Reklama

„Zatopiona ł(Ł)ódź”

08/04/2004 08:55
Budowlani Blachy Pruszyński Łódź-Bakoma Orkan Sochaczew 20:39 (6:5)
punkty:Wróbel(19), Pisarek(15), Śmielak(5)
żółte kartki: Matczak,Fortuna(obaj Budowlani) oraz Brażuk,Szymański(Orkan)
sędziowali: Szostek, Jarowicz i Ociepa
skład: Wosiński(71. min Zatorski),Polakowski,Adamiak,Jamroz,Fabisiak(77. min Pruski), Żakowski,Brażuk,Kobek,Szymański,Wróbel,Jabłoński,Pietrzyk,Śmielak,Pisarek,Jurkowski .

Łódzkie mass media przedstawiały Orkan jako mocarstwowy klub, który utajnił swoje przygotowania na Wyspach Brytyjskich. Niewiele się pomyliły, gdyż „jogurtowi” upokorzyli
swoich rywali z włókniarskiego miasta. Pierwsze minuty są bardzo spokojne, rywale czują przed sobą respekt, a gra toczy się z reguły w środkowej części boiska. W pewnej chwili Śmielak rozpoczyna atak, Pietrzyk przenosi jajo kilka metrów i oddaje piłkę Jurkowskiemu. „Jogurtowi” przegrupowują i Brażuk kapitalnym podaniem uruchamia Pisarka, który w swoim stylu obiega obrońcę rywali i zdobywa przyłożenie. Stadion milknie, a jest dopiero 29. minuta gry. Gospodarze grają bez koncepcji, nie wykorzystują sprzyjającego wiatru. Do czasu. Sochaczewianie zbyt szybko zaczęli myśleć o przerwie. Wykorzystali to gospodarze dwukrotnie celnie kopiąc karne. W ostatniej minucie Wróbel próbuje zmienić wynik, jednak jego kop jest niecelny. Po krótkim odpoczynku, grając z wiatrem, sochaczewianie ruszają do natarcia. W 44. minucie popisowa akcja Pisarka, piłka trafia do naszej „dziesiątki”. Rozpędzony Wróbel taranuje na linii pola punktowego obrońcę gospodarzy i zdobywa drugie przyłożenie dla naszej drużyny. Bogdan szczęśliwie podwyższa, jajo uderza w słupek i odbija się tam, gdzie trzeba. Chwilę później Wróbel ponownie celnie kopie. W 58. minucie nasz kapitan rewanżuje się najszybszemu skrzydłowemu polskiej ligi. Wróbel robi wyłom, oddaje piłkę Pisarkowi, który takich sytuacji nie marnuje, Bogdan po raz kolejny celnie kopie i zwycięstwo staje się coraz bardziej realne. Orkan gra bardzo dobrze w obronie. Pressing powoduje liczne błędy łodzian, którzy zamiast myśleć o grze, zaczynają się niepotrzebnie szarpać z naszymi rugbistami. W 60. min Wróbel jeszcze raz trafia za trzy. Łódź jest na kolanach, ale to jeszcze nie koniec spotkania. W siedem minut później daleki przekop, jajo odbija się w okolicach pola punktowego gospodarzy. W tym momencie, to co zrobił Pisarek, zadziwiło wszystkich obserwatorów meczu. Nasz zawodnik nadrobił nad rywalem ponad 20 metrów i po raz trzeci przyłożył piłkę na polu punktowym (Wróbel celnie podwyższa). Nasi zawodnicy na tym nie poprzestają i osiem minut później ponownie zdobywają punkty, tym razem za sprawą Mariusza Śmielaka, który kończy kolejną kapitalną akcję naszego ataku. Na trybunach cisza, w szoku są nie tylko łodzianie(smutni), ale także grupa sochaczewskich kibiców(radośni). W końcówce nastąpiło zupełne rozluźnienie w naszych szeregach, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze, aplikując przyjezdnym 14 punktów. Było to mizerne pocieszenie dla miejscowych kibiców, których idole przegrali w fatalnym stylu, będąc praktycznie przez całe spotkanie drużyną słabszą. Orkan należy pochwalić w całości. Nasi rugbiści zagrali kapitalne spotkanie i zasłużenie wygrali. Łódkę zatopiły nasze supertorpedy, które za tydzień namierzą kolejnych rywali, tym razem będą to „Rekiny” z gdańskiej Lechii (mecz wyjazdowy).
Sobotnia wiktoria jest pierwszym od prawie 17-stu lat zwycięstwem sochaczewian w Łodzi. W roku 1987 (01.XI) Budowlani ulegli Orkanowi 4:17(4:0), a punkty dla naszych zdobyli: Grąbczewski(8), Osiecki(7) i Kmieciński(2).
Tomasz Ertman Tyg."Ziemia Sochaczewska" nr 14/2004
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości