Dużym zaskoczeniem było jednomyślne przyjęcie sprawozdania finansowego ZOZ za ubiegły rok. Zwykle radni długo dyskutują na temat ochrony zdrowia, polityki finansowej dyrekcji Zakładu itp.; tym razem wszystkie kluby zadeklarowały, że sprawozdanie poprą w głosowaniu. Prawdopodobnie najważniejszym argumentem „za” był wynik finansowy ZOZ za ubiegły rok. Co prawda szpital jeszcze nie wyszedł na prostą, ale straty maleją. W roku 2000 wynosiły 3,85 mln złotych, przy zapowiadanych na poziomie 5,5 mln, natomiast w ubiegłym roku 1,32 mln.
O poprawiającej się sytuacji finansowej szpitala mówił starosta Jerzy Żelichowski. Stwierdził, że dwa główne wskaźniki najjaśniej obrazujące kondycję ZOZ-u to przychody i koszty działalności. Starosta stwierdził, że dyrekcja ustabilizowała koszty i znacząco podniosła dochody. Udało się wynegocjować z kasami chorych korzystne kontrakty, wyegzekwować od kas pieniądze za tzw. nadwykonania (zabiegi i porady ponad liczbę określoną w kontrakcie), zaoferować nowe usługi. Analizując budżet szpitala trzeba też brać pod uwagę fakt, że dyrekcja została zmuszona do wypłaty podwyżek pielęgniarkom. Słynne 203 złote wynegocjowane przez związki zawodowe w przypadku sochaczewskiego ZOZ-u oznacza dodatkowe wydatki na poziomie 2,5 mln złotych. Artur Papierowski z klubu AWS (lekarz) przedstawił stanowisko załogi na temat bilansu ‘2001. Stwierdził, że duża w tym zasługa pracowników, którzy cierpliwie i ze zrozumieniem znoszą zmiany. Dodał, że bilans byłby jeszcze lepszy, gdyby starostwo sprzedawało miastu budynki, w których mieszczą się przychodnie, a nie oddawało darmo. Wyraził nadzieję, że miasto umorzy ZOZ-owi kilkusettysięczny dług z tytułu podatku od nieruchomości.
Gromy spadły na promocję O działaniach Wydziału Promocji radni mieli rozmawiać na poprzedniej sesji zwołanej 14 czerwca, jednak jak powiedział szef RP Kazimierz Orzechowski, materiały dostarczone przez Zarząd Powiatu były niewystarczające. W piśmie do Zarządu, prezydium Rady poprosiło o udzielenie informacji m.in. na temat: ilości etatów w wydziale, wykształcenia pracowników, ich doświadczenia na podobnych stanowiskach, ukończonych kursów, wydatków osobowych Wydziału Promocji. Prosiło też o przedstawienie koncepcji rozwoju powiatu na najbliższe lata. Zarząd odpisał K. Orzechowskiemu, że „powyższy wniosek należy traktować jako propozycję zakresu kontroli wydziału. Kontrolę taką może przeprowadzić na podstawie decyzji Rady Powiatu komisja rewizyjna”. Jak powiedziała radna AWS Danuta Radzanowska, taką próbę opozycja podjęła, jednak postąpiła niezgodnie z prawem. Nie pytając o zgodę Rady, trzyosobowe prezydium RP zarządziło przeprowadzenie kontroli. Pracownikom wydziału dano dwa dni na przygotowanie się do niej. Przepisy wyraźnie mówią, że polecenie przeprowadzenia kontroli może wydać tylko Rada Powiatu, a nie samo prezydium, natomiast o zamiarze wejścia do kontrolowanej jednostki trzeba powiadomić nie na dwa dni przed, lecz 7 dni wcześniej.
Dyrektor na cenzurowanym Kazimierz Orzechowski nie zostawił przysłowiowej suchej nitki na dyrektorze Wydziału Promocji Januszu Szostaku. Ustalił, że dyr. nie ma wyższego wykształcenia, nie ma też żadnego doświadczenia w pracy na podobnym stanowisku. Powiedział, że J. Szostak choruje od trzech miesięcy, ale jego teksty ukazują się na łamach „lokalnej prasy rodzinnej”. Dodał, że do dyskusji nad pracą wydziału sprowokowała radnych obawa o wykorzystywanie działalności promocyjnej starostwa do promocji pewnych osób lub partii. Oświadczył, że w bezprecedensowy sposób „Express Sochaczewski” zaatakował jednego z radnych, Macieja Wojewodę, za to, że surowo, ale obiektywnie ocenił ostatni folder powiatu przygotowany przez Wydział Promocji. M. Wojewoda pracujący w komisji kultury powiedział, że żadne propozycje komisji nie są brane pod uwagę przez dyrektora Szostaka. Proponowano np. wydanie pocztówek, książki o zabytkach ziemi sochaczewskiej, profesjonalne opracowanie witryny internetowej starostwa, utworzenie w mieście Informacji Turystycznej. Przypomniał, że pierwszy nieudany folder Wydział Promocji opracował w 1999 roku, wtedy na łamach lokalnej prasy wyliczono popełnione błędy. Niemal wszystkie błędy powtórzono w folderze z 2002 roku. Komisja kultury prosiła kilka razy starostę, któremu wydział bezpośrednio podlega, by dyrektor Szostak pokazał materiały, jakie ma zamiar zamieścić w folderze. Bez efektu. M. Wojewoda powiedział, że komisja kultury dostała gotowy folder, a kilka dni po decyzji o wstrzymaniu kolportażu na łamach Expressu ukazał się pierwszy tekst oskarżający M. Wojewodę o bezprawną sprzedaż kalendarium wydarzeń historycznych na Ziemi Sochaczewskiej. Obecny na sali dziennikarz tej gazety chciał odnieść się do przedstawionych zarzutów, jednak K. Orzechowski odmówił mu głosu.
Co z folderem? Bogumił Czubacki z komisji promocji potwierdził, że w folderze opracowanym przez Janusza Szostaka znaleziono ponad 70 błędów. Z ramienia Zarządu podjął się negocjacji z wydawcą, firmą Signum, by wydrukowała chociaż tysiąc egzemplarzy na własny koszt. Rozmowy trwają. Pewne jest jedno, że foldery leżące w pudłach nigdy nie trafią do rąk mieszkańców powiatu. Wstyd to pokazywać - można było usłyszeć w kuluarach w przerwie sesji. Ostatecznie ustalono, że wydział zostanie zbadany przez komisję rewizyjną, a wnioski z kontroli radni poznają na jednej z najbliższych sesji.
Seklecki odwołany dwa razy Jerzy Seklecki stracił jednego dnia aż dwie funkcje. Rada odwołała go z funkcji Przewodniczącego Komisji Rolnictwa, oraz ze składu Rady Społecznej ZOZ. W Radzie Jerzego Sekleckiego zastąpił Stanisław Szulczyk.
Dlaczego nie ma Chopina?! Jak już informowaliśmy, powiat chce zaciągnąć kilka pożyczek w WFOŚiGW m.in. na remonty kotłowni (węglowe na olejowe) w podległych mu szkołach. Sprawa miała być omawiana podczas nadzwyczajnej sesji Rady, 29 czerwca, jednak w ostatniej chwili wprowadzono ją do programu sesji z 24 czerwca. Burza rozpętała się w momencie, gdy radni przejrzeli materiały przygotowywane na kolejną sesję. Nie było w nich projektu uchwały o pożyczce na remont kotłowni w Zespole Szkół Ogólnokształcących, choć szkole obiecywano, że dostanie na ten cel pieniądze. Na nic zdały się wyjaśnienia starosty Żelichowskiego, że Zarząd Powiatu nie jest przeciwny żadnej ze szkół, ale potrzebuje jeszcze kilka dni na ustalenie, czy starostwo stać na tak duże wydatki. We wnioskach złożonych do WFOŚiGW pierwotnie proszono o udzielenie dotacji i pożyczek, jednak fundusz odrzucił możliwość przekazania dotacji. Ponieważ udziela w tym roku tylko pożyczek, trzeba się zastanowić, gdzie zabrać, żeby dać szkołom na remonty kotłowni.
W czasie przerwy Zarząd spotkał się z szefami klubów, których prosił, żeby dyskusję o pożyczkach odłożyć na następną sesję (28 czerwca). Radni zadecydowali jednak, że wbrew opinii Zarządu podejmą uchwały o zaciągnięciu kredytów na kotłownie w starostwie powiatowym przy Ziemowita (145.000), Powiatowym Urzędzie Pracy (80.000) i Zespole Szkół Ogólnokształcącym (230.000). Liceum otrzyma ponadto 100.000 na remont dachu, powiat pożyczy 378.000 zł na wymianę okien w tzw. „osiemdziesiątce”. Daniel Wachowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze