Reklama

Z rozważań nad psem w mieszkaniu

Tygodnik Echo Powiatu
28/02/2007 13:14
Ileż razy już to słyszałem - pies męczy się w mieszkaniu! Zaiste, osobliwy przykład hipokryzji, zważywszy na fakt, że wypowiadający te słowa codziennie spożywają mięso zwierząt, które swoje krótkie, wypełnione cierpieniem życie, spędzają w kojcach, gdzie nie mogą nawet obrócić się wokół własnej osi. Nie zamierzam oczywiście raczyć Czytelnika opisem chowu przemysłowego. Jest to lektura nie do zniesienia. Zupełnie na marginesie warto zauważyć, iż problem ten został całkowicie unieszkodliwiony i w mediach nie pojawia się nigdy. Wbrew obiegowemu poglądowi, nawet najbardziej rozwinięte demokracje mają wykaz tematów tabu, w którym nieustanna hekatomba zwierząt zajmuje poczesne miejsce.
Wróćmy jednak do psów. Skąd w ogóle bierze się manifestowana niechęć do trzymania ich w domu? Podnosi się przede wszystkim zarzut, że pies zamknięty w mieszkaniu męczy się, nie ma się gdzie wybiegać, a jego opiekunowie spędzają wiele godzin w pracy. Znam to aż nadto dobrze, ponieważ od lat moje dwie suki żyją w takich warunkach. Próbowałem podejść obiektywnie do zarzutów. Obserwowałem moje psy dokładnie, wczuwałem się w ich położenie. Wyniki badań są jednoznaczne. Choćby nie wiem jak długo wstrzymywały potrzeby fizjologiczne, choćby nie wiem jak bardzo czuły się „niewybiegane” zamknięte i samotne, czują się szczęśliwe. Państwo pewnie nie wierzycie, ale ja umiem rozmawiać z psem - bo poznałem język psi, mając psy od wielu dni (a nawet lat).
To zabawne, zazwyczaj nie stosujemy podobnych kryteriów oceny dla życia zwierząt i ludzi (czego znakomitym przykładem są świnie), a w tym przypadku dobro psów jest nam tak drogie… Czy sytuacja psa zamkniętego w mieszkaniu jest gorsza od położenia psa, którego nie ma w ogóle? Bo zgodzimy się chyba, że pies poza domem jest w pewien sposób skazany na śmierć. Często rozciągniętą w czasie, bo psy zdychają z głodu, wycieńczenia, zimna, pod kołami samochodów (które nie zawsze zabijają od razu).
Wybaczcie, ale w argumentacji przeciwników psa w mieszkaniu czuć pewną nieszczerość. Bo nawet jeśli zrównamy potrzeby zwierzęcia i człowieka, to - idąc tym tokiem myślenia - obowiązki obydwu gatunków również powinny być podobne. Skoro sam pracuję ponad siły (często tak, że nie mam kiedy wyjść do łazienki), skoro nie mam kiedy odpocząć czy - stosując „psie” kategorie - wybiegać się, to chyba moje zwierzęta również mogą ponosić pewne niedogodności, mając jednocześnie wikt i opierunek oraz coś, czego nie da im najbardziej nawet otwarta przestrzeń - miłość i własne stado.
Pomijam już fakt, że dla wielu psów mieszkających w domach z podwórkiem, możliwość wybiegania się pozostaje nigdy nie zrealizowaną możliwością. Trudno bowiem biegać z łańcuchem, do którego przyczepiona jest buda albo stodoła. W moim mieszkaniu pies może przynajmniej zejść z łóżka na podłogę, albo odwrotnie. Ostatecznie, jeśli uzna, że zbyt mocno nadwyrężam możliwości jego pęcherza, może zrobić siku, co oczywiście rodzi pewien problem. Znam jednak gorsze.
Może zatem chodzi o coś innego? Może to jest tak, że ogół nie przepada za właścicielami psów, którzy różnią się od owego wszechwładnego ogółu w tym miejscu? Mam to szczęście, że większość moich sąsiadów z bloku posiada zwierzęta i są to dla nich sprawy najnormalniejsze pod słońcem, ale potrafię sobie wyobrazić położenie tych z Państwa, którzy nie jesteście w tak komfortowej sytuacji. Mogę się tylko domyślać, jak często sąsiedzi użalają się nad losem Waszych, cierpiących niewyobrażalne katusze, podopiecznych.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-03-06 08:11:04

    Nide mam zwyczaju objaśniania własnych tekstów. Staram się zmieścić wszystko na jedenej kartce, resztę zostawiając czytelnikowi. Więc i tym razem tego nie zrobię.

    Ale tak, Szczawiu, masz rację. Ja ma w domu dwa kundle wzięte z ulicy. I one i ja i moja rodzina, jesteśmy bardzo szczęśliwi. A że wszyscy musimy ponosić koszty takiego świata, w jakim przyszło nam zyć. Skoro dzieci nie widzą mam po 18 godzin, to chyba psy też się mogą przemęczyć trochę. Akurat moje nie są pozbawione opieki.

    No ale żeby napisać, że wszystkich właścicieli psów uważam za niedorozwiniętych, to już było nadużycie. Raczej nieodnoszące się do moich myśli, bo od momentu, kiedy zacząłem pisać w echu felietony pod szyldem "deszczowy pies", to propaguję posiadanie psów przez ludzi. Ale przede wszystkim na zasadzie przygarniania psów z ulicy, ze schroniska. Dawania im miłości, ale również sterylizowania, co pozwaliłoby na stopniowe minimalizowanie problemu całych chmar bezpańsich psów.

    Świat z psami jest lepszy i bogatszy, nawet jeśli w zakres tego bogactwa wchodzą ich odchody. Tym, którzy o tym zapomnieli, przypomnę, my też je wydajemy i nie zawsze trafiają one do oczyszczalni ścieków.

    Ale mam świadmość, że nie wszyscy cieszą się z tej różnorodności w swiecie/bycie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Szczawiu 2007-03-05 23:22:52

    nie bardzo rozumiem robroy
    to gdzie psy mają załatwiać swoje potrzeby jak nie na chodnikach trawnikach śniegu itp?
    Po za tym bez przesady, że takie mamy strasznie zafajdane chodniki. Nie mieszkamy w centrum wielkiego miasta gdzie zieleń można zobaczyc jedynie na zasłonach w oknach.
    Gąsior i KakaDu piszą o małym psie a robroy o tych wielkich i ja z wszystkimi zgodzić sie muszę.

    także z tym, że sąsiad KakaDu to niezrównoważony psychicznie debil, mimo iż znaczy to mniej więcej to samo :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robroy 2007-03-03 12:55:34

    bardzo słodki artykulik,bardzo,pies mimo wielogodzinnego zamknięcia jest szczęśliwy--idź pan panie Gąsiorowski do więzienia,kolega więzień będzie cały w skowronkach,pewnie dlatego że ma ciepło dają jeść,normalnie spacer mu wystarcza! Pies jest zamknięty 22 godziny na dobę na 40 czy 60 metrach, to pryszcz,bodajże w Szwecji jest limit wagowy psa(do 5 kg chyba)którego można trzymać w mieszkaniu w bloku wielorodzinnym,a u nas? rotwailery,wilczury,boxery i najgorsze-husky,psy które bez biegania,wysiłku marnieją,prosze popatrzeć na psy bezpańskie,to są wszystko ulubieńcy wywaleni z domów,bo za brzydkie,za głupie,brudzą,śmierdzą,a za dwa latka kupi się nowego,młodsze dziecko będzie chciało,i koło się zamknie,o chodnikach zawalonych kupkami nie wspomnę,moje zdanie na temat posiadania psów w blokach złagodnieje,kiedy wyjdę rano o 8.oo,bedzie śnieg i nie zobaczę na białym podłożu ani jednej żółtej plamy ani jednego zawijasa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama