
Martyna Mikulska




Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gay 2006-10-12 08:10:45

    Odnosnie ostatniego akapitu: nie w Holandii tylko w Belgii pani Krystyno, a stosowny dokument wydal polski konsulat - od reki za 36 euro, zwiazek zawarty ;)
    Dziwi mnie fakt, ze USC takich decyzji nie wydaje, a konsul moze - mysle, ze jednak jest to warte sprawdzenia, zeby nie stresowac moich nastepcow. Pozdrawiam serdecznie!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości