PAMIĘTAJMY !!! 64 ROCZNICA LIKWIDACJI GETTA W SOCHACZEWIE W całym kraju obchodziliśmy ostatnio 60 rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince. W ubiegłym roku w Sochaczewie czciliśmy pamięć tych, co zginęli w Bitwie nad Bzurą. Natomiast w ostatnich latach zapomnieliśmy jakby o kolejnych rocznicach likwidacji sochaczewskiego getta, w wyniku którego poniosło śmierć kilkuset, a może i więcej mieszkańców Sochaczewa narodowości żydowskiej. Eksterminację ludności polskiej pochodzenia żydowskiego rozpoczęli Niemcy na początku okupacji. Już w październiku 1939 roku wprowadzono administracyjny przymus pracy dla ludności żydowskiej, zatrudnianej głównie do prac porządkowych na terenie miasta. Nieodpłatnie i obowiązkowo określone kontyngenty Żydów zamiatały ulice i opróżniały nieczystości z szamb. Codziennie maszerowała do Boryszewa, dzisiejszymi ulicami Traugutta i 15 Sierpnia, do pracy 100-osobowa grupa miejscowych Żydów. 25 listopada 1939 roku gubernator dystryktu warszawskiego wydał zarządzenie o oznakowaniu żydowskich sklepów i mieszkań napisami „Juden”. Każdy Żyd od 10 roku życia miał również obowiązek od 1 grudnia 1939 roku nosić na prawym rękawie wierzchniego ubioru białą opaskę z gwiazdą Dawida koloru niebieskiego. Miała ułatwiać identyfikację i izolację Żydów oraz uświadamiać im przynależność do rasy „podludzi”. Znakiem poniżenia był także przepis nakazujący zdejmowanie nakryć głowy na widok Niemców czy też dłuższa godzina policyjna. Na początku marca 1940 roku naczelnik powiatu sochaczewskiego, Niemiec Karl Adolf Pott wydał zarządzenie policyjne dotyczące przenoszenia epidemii tyfusu plamistego przez Żydów. Zabroniono im wówczas przyjazdu, nie tylko na teren miasta, ale i na teren powiatu sochaczewskiego, którego obszar sięgał po Błonie, Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów i Mszczonów. Żydzi nie mogli również korzystać z lokalnego transportu, jakim była kolejka wąskotorowa, przebywać w miejscach publicznych – kawiarniach. Mimo tych szykan wiosną 1940 roku przybyło do Sochaczewa około 250 Żydów z Łodzi i Zgierza. W późniejszym okresie do getta dokwaterowywano rodziny żydowskie, mieszkające dotychczas w różnych wsiach na terenie powiatu sochaczewskiego. Warunki lokalowe w Sochaczewie znacznie się pogorszyły. identyfikacje historyczne Utworzenie sochaczewskiego getta W dniu 2 października 1940 roku szef okręgu warszawskiego Ludwig Fischer wydał naczelnikom powiatowym nakaz rozpoczęcia i przeprowadzenia do 15 listopada 1940 roku przesiedleń, mających na celu tworzenie coraz bardziej izolowanych od ludności polskiej żydowskich dzielnic mieszkaniowych (Jüdisches Wohnviertel), czyli gett. Tworzenie getta sochaczewskiego Niemcy tłumaczyli względami politycznymi, gospodarczymi i sanitarnymi. Miało ono chronić aryjczyków, w tym narodowości polskiej, przed ludnością żydowską i szerzącymi się wśród niej epidemiami. Według fałszywej propagandy niemieckiej dotychczasowe obszary miejskie zamieszkiwane przez ludność żydowską miały stać się wylęgarnią chorób zakaźnych i dowodzić prawdziwości nazistowskiej tezy, że są oni roznosicielami tyfusu plamistego na skutek symbiozy z wszami. W Sochaczewie dzielnica taka została utworzona w wyniku zarządzenia naczelnika powiatowego Karla Adolfa Potta z 15 stycznia 1941 roku. Początkowo obejmowała ona tylko niewielki obszar położony w samym środku miasta, ograniczony dzisiejszymi ulicami Staszica, Toruńską, Farną i placem Kościuszki oraz niewielki obszar terenu między ulicą Farną a nadrzeczną skarpą. Zapewne z powodu ograniczoności miejsca wywieziono 18 stycznia 1941 roku około 900 Żydów do getta w Żyrardowie. Ale niedługo później, 24 stycznia 1941 roku, dzielnicę żydowską poszerzono o dwie ulice: Bożniczą i Koszarową, położone po przeciwnej stronie obecnego placu Kościuszki, naprzeciw sklepu Państwa Stępowskich. W ten sposób na niewielkim obszarze, oddzielonym od reszty miasta ogrodzeniem wykonanym z drutu kolczastego, znalazło się od 2000 do 3000 Żydów, których dzień i noc pilnowali miejscowi volksdeutsche i żandarmi. Przesiedlając się do getta z innych części miasta Żydzi musieli opuścić nie tylko swoje mieszkania, ale także położone poza gettem lokale handlowe i warsztaty. Wszystkie meble, sprzęty i cały majątek ruchomy, którego z braku odpowiedniej przestrzeni mieszkalnej nie mogli oni przewieźć do nowych mieszkań w getcie, nie mogły zostać sprzedane, zniszczone, czy oddane na przechowanie, ale przechodziły odtąd w zarząd władz niemieckich. Mimo zniszczeń znacznej części niemieckich akt okupacyjnych, zachowało się wiele dokumentów podpisanych przez okupacyjnego burmistrza Sochaczewa Julisza Prauze, z których dowiadujemy się o miejscach opuszczenia przez Żydów swoich mieszkań. Równocześnie dzielnicę żydowską musieli opuścić zamieszkujący tam dotychczas Polacy. Otrzymali oni mieszkania w innych częściach miasta. Skupienie tak znacznej liczby ludzi na niewielkiej powierzchni o prymitywnej, zazwyczaj drewnianej zabudowie uniemożliwiało utrzymanie czystości. W krótkim czasie zapanował dotkliwy głód i szerzyły się choroby zakaźne. Jedynie bogaci Żydzi mogli sobie zapewnić w miarę ludzkie warunki życia. Wysiedlenie do getta w Warszawie Ludność polska początkowo bez większych przeszkód mogła wchodzić do getta. Jednak już 27 stycznia 1941 roku naczelnik powiatowy wydał zarządzenie zakazujące Polakom wchodzenia na jego teren. Mimo tego, Polacy i w okresie późniejszym, często stosując różne wybiegi, wchodzili tam. Wkrótce władze niemieckie rozpoczęły przygotowania do likwidacji getta. W myśl rozporządzenia z 31 stycznia 1941 roku wydanego w Sochaczewie przez wicestarostę Reimanna nakazano przesiedlenie Żydów zamieszkałych w powiecie Sochaczew-Błonie do specjalnie dla nich przygotowanej dzielnicy w Warszawie. Wysiedlenie miało nastąpić w zamkniętych transportach kolejowych w czasie od 1 do 20 lutego 1941 roku. Żydów z Żyrardowa, Wiskitek i Mszczonowa miano przesiedlić do getta w Warszawie w dniach od 1 do 9 lutego, z Grodziska od 10 do 14 lutego, Sochaczewa od 15 do 16 lutego i wreszcie z Błonia od 17 do 19 lutego 1941 roku. Wszystkie wymienione wcześniej miejscowości wchodziły w skład powiatu sochaczewsko-błońskiego utworzonego przez hitlerowców Za organizację wysiedlenia miała być odpowiedzialna miejscowa Rada Żydowska (Judenrat). Żydom poradzono, aby poczynili większe zapasy żywności. Każdemu pozwolono zabrać ze sobą 25 kilogramów bagażu i żywność na dwa dni. W paragrafie siódmym zachowanego w archiwach rozporządzenia czytamy: „Przez Żydów opuszczone mieszkania mają być w czystym stanie opuszczone i zamknięte, klucze do mieszkania muszą być oddane radzie żydowskiej, która je wręczy Burmistrzowi”. Już 15 lutego 1941 roku o świcie getto zostało otoczone kordonem wojska, żandarmerii i miejscowych volksdeutschów. Nikogo nie wypuszczano, aż do czasu przybycia całego personelu miejscowego Inspektoratu Finansowego (Finanzinspekteur) – odpowiednik dzisiejszego Urzędu Skarbowego – który systematycznie, lokal za lokalem, obchodził całą dzielnicę i nakładał zajęcie na wszelkie żydowskie meble, ruchomości, towary, żywność, bez względu na to, czy dana osoba była winna za podatki, czy też nie. W mieszkaniach, które należały do ludzi nie będących płatnikami, urzędnicy na miejscu sporządzali nakazy płatnicze, doręczali lokatorom i jednocześnie za te fikcyjne podatki zajmowali rzeczy. W ten sposób zabór ruchomości otrzymał z rąk okupacyjnych urzędników skarbowych pozór „legalności”. Następnie Żydzi sochaczewscy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domostw. Na obecnej ulicy Warszawskiej formowano kolumny złożone z ludzi starych, kalek i dzieci w różnym wieku. Sprawni mężczyźni wybrani zostali wcześniej do pracy w fabryce prochu w Boryszewie lub rozstrzelani podczas łapanek. Zbyt powolnych ponaglano uderzeniami kolb karabinowych i pejczów. Tych, którzy nie mogli nadążyć w marszu za innymi Niemcy zabijali. Pędzono wszystkich w stronę stacji kolejowej, nikt z Polaków nie mógł znajdować się w zasięgu wzroku eskorty. Żandarmeria niemiecka pilnie doglądała, aby nikt z wychodzących zwartą kolumną z miasta nie zabrał więcej niż 20 kg bagażu ręcznego. Żandarmi często wyrywali bez powodu maszerującym pakunki, do wlekących się strzelali bez ostrzeżenia. Jak twierdzili świadkowie wydarzeń, zginęło w ten sposób przynajmniej kilka osób. Na stacji kolejowej Żydów załadowano do wysypanych chlorkiem i wapnem wagonów bydlęcych i wywieziono do getta w Warszawie. Głód, choroby i niemiecki terror Tam czekał ich głód, choroby i niemiecki terror. Szef okręgu warszawskiego Fischer, świadom, iż nie udało się jeszcze niemieckim władzom okupacyjnym zamordować wszystkich Żydów, w tym sochaczewskich, wydał 17 czerwca 1941 roku zarządzenie zakazujące przebywania Żydom w zachodnich powiatach dystryktu warszawskiego - grójeckim, łowickim, sochaczewsko-błońskim, oraz w części powiatu warszawskiego na zachód od Wisły. Zarządzenie to powtórzył naczelnik powiatu sochaczewskiego, stwierdzając, że wszyscy Żydzi do dnia 21 lipca 1941 roku mają opuścić teren powiatu. Kamienice żydowskie w Sochaczewie Niemcy nakazali spalić lub wyburzyć, bóżnicę wysadzić w powietrze, a gruz dostarczyć na lotnisko do Bielic, gdzie miał posłużyć jako podkład pod pasy startowe. Dziś ruiny domostw i pozostałości dobytku żydowskiego, pokryte betonem, mogą posłużyć władzom Sochaczewa do rozwoju miasta, poprzez ulokowanie tam lotniska. Cóż za paradoks historii. Pamiętajmy zatem o tym. Dotychczasowy obszar zamieszkiwany przez Żydów nabrał charakteru rekreacyjnego, zasiano tam trawę, usytuowano trawniki, kwietniki oraz ustawiono kilka ławek. Nic nie miało przypominać, że mieszkało tutaj kilka tysięcy mieszkańców Sochaczewa. Żydom wstęp wzbroniony W listopadzie 1941 roku miejscowy naczelnik powiatowy wystosował obwieszczenie o obowiązku meldowania władzom niemieckim o pojawianiu się we wsiach Żydów, jednocześnie ostrzegając Polaków w zarządzeniu z 17 grudnia 1941 roku, że „kto z jakichkolwiek bądź powodów zaniecha niezwłocznego meldowania Żydów żandarmerii, schroni ich u siebie lub będzie ich wspierał, zostanie zastrzelony”. Ale mimo drastycznych zakazów ludność polska na ogół nie odmawiała Żydom pomocy, choć byli i tacy, którzy wydawali ich Niemcom. W „Informacji Bieżącej” z 15 grudnia 1941 roku czytamy: „We wsiach pow. sochaczewskiego (zresztą na terenie całej GG) przebywa wielu wędrownych robotników żydowskich (krawcy, czapnicy, powroźnicy), którzy mimo zakazu udzielania noclegu są chętnie najmowani przez chłopów do pracy w swoim zawodzie w zamian za nocleg i pożywienie”. Taki był los… Niestety, niewielu ukrywających się sochaczewskich Żydów doczekało końca okupacji hitlerowskiej. Większość została wymordowana, często wraz z ukrywającymi ich Polakami. Inni zginęli w getcie warszawskim, w którym 19 kwietnia 1943 roku wybuchło powstanie. Zginęło w nim około 7 000 mieszkańców, 600 spłonęło żywcem, a około 5 000 wywieziono do hitlerowskiego ośrodka masowej zagłady w Treblince. Taki był los i zamieszkujących tam sochaczewskich Żydów. Wielu z nich zginęło w innych hitlerowskich obozach zagłady. Bogusław Kwiatkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Synagoga znajdowała się w miejscu obecnych schodów z parku, którymi idzie się do muszli.
Jej archiwalne zdjęcia możecie państwo znaleźć na stronie: www. szukamypolski.com.pl pod hasłem – Sochaczew.
Polecam również stronę:
www2.jewishgen.org/.../ images/so913a.jpg
www.jewishgen.org/yizkor/ Sochaczew/Sochaczew.html
Cóż, głowy nie dam sobie uciąć, jutro postaram się podać dokładne dane. Pozdrawiam!
Według mnie synagoga była w innym miejscu. Obecnie punkty orientacyjne to mniej więcej przedłużenie ulicy Farnej w obecnym parku i przedłużeniu Reymonta w stronę Bzury. Jeżeli poprowadzimy linię pomocniczą wzdłuż obecnego zjazdu do rzeki to miejsce to wypada w powstałym trójkącie.
Na miejscu obecnego parku, a dokładniej szaletów miejskich. Jakiś pomysłowy urzędnik w dawnych czasach napracował się chyba bardzo, żeby właśnie tu je umieścić...
Czy ktoś wie, gdzie dokładnie znajdowała się przed 1939 r. sochaczewska synagoga?
Tolerancja dla wyznawanego języka czy to jakias nowa religia ??? nieznałem jej :)))) A czy wstrzosnełą całym światem to nie było getto na skale Warszawskiego by wstrząsnoąć całym światem.
nie zapominajmy o tej dacie co wsztsząsneła całym swiatem . Bądzmy tolerancyjni dla kazdego nie wazne jakej narodowosci lub wyznawanego języka . Bądzmy dla siebie bracmi pozdrawiam wszystkich d.g
Dlatego, Ci sochaczewianie, którym bliska jest idea podtrzymywania w naszym miescie pamięci o Żydach powinni się jednoczyć. W tej sprawie zapraszam do drugiej części wywiadu z Pawłem Rożdźestwieńskim, która ukaże się w następnum numerze "Echa Powiatu". Teraz na portalu można przeczytać pierwszą.
http://www.szukamypolski.com/arch/art/gap/264
Synagoga znajdowała się w miejscu obecnych schodów z parku, którymi idzie się do muszli.
Jej archiwalne zdjęcia możecie państwo znaleźć na stronie: www. szukamypolski.com.pl pod hasłem – Sochaczew.
Polecam również stronę:
www2.jewishgen.org/.../ images/so913a.jpg
www.jewishgen.org/yizkor/ Sochaczew/Sochaczew.html
Cóż, głowy nie dam sobie uciąć, jutro postaram się podać dokładne dane. Pozdrawiam!