Tegoroczna aura nie sprzyja rolnikom, toteż nie możemy spodziewać się obfitych plonów, a ich jakość może nie być zadowalająca.
Jak twierdzi Tadeusz Szymańczak, rolnik i znany propagator uprawy kukurydzy ze Skrzelewa w gminie Teresin, obecny rok należy do wyjątkowych, jeśli chodzi o wegetację wszystkich roślin. Wyjątkowy w negatywnym znaczeniu, bo po pierwsze mocno spóźniona wiosna spowodowała późne siewy zbóż, na początku jarych. Potem plany rolników pokrzyżowały obfite, niekończące się opady deszczu. Zwłaszcza 28 maja, kiedy to spadło prawie 40 mm/m2 deszczu, a prognozy nadal są mało optymistyczne.
- Nie pamiętam w swojej pracy, aby siewy kukurydzy trwały do czerwca - mówi Tadeusz Szymańczak. - Właściwy termin to ostatnia dekada kwietnia. Tymczasem część rolników, mimo zakupienia materiału siewnego, nie może go posiać ze względu na bardzo dużą wilgotność gleby. Bywają również i takie przypadki, że posiane zboża jare wymiękły i w to miejsce rolnicy chcieli posiać kukurydzę, ale nie wszyscy w obecnej sytuacji mogli to zrobić. Nawet jeśli bez większych problemów udało się zasiać ją wcześniej, to mogą nastąpić miejscowe wypadnięcia kukurydzy ze względu na duże zastoiska wodne, których ta roślina bardzo nie lubi.
Poza tym taka pogoda sprzyja rozwojowi chorób grzybowych, przed którymi ochrona jest ograniczona, a w niektórych przypadkach wręcz niemożliwa, ze względu na zalegającą dużą ilość wody na polu, co widać na zdjęciu. A zaczną się one bardzo szybko mnożyć, jak tylko zrobi się trochę cieplej. Zdaniem Tadeusza Szymańczaka przyczyną zalegania wody na polach jest brak konserwacji rowów melioracyjnych, za co odpowiedzialne są spółki wodne i sami rolnicy. O powadze sytuacji świadczy również pojawiające się na polach ptactwo wodne.
- Jak wynika z analiz Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, nie ma co liczyć na rekordowe zbiory zbóż i kukurydzy. Z prognoz wynika, że w Polsce możemy zebrać 25 do 26 mln ton zbóż, podczas gdy w dobrym roku - 27 do 28 mln ton. Przy kukurydzy możemy się spodziewać plonów w granicach od 3 do 4 mln ton, co będzie wynikiem gorszym od ubiegłego roku, podczas którego zebrano 4,5 mln ton, pomimo że wzrosła powierzchnia jej upraw i wynosi obecnie ponad milion hektarów. Związek producentów przewiduje, że nastąpi obniżenie plonów wszystkich roślin uprawnych, a i ich jakość może odbiegać od standardów. Ponieważ pojemność wody w glebie jest ograniczona, taki stan spowoduje, że przy wysokich upałach ziemia stanie się jak skała, co również nie będzie sprzyjać prawidłowej wegetacji roślin - dodaje Tadeusz Szymańczak.
Więcej w najnowszej "Ziemi".
Małgorzata Pałuba
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze