Kilka dni temu rozpoczęły się w Sochaczewie – Zwierzyńcu kolejne wykopaliska archeologiczne. Jest to kontynuacja prac na odkrytym w ubiegłym roku cmentarzysku ciałopalnym sprzed 2,5 tysiąca lat. Dokonane tam znaleziska zachęciły sochaczewskie muzeum oraz konserwatora zabytków w Płocku do powrotu na stanowiska archeologiczne. Projekt dofinansował Urząd Miejski w Sochaczewie. Przypomnijmy, że na ślad cmentarzyska natrafił w czerwcu ubiegłego roku właściciel posesji przy ul.Krzywej, który zgłosił ten fakt do muzeum. Archeolog sochaczewskiego muzeum Anna Wachowska i jej dyrektor Maciej Wojewoda oraz konserwator zabytków z Płocka Andrzej Tucholski po przyjeździe na miejsce stwierdzili, że jest to cmentarzysko związane z kulturą grobów kloszowych. Od razu natrafili na ślad dwóch grobów ciałopalnych, w trakcie prac prowadzonych we wrześniu odnaleziono ich łącznie jedenaście. Znaleziono tzw. popielnice, wykorzystywane do pochówku spalonych ciał, a także krzemień, co może świadczyć o jeszcze wcześniejszej kulturze. Wśród znalezisk były też szczątki kości z grobów jamowych, a więc takich, gdzie chowano ciała bez użycia naczyń, wprost do ziemi. W trakcie badań odnaleziono również materiał archeologiczny z okresu średniowiecza. Andrzej Tucholski przypomina, że w okresie z którego pochodzą odkrycia, zmarłych palono na stosie. Wyposażano ich we wszystko, co powinni zabrać na swoją ostatnią drogę, a ceremonia palenia trwała nierzadko tydzień, aż do spopielenia. Resztki ozdób, wyposażenia oraz prochy wkładano do glinianego, dobrze wypalonego naczynia, nakrywano również glinianą misą a to przykrywano kloszem. Takie właśnie naczynia, przy czym niektóre w doskonałym stanie, znaleziono podczas ubiegłorocznych wykopalisk. Większość jednak, mocno uszkodzona, trafiła do konserwacji w sochaczewskim muzeum. Niezwykle interesujące wnioski płyną z badań antropologicznych zawartości popielnic. Jak twierdzi archeolog Anna Wachowska, niektóre z nich zawierały resztki dwóch ciał – matki i dziecka. Dodatkowo stwierdzono, że w dziesięciu przebadanych grobach znajdowały się tylko szczątki kobiece i dziecięce. Jest to ciekawy materiał do dalszych badań i snucia różnych wniosków dotyczących kultury tego okresu. Anna Wachowska przypomina, że prowadzone w latach sześćdziesiątych wykopaliska w Trojanowie doprowadziły do odnalezienia stanowisk z męskimi grobami. Sprawa wydaje się więc niezwykle interesująca. Andrzej Tucholski uważa, że wiele wniosłoby odnalezienie nie tylko cmentarzysk, ale pozostałości osad dawnych mieszkańców. Najprawdopodobniej znajdują się one w Chodakowie nad Bzurą, gdzie kiedyś prowadzono badania, ale bardzo krótkie, bo jedynie ratunkowe. Tegoroczne wykopaliska są możliwe dzięki wsparciu finansowemu z Urzędu Miejskiego, który przeznaczył na ten cel 10 tys. zł. Drugie tyle dołożył Wojewódzki Urząd Konserwatorski, a właściwie jego delegatura w Płocku. Pozwoli to na obecne dwutygodniowe poszukiwania oraz podobne badania we wrześniu. Celem jest w tej chwili ustalenie granic cmentarzyska i sprawdzenie, jak ono było zagospodarowane. We wrześniu ekipa archeologiczna, chce się przenieść na sąsiednią działkę, gdzie spodziewają się odnaleźć kolejne groby. Wiele na to wskazuje, gdyż, jak twierdzi Andrzej Tucholski, nasi antenaci na cmentarzyska wybierali miejsca najwyżej położone i bardzo nasłonecznione, a z takim terenem mamy właśnie do czynienia. Naszych czytelników będziemy na bieżąco informować o ewentualnych odkryciach, które być może rzucą nowe światło na historię ziemi sochaczewskiej. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze