Naprawdę nie ma jeszcze ostatecznych decyzji w sprawie sprzedaży budynku przy ulicy Fabrycznej dwa gdzie mieszczą się dzisiaj MOPS, biblioteka, przychodnia zdrowia i apteka. Ale, jak to często bywa, pojawiło się zarzewie konfliktu. Mieszkańcy rozpoczęli zbieranie podpisów przeciwko sprzedaży nieruchomości. W tej części miasta jest to jedyna publiczna przychodnia i jedyna apteka.
Uchwała Uchwała o sprzedaży Fabrycznej 2 zapadła na pamiętnej sesji, podczas której debatowano nad losem Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Jako motywy takiej decyzji Urząd Miasta podaje racjonalizację kosztów związaną z tym, że do nowej siedziby ma się wyprowadzić zajmujący budynek Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a filia biblioteki miejskiej ma trafić do dawnego budynku ZDK. - W takiej sytuacji musimy zrezygnować z utrzymywanie dużego budynku, w którego jednym krańcu mieściłaby się przychodnia, a w drugim apteka - uzasadnia decyzję burmistrz Jerzy Żelichowski. - Z drugiej strony nie jest tak, że burmistrz chce za wszelką cenę sprzedać obiekt nie licząc się z opinią publiczną. Burmistrz Krzysztof Brymora powiedział nam, że UM jest otwarty na negocjację sprzedaży dotychczasowym użytkownikom części działki.
To jest przychodnia Prawdopodobnie byłoby to najlepsze rozwiązanie sprawy. Jednak Dariusz Krzemiński, lekarz prowadzący na Fabrycznej przychodnię zdrowia twierdzi, że nigdy nie był zainteresowany kupnem budynku. - Cały obiekt jest dla mnie za duży i za drogi - mówi. - Rozmawiałem już z burmistrzem Żelichowskim na ten temat, ale żadne konkretne propozycje jeszcze nie padły. Mnie jest potrzebne najwyżej 200 metrów powierzchni. Na pojawiające się pogłoski, że placówka mogłaby znaleźć miejsce w filii MOK, w budynku dawnego ZDK lekarz odpowiada, że ten budynek jest nieprzystosowany do potrzeb przychodni. Na dole są takie warunki, że na pewno sprzeciwiłby się Sanepid, a na górze są tylko duże, niepodzielne sale. Do tego dochodziłaby konieczność instalacji windy. Doktor podkreśla, że ludzie są niespokojni, dlatego w agencji Poczty Polskiej na Boryszewie wyłożono listę, gdzie zbiera się podpisy przeciwko likwidowaniu przychodni. - Gdybym dostał czas od UM, powiedzmy 2-3 lata zagwarantowane umową miałbym czas na znalezienie nowego lokalu. W przpadku prowadzenia specjalistyczny gabinetu znalezienie nowego miejsca byłoby to dużo prostsze, ale to jest przychodnia, miejsca musi być więcej - tłumaczy Krzemiński.
Rozwiązanie Ogłoszenie przetargu nie oznacza jeszcze, że w ogóle na nieruchomość znajdą się nabywcy. Przed UM piętrzą się jeszcze problemy w postaci braku planu zagospodarowania przestrzennego dla nieruchomości i konieczności wypowiedzenia umów najemcom, które obowiązują jeszcze 6 lat. Decyzje nie zapadną zatem z dnia na dzień. Mimo to nie ma wątpliwości, że zarówno lekarz jak właścicielka apteki nie potrzebują aż tak dużego obiektu. Oboje podkreślają, że zgromadzenie wystarczających na kupno funduszy, jest raczej nierealne. Burmistrz zapewnia, że nie chce likwidować przychodni i jest gotowy do rozmów. W takiej sytuacji wyjściem mogłaby się okazać sprzedaż części nieruchomości. Miejmy nadzieję, że strony: Urząd Miasta, aptekarz i lekarz zdołają się dogadać i protesty mieszkańców nie będą potrzebne.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze