Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem bardzo zawiedziona ze w tym artykule nie ma ani slowa o pracy wolontariuszy, ktorzy pracuja z dobrego serca i ze to oni sa w duzej mierze odpowiedzialni za wzrost adopcji w Azorku. Nikt im nie zwraca pieniedzy ktore oni wydaja na telefony do ludzi ktorzy sa zainteresowani psami i na inne wydatki zwiazane ze znajdywaniem domow dla bezdomnych zwierzat. Miasto Sochaczew powinno te osoby tez docenic i napisac chociaz cos o ich pracy w lokalnej prasie.
Pani Ziutko,jestem ogromnie wdzięczna za to,co wolontariusze robią dla naszego schroniska.To właśnie dzięki Wam,a nie kierownictwu(które nie robi właściwie nic w sprawie adopcji)tyle psiaków znalazło nowych włascicieli.To Wy dajecie ogłoszenia do gazet i na strony internetowe,to Wy robicie kontrole przed i poadopcyjne,to Wy najbardziej przejmujecie się losem tych zwierząt.W artykule napisane jest,że w schronisku jest super opieka weterynaryjna,że nie ma chorych zwierząt,bo są od razu leczone,hmm...nie sądzę,że są leczone wszystkie które tego potrzebują.Moja ciocia chciała adoptowac stamtąd starszą sunię,która miała problem z tylnymi łapkami.Niestety nie zdążyła,bo sunia została uśpiona.Szkoda,że nie dano szansy temu psu,ani wielu innym...
No i szkoda,że w artykule nie ma ani słowa o ogromnej pomocy wolontariuszy z fundacji Nero,bo to głównie im należą się podziękowania.Ja Wam z całego serca dziękuję
Jestem pełen uznania dla 3-osobowej załogi schronu w Sochaczewie, która to w swoim skromnym składzie doskonale radzi sobie w jakże pożytecznej pracy. Może warto jednak powiedzieć zwykłe dziękuję tym, którzy wspierali ten trzyosobowy kolektyw. Mój poprzednik słusznie zauważył, że administracja lokalna powinna niezwłocznie przedstawić program zapobiegania bezdomności zwierząt, tak jak uczyniły to władze Łodzi, wspierając akcję sterylizacji poprzez wdrożenie odpowiedniego programu. Bez takich działań ze strony lokalnej administracji i mocno zaangażowanej fundacji ludzi działających na rzecz pomocy bezdomnym zwierzętom (NERO) nie będzie niedługo o czym pisać.
"W placówce nie ma w tej chwili chorych zwierząt, wszystkie otoczone są dobrą opieką. Jest to zasługa trzyosobowej załogi AZORKA:
CHCIALBYM ZAZNACZYC ZE Z ROZYCH INFORMACJI KTORE DO MNIE DOSZLY... TA TRZYOSOBOWA SUPER OPIEKA NIE CHCIALA WKLADAC SLOMY DO BOKSOW... WYNIKU CZEGO 4 PSY NIE PRZEZYLY ZIMY
TEN ARTYKUL JEST CHYBA JAKIMS NIE POROZUMIENIEM MAM NADZIEJE ZE AUTOR TEGO ARTYKULY SPROSTUJE WSZYSTKO...
Pozdrawiam wszystich ktorzy naprawde dbaja o opieke zwierzat
Z tego co mi wiadomo to plany dotyczące budowy Centrum Edukacji Ekologicznej trafiły do kosza. Nie było chętnych, nie było gdzie takie centrum posadowić.
Wciąż sąsiedzi schroniska protestują przeciwko lokalizacji Azorka w swoim sąsiedztwie z uwagi na dużą uciążliowść.
Na dodatek nad miastem wisi widmo zapłacenia kary za samowolę budowlaną w Azroku.
Pocieszające jest to,że znajdują się ludzie którzy wciąż dokonują adopcji czworonogów.
W imieniu wolontariuszy z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt NERO, która współpracuje od 2-óch lat ze schroniskiem Azorek i w roku 2008 pomogła w adopcji 198 psów, SERDECZNIE dziękujemy za słowa uznania, które ukazały się w artykule powyżej :) Takie słowa uznania zapewne zachęcą nas do dalszej współpracy ze schroniskiem. Z poważaniem...
Danielu, przyznam szczerze, że zupełnie nie wiem, po co ten artykuł? Żeby uspokoić sumienie? Co się stało z planami Centrum Edukacji Ekologicznej? W tekście nie ma ani słowa o wolontariuszach, którzy angażują się w adopcje? Wiem, że tacy byli, czy zatem już ich nie ma? Rzeczywiście, bezdomnych psów pojawiło się ostatnio bardzo dużo. Może UM powinien się zastanowić nad jakąś akcją oświatową promującą sterylizowanie zwierząt, może warto by rozważyć przynajmniej częściowe dofinansowanie przez miasto zabiegów sterylizacyjnych. Takie problemy wymagają wielu wielu skoordynowanych działań, pośród których artykuł, że wszystko OK powinien być ostatnim.
Jestem bardzo zawiedziona ze w tym artykule nie ma ani slowa o pracy wolontariuszy, ktorzy pracuja z dobrego serca i ze to oni sa w duzej mierze odpowiedzialni za wzrost adopcji w Azorku. Nikt im nie zwraca pieniedzy ktore oni wydaja na telefony do ludzi ktorzy sa zainteresowani psami i na inne wydatki zwiazane ze znajdywaniem domow dla bezdomnych zwierzat. Miasto Sochaczew powinno te osoby tez docenic i napisac chociaz cos o ich pracy w lokalnej prasie.
Pani Ziutko,jestem ogromnie wdzięczna za to,co wolontariusze robią dla naszego schroniska.To właśnie dzięki Wam,a nie kierownictwu(które nie robi właściwie nic w sprawie adopcji)tyle psiaków znalazło nowych włascicieli.To Wy dajecie ogłoszenia do gazet i na strony internetowe,to Wy robicie kontrole przed i poadopcyjne,to Wy najbardziej przejmujecie się losem tych zwierząt.W artykule napisane jest,że w schronisku jest super opieka weterynaryjna,że nie ma chorych zwierząt,bo są od razu leczone,hmm...nie sądzę,że są leczone wszystkie które tego potrzebują.Moja ciocia chciała adoptowac stamtąd starszą sunię,która miała problem z tylnymi łapkami.Niestety nie zdążyła,bo sunia została uśpiona.Szkoda,że nie dano szansy temu psu,ani wielu innym...
No i szkoda,że w artykule nie ma ani słowa o ogromnej pomocy wolontariuszy z fundacji Nero,bo to głównie im należą się podziękowania.Ja Wam z całego serca dziękuję
Jestem pełen uznania dla 3-osobowej załogi schronu w Sochaczewie, która to w swoim skromnym składzie doskonale radzi sobie w jakże pożytecznej pracy. Może warto jednak powiedzieć zwykłe dziękuję tym, którzy wspierali ten trzyosobowy kolektyw. Mój poprzednik słusznie zauważył, że administracja lokalna powinna niezwłocznie przedstawić program zapobiegania bezdomności zwierząt, tak jak uczyniły to władze Łodzi, wspierając akcję sterylizacji poprzez wdrożenie odpowiedniego programu. Bez takich działań ze strony lokalnej administracji i mocno zaangażowanej fundacji ludzi działających na rzecz pomocy bezdomnym zwierzętom (NERO) nie będzie niedługo o czym pisać.