Wracamy do tematu przepełnionego schroniska dla zwierząt "Azorek". Jak już pisaliśmy, z uwagi na dużą liczbę przebywających w nim zwierząt, Wojewódzki Lekarz Weterynarii nakazał jego zamknięcie. Kiedy poruszyliśmy tę sprawę, bardzo szybko okazało się, że z "Azorkiem" wiążą się wielowątkowe i nierozwiązane od lat problemy. Niestety, jako redakcja, możemy jedynie przybliżyć je naszym czytelnikom. Umowy są Jak mówiła nam Zyta Rybowicz, do kierowanego przez nią schroniska trafiają czworonogi z terenu całego powiatu. "W "Azorku" sytuacja przedstawiałaby się lepiej, gdyby nie podrzucano do nas psów z okolicznych gmin. Przykładem może być tu fakt, że rolnicy wykorzystują wyjazd na targ do Sochaczewa na pozbycie się niechcianego psa" - stwierdziła. W tym miejscu wkraczamy zaś na temat nałożonego na każdą gminę ustawowego obowiązku zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom. W jego ramach gminy zobowiązane są albo do prowadzenia ochronek, albo też muszą mieć podpisaną umowę ze schroniskiem spoza swojego terenu. Jak ustaliliśmy, umowy z "Azorkiem" podpisane mają gminy Młodzieszyn i Teresin. Ta ostatnia doraźnie korzysta też z usług prywatnego schroniska w Dachowej. Brochów podpisał umowę z placówką w Legionowie, a pozostałe gminy - ze schroniskiem pod Kutnem. Zwłaszcza ten ostatni wybór może dziwić. Decydując się na skorzystanie z usług schroniska znajdującego się tak daleko, dyskusyjna wydawać może się skuteczność takiej umowy. W praktyce bowiem, zanim dany urząd gminy otrzyma np. zgłoszenie o błąkającym się psie, powiadomi ochronkę, a ta z kolei wydeleguje swoich pracowników na miejsce, może minąć parę ładnych dni. Po upływie takiego czasu ponowne zlokalizowanie czworonoga może być wręcz niemożliwe. Schronisko albo 30 mieszkań Optymalną sytuacją byłoby oczywiście funkcjonowanie schroniska w każdej gminie. "Z drugiej strony, trudno dziwić się gminom dysponującym 10 - 15 mln budżetem, że nie wydają 1 mln na budowę schroniska. Także kilka lat temu, gdy w Sochaczewie przymierzano się do budowy centrum edukacji ekologicznej, w którego ramach miało działać schronisko, szybko słychać było głosy, że wartość tej inwestycji, a było to około 1,5 - 2,5 mln zł, wystarczyłaby na budowę nowego bloku dla ponad 30 rodzin" - mówi Daniel Wachowski z Wydziału Promocji i Aktywizacji UM. Argumentacja ta jest nad wyraz słuszna. Sochaczew od lat boryka się z niedoborem lokali stanowiących mienie gminy. W tej sytuacji inwestowanie tak olbrzymiej sumy w opiekę nad bezdomnymi zwierzętami byłoby więc bardzo krzywdzące dla potrzebujących rodzin z terenu miasta. Inwestycja możliwa czy niemożliwa? Kolejnym wątkiem, który warto poruszyć, jest działka, na której mieści się "Azorek". W naszej poprzedniej publikacji napisaliśmy, iż ponieważ jest ona dzierżawiona, wykluczona jest jakakolwiek modernizacja sochaczewskiej ochronki dla zwierząt. Klika dni po ukazaniu się "Ziemi" skontaktował się z nami jej właściciel, twierdząc, że nie ma on nic przeciwko zmianom w schronisku. Skonfrontowaliśmy jego wypowiedź z wiedzą posiadaną w tym temacie przez ratusz. Jak ustaliliśmy, takie sygnały wpłynęły do Urzędu Miasta pierwszy raz. "Bardzo nas cieszy stanowisko właściciela działki. Nie zmienia to faktu, że inwestycja związana z "Azorkiem" jest o wiele bardziej skomplikowana. Z cała pewnością wiemy bowiem, że właściciele nieruchomości sąsiadujących ze schroniskiem nie zgodzą się na żadne rozbudowy. Twierdzą oni, iż istnienie "Azorka" obniża wartość rynkową ich posesji z uwagi na to, że psy hałasują, a dodatkowo przeszkadza im brzydki zapach" - usłyszeliśmy. Chip przeciwko bezdomności Na ten moment sochaczewscy właściciele czworonogów mogą przede wszystkim nie dopuścić do tego, by ich pies powiększył szeregi podopiecznych "Azorka". Jak podkreślają pracownicy schroniska, świadczona przez nich pomoc obejmuje nie tylko porzucone, ale i zagubione zwierzaki. Wielokrotnie, to właśnie dzięki "Azorkowi", właścicielom udało się odszukać swojego pupila. Najprostszą metodą szybkiej identyfikacji psa jest zaś elektroniczne chipowanie. Akcja, prowadzona obowiązkowo wobec zwierząt trafiających do "Azorka", wystartowała właśnie na terenie Sochaczewa. Jak ustaliliśmy w Wydziale Promocji i Aktywizacji UM, akcja bezpłatnego chipowania psów skierowana jest do wszystkich mieszkańców miasta. Dzięki chipowi wielkości ziarenka ryżu można szybko ustalić właściciela czworonoga. Zabieg wszczepienia mikroprocesora przypomina zastrzyk i jest prawie bezbolesny. Aby dodatkowo zachęcić sochaczewian do skorzystania z tej oferty, warto tu również podkreślić, że chip jest wyjątkowo trwały, a jego posiadanie jest warunkiem podróżowania ze swoim ulubieńcem po krajach Unii Europejskiej. BEZPŁATNE CZIPOWANIE PSÓW W SOCHACZEWIE Akcję bezpłatnego czipowania psów prowadzi Urząd Miejski w Sochaczewie Wydział Infrastruktury Miejskiej i Ochrony Środowiska tel. 46 862-22-35 wew. 344. UWAGA! Ilość bezpłatnych zabiegów w roku 2011 jest ograniczona. Warunkiem bezpłatnego oznakowania psa jest: • wypełnienie przez właściciela zwierzęcia wniosku o wykonanie zabiegu elektronicznego oznakowania psa, • okazanie dowodu tożsamości, • okazanie książeczki szczepień psa, rodowodu lub innego dokumentu potwierdzającego prawa do zwierzęcia. Po zaczipowaniu właściciel otrzymuje od lekarza jeden egzemplarz wypełnionego wcześniej wniosku, jako dowód elektronicznego oznakowania psa, a dane dotyczące oznakowanego zwierzęcia i jego właściciela zostaną wprowadzone do bazy danych "SAFE-ANIMAL". Akcja dotyczy psów, których właściciele mieszkają na terenie Sochaczewa. W imieniu i na zlecenie ratusza prowadzą ją: • Lecznica dla zwierząt, ul. Staszica 152 • Lecznica dla zwierząt "MEDI-VET", ul. Warszawska 29 • Lecznica dla zwierząt "DOVET" , ul. Piłsudskiego 16C/lok.12b Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze